Rozdział XXIV

3K 197 139
                                        

W dniu trzeciego zadania Rita Skeeter ponownie napisała artykuł przedstawiający Harry'ego w fałszywym świetle i opublikowała go w „Proroku Codziennym". Napisała o jego atakach złości, przyjaźni z niewłaściwymi osobami, a także o fakcie, że Harry jest wężousty. Z treści artykułu wynikało, że to jedna z paczki Pansy zdradziła jej ten fakt i teraz cała społeczność czarodziejów (a przynajmniej ta, która wierzyła w wyssane z palca bzdury Rity) miała go za czarodzieja, który posługuje się czarną magią.

- Pojechała po mnie – stwierdził Harry po przeczytaniu artykułu. W tym czasie Pansy i jej koleżanki miały przednią zabawę z nabijania się z Harry'ego. - Tym razem się doigrała, niech no ja tylko...

Naraz Harry wbił wzrok w jakiś odległy punkt. Wyraźnie coś sobie przypomniał i kącik jego ust powędrował w górę, w przebiegłym uśmiechu. Draco zapytał co się stało, a Harry powiedział, że chyba domyśla się w jakie zwierzę zmienia się dziennikarka.

- W jakie? - zapytał Ron wyraźnie rozjątrzony. On też chciał, żeby Rita zapłaciła za wypisywanie kłamstw o jego najlepszym przyjacielu.

- To tylko moje domysły, więc nie mam absolutnej pewności, ale... to chyba będzie jakiś owad.

- Pluskwa? - zapytała Hermiona z nadzieją w głosie. - To by do niej pasowało.

Harry pokręcił głową. Chciał kontynuować rozmowę, ale profesor McGonagall podeszła doniego i oznajmiła, że rodziny reprezentantów czekają w Izbie Pamięci. Zostali zaproszeni, żeby wspierać ich w walce o Puchar Trójmagiczny. Chłopak przeprosił przyjaciół i udał się do Izby Pamięci. To samo zrobili Cedrik, Fleur i Wiktor. Na troje starszych czekali ich rodzice, a na Harry'ego – jego ojciec chrzestny i ładna kobieta z jasnobrązowymi lokami i dużymi, łagodnymi oczami. Chłopak od razu do nich podbiegł z szerokim uśmiechem na twarzy, żeby ich uściskać.

- Syriusz! - Harry przytulił się mocno do ojca chrzestnego, a potem poszedł uściskać kobietę. - I Andromeda!

- Nie jestem Drodzią, Harry - szepnęła mu do ucha, kiedy oddawała uścisk. - To ja, Bellatrix.

Harry wzmocnił uścisk ramion wokół szczupłego ciała kobiety, żeby powstrzymać się przed zdumionym okrzykiem. Zapytał ją czy użyła eliksiru wielosokowego, na co odpowiedziała, że zaklęcia maskującego. Nie lubiła używać eliksiru wielosokowego, bo musiałaby brać go co godzinę, żeby podtrzymać kamuflaż.

- Jestem bardziej podobna do Drodzi niż do Cyzi, więc łatwiej było mi się upodobnić do niej – dodała.

Harry bardzo się ucieszył, że przybyli aby wspierać go w zmaganiach o pierwsze miejsce w Turnieju Trójmagicznym. Niedługo później do Izby Pamięci weszli państwo Malfoyowie. Okazało się, że oni również chcieli kibicować Harry'emu w trzecim zadaniu. Chłopiec serdecznie im podziękował za przybycie.

- Nie wiedziałem, że znajdzie pan czas, panie Malfoy – powiedział Harry.

- Harry, po imieniu, proszę – powiedział pan Malfoy. - W końcu chodzisz z moim synem i wypada, żebyś mówił mi po imieniu. Nie wspominając już o tym, że znamy się już od tylu lat.

- Dobrze..., panie Lucjuszu.

Pan Malfoy westchnął cicho i stwierdził, że to będzie musiało na razie wystarczyć.

Potem Harry wraz z dorosłymi opuścił Izbę Pamięci, żeby przejść się po zamku. Wychodząc, dostrzegł, że pan Diggory obrzucił go niechętnym spojrzeniem i dopiero, kiedy Cedrik coś mu powiedział, mężczyzna złagodniał.

Każdy z towarzyszy Harry'ego mówił co się zmieniło od czasów, kiedy sami chodzili do szkoły. W porze posiłku, Syriusz, Bellatrix i państwo Malfoyowie usiedli przy stole Gryffindoru. Lucjusz przyznał, że trochę dziwnie się czuje siedząc z Gryfonami. Kiedy do sali weszli przyjaciele Harry'ego wracający właśnie z egzaminów, otworzyli szeroko oczy na widok gości.

Warzyciel (Drarry)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz