Rozdział X

4.8K 205 219
                                        


Od sytuacji w Klubie Pojedynków, Harry zauważył, że uczniowie i niektórzy nauczyciele zerkają na niego z niepokojem. Wyglądało na to, że Draco miał rację i oni wszyscy myśleli, że Harry jest dziedzicem Slytherina. Gryfon napisał do Syriusza, żeby poinformować go o ostatnich wydarzeniach i spytał, czy jego ojciec był wężousty. Czekając na odpowiedź od ojca chrzestnego, Harry zajmował się zwykłymi szkolnymi sprawami.

W miarę zbliżania się Świąt Bożego Narodzenia, Gryfon spostrzegł, że uczniowie pragną jak najszybciej opuścić zamek – jeszcze Potterowi przyjdzie na myśl, żeby nasłać na nich potwora z Komnaty Tajemnic. Czasami brunet zastanawiał się czy nie jest to jakiś okrutny żart ze strony losu. Najpierw chłopak jest podziwiany jako Chłopiec, Który Przeżył, a w następnej wytykany palcami i posądzany o nienawiść do mugolaków.

- Niby kiedy dałem do zrozumienia, że nienawidzę czarodziejów urodzonych w rodzinach mugolskich? - spytał Rona i Hermionę, kiedy pewnego grudniowego wieczoru siedzieli razem przy kominku w Pokoju Wspólnym i odrabiali lekcje.

- Nigdy – odpowiedział Ron. - Gdybyś naprawdę nienawidził mugolaków, nie mógłbyś przyjaźnić się z Hermioną lub Deanem.

- Oni jakoś o tym nie pamiętają – westchnął Harry mając na myśli tych wszystkich ludzi, którzy przez cały dzień szeptali za jego plecami. - I zdaje się, że wyleciało im z głów, że moja mama była mugolaczką.

Hermiona spojrzała na niego ze współczuciem. Nawet sobie nie wyobrażała jak fatalnie musiał się czuć jej przyjaciel. Jedyne na co mogli liczyć to, że sytuacja się rozwiąże i Harry zostanie oczyszczony z podejrzeń. Chociaż fakt znajomości wężomowy przez bruneta, nie zostanie prędko zapomniany i z pewnością znajdą się tacy, którzy będą tylko czekać na chwilę, w której Harry zwróci się ku czarnej magii.

W miarę upływu czasu, nic nie wskazywało na to, że uczniowie przestali podejrzewać Harry'ego. A jeden chłopak z Hufflepuffu, Justyn, wręcz się go bał i brunet domyślał się dlaczego. Justyn pochodził z rodziny mugolskiej i był święcie przekonany, że Harry upatrzył go sobie na kolejną ofiarę. Nie on jeden tak uważał. Jego przyjaciele, Puchoni, również obdarzali Harry'ego złowrogimi, wyzywającymi spojrzeniami, ilekroć ich mijał, jakby tylko czekali na atak z jego strony.

Przynajmniej Ślizgoni nic nie mówili i Harry mógł się założyć, że to dzięki Draco. Jego przyjaciel był mu naprawdę ogromnym wsparciem, choć nie był w stanie chronić Gryfona przed złośliwościami Pansy. Dziewczyna, kiedy tylko miała taką możliwość, lżyła Harry'ego na każdym kroku. Wyśmiewała go i kpiła, jaki to potężny z niego czarnoksiężnik.

- Całe szczęście, że ja jestem czystej krwi – mówiła. - Przynajmniej nie muszę się obawiać potwora Slytherina.

„Gdybym faktycznie był dziedzicem, nasłałbym tego potwora właśnie na ciebie" pomyślał Harry słuchając drwin dziewczyny.

Wyglądało jednak na to, że zachowanie Pansy nie tylko nikogo nie bawiło, ale wręcz działało innym na nerwy. Niecały tydzień przed przerwą świąteczną Harry otrzymał odpowiedź od Syriusza.


Harry,

przyznam, że jestem bardzo zaniepokojony tym, co dzieje się teraz w Hogwarcie. Kiedy chodziliśmy z Jamesem do szkoły wszyscy sądzili, że Komnata Tajemnic to tylko legenda. Również próbowaliśmy ją znaleźć, ale bez powodzenia.

Nigdy nie słyszałem, żeby James posługiwał się wężomową. Ani on, ani Jego rodzice. Nie wydaje mi się, żebyś był potomkiem Slytherina. Sądzę, że powinien to być ktoś czystokrwisty, ale pewności mieć nie można. Równie dobrze, może to być czarodziej półkrwi – ktoś taki, jak Ty.

Warzyciel (Drarry)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz