Rozdział XX

3.7K 205 215
                                        

Po pierwszym zadaniu sytuacja Harry'ego z innymi uczniami znacznie się poprawiła. Puchoni nie traktowali go już jak oszusta. Następnego dnia po pierwszym zadaniu Ernie i Hanna podeszli do Harry'ego podczas śniadania i przeprosili za swoje zachowanie. Tylko Pansy dalej starała się zaleźć mu za skórę, lecz chłopak skutecznie ją ignorował. Siedząc z Draco, Blaisem i resztą przyjaciół przy stole Gryfonów, był w całkiem dobrym nastroju.

Jego dobry humor zepsuł się w chwili, kiedy Hermiona warknęła znad „Proroka Codziennego".

- Co się dzieje? - zapytał Harry.

- Sam zobacz – warknęła dziewczyna i położyła przed nim gazetę.

Na pierwszej stronie widniało zdjęcie, na którym Draco i Hermiona przytulali Harry'ego, a pod spodem artykuł, z którego wynikało, że walczą między sobą o jego uwagę.

Harry nie dziwił się czemu Hermiona była zła. Sam czuł jak krew gotuje mu się w żyłach. Niby skąd Skeeter wzięła się w namiocie, nie było jej tam. Harry był tego pewny, bo wszędzie by rozpoznał jej blond czuprynę i paskudne okulary. Jednego był pewien: ta kobieta wymyślała niestworzone historie i rujnowała ludziom życia, tylko po to, żeby na tym zyskać.

Hermiona nie była jego dziewczyną, to z Draco się umawiał i póki co nie zamierzał tego zmieniać.

***

Niedługi czas po pierwszym zadaniu, profesor McGonagall poinformowała Gryfonów o Balu Bożonarodzeniowym, należącym do tradycji Turnieju Trójmagicznego. Po lekcji przywołała Harry'ego do siebie i poinformowała go, żeby znalazł sobie partnerkę do tańca.

- Nie jestem najlepszym tancerzem – powiedział na to Harry.

- To lepiej popracuj nad swoimi umiejętnościami. Tradycją jest, że troje zawodników – w tym roku czworo – otwiera bal pierwszym tańcem.

Harry lekko pobladł. Perspektywa tańczenia na oczach wszystkich przerażała go równie mocno, co walka ze smokiem. Wychodząc z sali przypomniał sobie o jeszcze jednej rzeczy.

- Pani profesor, a... czy koniecznie muszę przyjść z dziewczyną? - zapytał.

Chciał zaprosić na bal swojego chłopaka, ale był też świadomy, że może to zostać źle odebrane przez zagranicznych gości.

- Jestem świadoma tego, że umawia się pan z panem Malfoyem, panie Potter – powiedziała, a ujrzawszy zdumioną minę Harry'ego dodała, że wieści szybko rozchodzą się po Hogwarcie. - I powiem tak: jak najbardziej może pan zaprosić pana Malfoya, ale tylko wtedy, kiedy inna para otwierająca bal będzie złożona z dwóch kobiet. Chodzi o to, żeby pokazać równość obojga płci wobec magii. Rozumie pan?

Harry pokiwał głową, chociaż poczuł niemiły skurcz w żołądku. Wątpił, żeby Fleur zabrała na bal dziewczynę. Starając się pozytywnie myśleć ruszył do Wielkiej Sali na obiad. Po drodze mijał różne osoby, a niektóre dziewczęta podchodziły do niego, żeby zaprosić go na bal. Za każdym razem, Harry uprzejmie odmawiał. W trakcie posiłku chłopak był zamyślony, co nie zostało niezauważone przez Draco.

- Harry, co się dzieje? - zapytał. - Chodzi o Bal Bożonarodzeniowy?

- Zgadłeś – odpowiedział Harry. - Jestem kiepskim tancerzem, a mam rozpocząć tańce, jako reprezentant Hogwartu.

- Zgadza się, taka jest tradycja. Chcesz, żebym nauczył cię tańczyć?

- Naprawdę byś mógł?

Draco uśmiechnął się i potwierdził. Harry objął go mocno w podziękowaniu, w ogóle nie zważając na otaczający ich tłum. Zresztą ludzie i tak byli zajęci swoimi sprawami. Blondyn dodał, że będą potrzebowali pomocy dziewczyny, która również zna się na tańcu, bo inaczej porusza się mężczyzna, a inaczej kobieta. Ich rozmowę usłyszała Dafne, która natychmiast zgłosiła się na ochotniczkę. Draco stwierdził, że to świetny pomysł, bo dziewczyna była wyśmienitą tancerką. Harry był im obojgu bardzo wdzięczny. Profesor McGonagall udzieliła wcześniej Harry'emu pozwolenia na korzystanie z jednej z nieużywanych klas, żeby mógł ćwiczyć zaklęcia do turnieju. Wszyscy troje uznali, że będzie to świetne miejsce na naukę tańca.

Warzyciel (Drarry)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz