Rozdział XXVII

3.4K 183 93
                                        

Powoli zbliżał się sierpień, a Harry szykował się do wyjazdu do kuzyna. Mniej więcej na początku wakacji Dudley napisał do niego informując, że jego rodzice wyjeżdżają na przełomie lipca i sierpnia. Harry odpisał mu proponując spotkanie drugiego sierpnia, bo wtedy akurat będzie miał czas. Po zakończeniu Turnieju Trójmagicznego Dumbledore wezwał wszystkich członków Zakonu Fenika – tajnego stowarzyszenia, które zostało powołane jeszcze w czasach Pierwszej Wojny Czarodziejów – i w domu na Grimmauld Place powstała Kwatera Główna.

Harry nie narzekał, tym bardziej, że Ron i Hermiona przybyli do jego domu, biorąc pod uwagę fakt, że państwo Weasleyowie należeli do Zakonu. Z Ronem przyjechali też Fred, George i Ginny. Dziewczynie już dawno przeszło zauroczenie Harrym i utrzymywali czysto przyjacielskie stosunki. Rudowłosa popierała związek Harry'ego z Draco, zwłaszcza po tym jak zauważyła, że chłopcy są ze sobą szczęśliwi.

Mimo obecności przyjaciół w swoim domu, Harry dużo czasu spędzał w swojej pracowni, która stanowiła jego azyl od kiedy otrzymał ją na siódme urodziny, lecz w tym roku stała się czymś w rodzaju jedynego miejsca, gdzie chłopak naprawdę mógł ukoić nadszarpnięte nerwy.

To lato było dla niego wyjątkowo nieprzyjemne.

Zaczęło się od tego, że „Prorok Codzienny" zaczął publikować artykuły, które przedstawiały Harry'ego i Dumbledore'a jako kłamców. Były informacje o tym, że dyrektor Hogwartu został usunięty ze stanowiska Naczelnego Maga Wizengamotu i Najwyższej Szychy Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów. Wszystko spowodowane tym, że panowała powszechna opinia o niestabilności umysłowej dyrektora. Podobno chciano mu też odebrać Order Merlina Pierwszej Klasy.

Jednak mimo tego wszystkiego najbardziej ucierpiał Harry. „Prorok" przedstawiał chłopca jako nastolatka, który wymyślił sobie powrót Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, aby zwrócić na siebie uwagę. Co prawda Rita Skeeter dotrzymała obietnicy i nie pisała już dla tej gazety, jednak faktem było, że to ona zapoczątkowała te wszystkie głupoty na jego temat, a „Prorok Codzienny" to rozbudowywał. W gazecie zaczęto go nawet nazywać Chłopcem, Który Kłamie. Raz nawet natknął się na krótką notkę, w której było napisane, że producent czekoladowych żab wycofał podobiznę Harry'ego z kart sprzedawanych ze słodyczami. Dyrektor fabryki tłumaczył się tym, że Harry Potter to kłamliwy dzieciak, który może jedynie zrujnować wizerunek producenta, jeśli jego podobizna nadal będzie się znajdowała w kartach kolekcjonerskich. Chłopak jedynie wzruszył na to ramionami, nie wiele go to obchodziło.

Wkurzył go również fakt, że pojawiał się w gazecie kilka razy na tydzień. Nie bezpośrednio, nie było jakiś dużych artykułów, tylko drobne wzmianki, że jakaś mało wiarygodna opowieść jest warta tego, żeby opowiedział ją Harry Potter lub też żartowano sobie z jego blizny. Harry nic nie mógł na to poradzić, aż za dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że „Prorok Codzienny" robi wszystko pod dyktando Ministra Magii, Korneliusza Knota.

To właśnie ten człowiek, który tak bardzo bał się zlecieć ze stołka, dał Voldemortowi wolną rękę do działania zaprzeczając wszelkim pogłoskom o jego powrocie.

Harry czuł, że musi odpocząć od zawieruchy jaka miała obecnie miejsce w czarodziejskim świecie, więc wizyta u kuzyna (który był mugolem) wydawała się być bardzo dobrym pomysłem.

Któregoś dnia, jakoś w połowie lipca, chłopak siedział przy kociołku w swojej pracowni, lecz nie przygotowywał żadnych eliksirów. Był na to stanowczo zbyt wzburzony, jeszcze by coś pomylił i zniszczył miksturę. Zerknął na leżącą w kącie Nagini, która przyglądała się mu uważnie. Zazwyczaj przemieszczała się swobodnie po całym domu, jednak po tym jak Tonks parę razy potknęła się o nią, Nagini wolała podczas spotkań Zakonu nie opuszczać bezpiecznego pomieszczenia. W tym celu szczególnie upodobała sobie ciemny kąt w pracowni Harry'ego. Od kiedy zabrał ją od Voldemorta okazała się bardzo dobrą przyjaciółką i przekazała Zakonowi sporo cennych informacji. Harry nigdy nie żałował, że zabrał ją wtedy z cmentarza.

Warzyciel (Drarry)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz