Dzień po jedenastych urodzinach Harry'ego Syriusz zabrał chrześniaka do Dziurawego Kotła. Goszczący tam ludzie powitali nastolatka, co trochę go zaskoczyło. Wiedział, że był sławny z powodu wydarzenia, którego sam nawet nie pamiętał, ale nie sądził, że ludzie, których pierwszy raz spotykał, będą odnosić się do niego jak do znajomego. Jednym z poznanych w pubie czarodziejów był jego przyszły nauczyciel Obrony Przed Czarną Magią, profesor Quirrell.
Potem Syriusz zabrał Harry'ego na zaplecze i otworzył przejście na Ulicę Pokątną. Kiedy weszli do banku Gringotta, spotkali Hargida, którego do Londynu przywiodły sprawy Hogwartu.
- A co takiego? - zapytał Harry.
- Nie mogę dokładnie powiedzieć – odrzekł gajowy. - Muszę coś zabrać z krypty 713.
- Spotkamy się później w Dziurawym Kotle? - zapytał Syriusz.
- Niestety nie mogę. Może kiedy indziej.
- W porządku.
Po zakończeniu wizyty w banku Syriusz i Harry poszli zrobić zakupy. W każdym sklepie było sporo ludzi i ciężko było kogoś nie potrącić. Rzeczy do kupienia było tyle, że zajęło im to kilka godzin. Po opuszczeniu sklepu z szatami Madame Malkin, udali się do apteki, miejsca które Harry lubił najbardziej, mimo że unosiło się tam tyle zapachów, że było wręcz duszno.
- Dzień dobry – przywitał się Syriusz, a zaraz po nim Harry.
Aptekarz odpowiedział na powitanie i spytał czy może jakoś pomóc. Chłopiec odpowiedział, że nie, po czym zaczął szukać potrzebnych składników. Jak udał się po suszone figi, przy półce z korzeniami dostrzegł wysokiego czarnowłosego mężczyznę ubranego w czarną szatę.
- Dzień dobry, panu – powiedział Harry.
Mężczyzna odwrócił się w jego stronę i chłopiec wyprostował się gwałtownie, kiedy spoczęło na nim chłodne, srogie spojrzenie.
- Pan Potter – odezwał się. Głos miał niski i zimny. - Nowa znakomitość.
Harry'ego zaskoczył srogi ton dorosłego czarodzieja. Nie wiedział jak ma odebrać jego zachowanie, ani tym bardziej co odpowiedzieć. Z niezręcznej sytuacji wybawił go Syriusz, który właśnie wyszedł zza regału z ususzonymi roślinami.
- Harry, masz już... - zaczął, ale urwał gwałtownie, kiedy zobaczył w czyim towarzystwie był jego chrześniak. - Witaj, Snape. Nie zauważyłem cię wcześniej.
- Black – powiedział Snape. - Nie sądziłem, że cię tu dzisiaj spotkam.
- A jednak się spotkaliśmy. Harry – Syriusz zwrócił się do chrześniaka kładąc mu dłoń na ramieniu. - Poznaj Severusa Snape'a. Będzie cię uczył eliksirów.
Harry spojrzał na profesora ze zdumieniem. Potem jego twarz rozjaśnił uśmiech, a oczy mu rozbłysły.
-Severus Snape? Ten Severus Snape? Autor książki o składnikach eliksirów i przygotowywaniu mikstur dla małych warzycieli?
Mężczyzna uniósł brwi. W życiu by nie pomyślał, że chłopiec czytał jego książkę. Właśnie on. Nie będąc w stanie nic powiedzieć, pokiwał głową, a Harry był bliski podskoczenia z radości. Szczęśliwy jedenastolatek zaczął mówić profesorowi, że książka jego autorstwa należy do jego ulubionych i że już nie może się doczekać lekcji. Widząc skonsternowaną minę Severusa, Syriusz musiał użyć dużego zapasu samokontroli, żeby się nie roześmiać.
- Harry, masz już wszystko? - zapytał, kiedy udało mu się opanować.
- Z listy, tak –odrzekł chłopiec. - Ale kończą mi się zapasy płatków rumianku i oczu żuków.
CZYTASZ
Warzyciel (Drarry)
FanfictionHarry po śmierci rodziców trafia pod opiekę swojego ojca chrzestnego. Już od najmłodszych lat przejawiał duży talent w zakresie eliksirów. Uwielbiał czytać na temat mikstur, a nawet potrafił przygotować najprostsze z nich. Syriusz bardzo go wspierał...
