Rozdział II

6.6K 333 273
                                        


Dzień po jedenastych urodzinach Harry'ego Syriusz zabrał chrześniaka do Dziurawego Kotła. Goszczący tam ludzie powitali nastolatka, co trochę go zaskoczyło. Wiedział, że był sławny z powodu wydarzenia, którego sam nawet nie pamiętał, ale nie sądził, że ludzie, których pierwszy raz spotykał, będą odnosić się do niego jak do znajomego. Jednym z poznanych w pubie czarodziejów był jego przyszły nauczyciel Obrony Przed Czarną Magią, profesor Quirrell.

Potem Syriusz zabrał Harry'ego na zaplecze i otworzył przejście na Ulicę Pokątną. Kiedy weszli do banku Gringotta, spotkali Hargida, którego do Londynu przywiodły sprawy Hogwartu.

- A co takiego? - zapytał Harry.

- Nie mogę dokładnie powiedzieć – odrzekł gajowy. - Muszę coś zabrać z krypty 713.

- Spotkamy się później w Dziurawym Kotle? - zapytał Syriusz.

- Niestety nie mogę. Może kiedy indziej.

- W porządku.

Po zakończeniu wizyty w banku Syriusz i Harry poszli zrobić zakupy. W każdym sklepie było sporo ludzi i ciężko było kogoś nie potrącić. Rzeczy do kupienia było tyle, że zajęło im to kilka godzin. Po opuszczeniu sklepu z szatami Madame Malkin, udali się do apteki, miejsca które Harry lubił najbardziej, mimo że unosiło się tam tyle zapachów, że było wręcz duszno.

- Dzień dobry – przywitał się Syriusz, a zaraz po nim Harry.

Aptekarz odpowiedział na powitanie i spytał czy może jakoś pomóc. Chłopiec odpowiedział, że nie, po czym zaczął szukać potrzebnych składników. Jak udał się po suszone figi, przy półce z korzeniami dostrzegł wysokiego czarnowłosego mężczyznę ubranego w czarną szatę.

- Dzień dobry, panu – powiedział Harry.

Mężczyzna odwrócił się w jego stronę i chłopiec wyprostował się gwałtownie, kiedy spoczęło na nim chłodne, srogie spojrzenie.

- Pan Potter – odezwał się. Głos miał niski i zimny. - Nowa znakomitość.

Harry'ego zaskoczył srogi ton dorosłego czarodzieja. Nie wiedział jak ma odebrać jego zachowanie, ani tym bardziej co odpowiedzieć. Z niezręcznej sytuacji wybawił go Syriusz, który właśnie wyszedł zza regału z ususzonymi roślinami.

- Harry, masz już... - zaczął, ale urwał gwałtownie, kiedy zobaczył w czyim towarzystwie był jego chrześniak. - Witaj, Snape. Nie zauważyłem cię wcześniej.

- Black – powiedział Snape. - Nie sądziłem, że cię tu dzisiaj spotkam.

- A jednak się spotkaliśmy. Harry – Syriusz zwrócił się do chrześniaka kładąc mu dłoń na ramieniu. - Poznaj Severusa Snape'a. Będzie cię uczył eliksirów.

Harry spojrzał na profesora ze zdumieniem. Potem jego twarz rozjaśnił uśmiech, a oczy mu rozbłysły.

-Severus Snape? Ten Severus Snape? Autor książki o składnikach eliksirów i przygotowywaniu mikstur dla małych warzycieli?

Mężczyzna uniósł brwi. W życiu by nie pomyślał, że chłopiec czytał jego książkę. Właśnie on. Nie będąc w stanie nic powiedzieć, pokiwał głową, a Harry był bliski podskoczenia z radości. Szczęśliwy jedenastolatek zaczął mówić profesorowi, że książka jego autorstwa należy do jego ulubionych i że już nie może się doczekać lekcji. Widząc skonsternowaną minę Severusa, Syriusz musiał użyć dużego zapasu samokontroli, żeby się nie roześmiać.

- Harry, masz już wszystko? - zapytał, kiedy udało mu się opanować.

- Z listy, tak –odrzekł chłopiec. - Ale kończą mi się zapasy płatków rumianku i oczu żuków.

Warzyciel (Drarry)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz