Rozdział XII

4.5K 217 328
                                        

Tegoroczne lato było wyjątkowo upalne. Termometry pokazywały ponad trzydzieści stopni, więc ludzie robili co mogli, żeby się ochłodzić. Jednak nie zawsze się udawało. Co innego natomiast mogli powiedzieć mieszkańcy domu na Grimmauld Place pod numerem 12. Syriusz rzucił na dom zaklęcie chłodzące, dzięki czemu on i Harry mniej odczuwali wysokie temperatury. I dobrze, bo chłopak spędzał większość czasu w swojej pracowni warząc eliksiry i pisząc wypracowania zadane przez profesorów na wakacje. A to pomieszczenie zawsze było nieco cieplejsze niż reszta domu.

Po powrocie z Hogwartu, Harry poczuł niemałą ulgę, że ten pełen wrażeń rok dobiegł końca, ale jednocześnie nie mógł się doczekać kolejnego: ponownie spotka swoich przyjaciół, będzie się uczył przygotowywania nowych eliksirów, nowych zaklęć. No i rozpocznie naukę dwóch nowych przedmiotów, których nie miał na pierwszym i drugim roku: wróżbiarstwa i opieki nad magicznymi stworzeniami. W dzień urodzin chłopca, Syriusz jak zwykle wyprawił przyjęcie zapraszając wszystkich członków rodziny i przyjaciół, a wieczorem Harry otrzymał listy od przyjaciół i z Hogwartu. Ron przysłał mu życzenia oraz prezent – kieszonkowy fałszoskop. Od Hermiony również otrzymał życzenia, a od Hagrida (oprócz życzeń) dostał książkę, która wyglądała jak potwór, nawet jej tytuł to sugerował: Potworna Księga Potworów. Ciągle kłapała okładkami i Harry zmuszony był spiąć ją paskiem, żeby nie odgryzła mu palców.

- Kto wpadł na pomysł, żeby polecić taką książkę? - zapytał, kiedy udało mu się ją poskromić.

- Dostałeś ją od Hagrida? - odpowiedział pytaniem Syriusz, a Harry pokiwał głową. - No i wszystko jasne. Pewnie uznał, że ci się spodoba.

- Tak, oczywiście – w głosie Harry'ego wyraźnie było słychać sarkazm. - Podoba mi się książka, która co i rusz, próbuje mnie zaatakować.

Sowa z Hogwartu przyniosła mu list od pani McGonagall zawierający przypomnienie o dacie i godzinie odjazdu pociągu, a także formularz pozwolenia na odwiedzanie wioski Hogsmeade, który wymagał podpisu rodzica lub opiekuna. Harry nawet nie musiał pytać Syriusza, czy mu podpisze. Pokazał mu jedynie formularz, a mężczyzna przywołał pióro i od razu podpisał pozwolenie. Oprócz listów sowa przyniosła mu też kartonowe pudełko, niewielkich rozmiarów. Harry otworzył je i w środku znalazł kilkanaście fiolek wypełnionych perlistym płynem. Do pudełka dołączony był kawałek pergaminu.

To są łzy feniksa. Używaj ich z rozwagą.

Harry od razu domyślił się, kto mu to przesłał. Profesor Dumbledore. Był jedyną znaną chłopcu osobą, która posiadała feniksa i jedną z nielicznych, które wiedziały, że Gryfon jest w posiadaniu kła bazyliszka. Brunet był tak wzruszony, że nie mógł wykrztusić słowa. W ciągu paru miesięcy wszedł w posiadanie dwóch niezwykle rzadkich składników eliksirów. To więcej niż mógłby powiedzieć nawet najbardziej wytrwały warzyciel. Po odebraniu wszystkich prezentów, Harry z pomocą Syriusza zabrał część do swojego pokoju, a drugą część – do pracowni.

Następnego dnia, Harry sprawdzał jak łzy feniksa wpływają na poszczególne składniki i mikstury. Wszystko zapisywał, chcąc pokazać efekty pracy profesorowi Snape'owi. Okazało się, że łzy feniksa pozytywnie reagują ze składnikami antidotów, negatywnie – z trującymi, a brak reakcji zauważył w takich eliksirach jak: eliksir przywracający mowę czy eliksir Słodkiego Snu. Wspomagały działanie eliksirów leczących i antidotów. Podobnie do jadu bazyliszka, który przyspieszał działanie innych mikstur – głównie trujących lub podanych w złych intencjach.

„Szkoda, że nie mam przy sobie eliksiru prawdy" pomyślał Harry. „Chętnie bym sprawdził jak łzy feniksa na niego działają".

Pewnie mógłby go przygotować, jednak nie dość, że nie miał odpowiednich składników, to jeszcze przepis wyraźnie wskazywał, że Veritaserum przygotowuje się mniej więcej tyle samo czasu, co eliksir wielosokowy.

Warzyciel (Drarry)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz