Dedykacja dla fallen__rebel 😉. Tak mnie naszło ❤️.
__________________________________
Było to zwykłe popołudnie. Harry jak co roku przebywał u Dursleyów. Ciotka Petunia zagoniła go do gotowania obiadu. Chłopak wiedział, że ze swoimi krewnymi nie będzie miał nigdy łatwo. Dlaczego? Dlatego, że Harry Potter był czarodziejem, a Dursleyowie nie tolerowali tej rzeczy u niego. Zawsze nim gardzili i poniżali chłopaka. Nigdy niczego od nich nie dostał na urodziny.
- Chłopcze pospiesz się z tym obiadem - warknął wuj Vernon nie patrząc na Harry'ego.
- Dobrze, wuju.
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Vernon poszedł otworzyć, wcześniej patrząc na swoją żonę. Żadne z nich nie spodziewało się gości. Kiedy mężczyzna otworzył drzwi, a Harry usłyszał głos, którego nie spodziewał się usłyszeć to mu aż chochla spadła na podłogę.
- Dzień dobry, nazywam się Lucjusz Malfoy i przyszedłem do Harry'ego Pottera. - powiedział chłodno przybysz, a Vernon popatrzył na niego jak na karalucha i odburknął.
- Musiał Pan pomylić adresy. Tu nie mieszka żaden Harry Potter. - już miał zamknąć drzwi, ale blondyn je przytrzymał i wszedł do środka.
- Czyżby? Wydaje mi się, że Pan kłamie. A teraz niech mi Pan powie, gdzie jest Potter?
Harry chcąc nie chcąc wyszedł z kuchni i jego oczy spotkały się z oczami Lucjusza Malfoya. Starszy mężczyzna przyglądał się Harry'emu z nieodgadnionym wyrazem twarzy, ale szybko powiedział chłodnym głosem.
- Potter, masz dziesięć minut żeby się spakować. Zabieram Cię stąd.
- Pan? Dlaczego?
- Doszły mnie słuchy, że jesteś źle traktowany w tym domu, a teraz jazda.
- Skąd Pan wie takie rzeczy?
- Mam swoje źródła. A teraz idź się spakuj.
- Nigdzie z Panem nie idę.
- Potter, na litość boską. Jeśli nie pójdziesz po dobroci to siłą Cię stąd zabiorę.
- Nie zrobi Pan tego...
Lucjusz tracąc cierpliwość poszedł po schodach na górę w poszukiwaniu pokoju chłopaka, kiedy go znalazł to wyciągnął różdżkę i spakował wszystkie jego rzeczy do kufra, który przeniósł w tylko sobie znane miejce. Harry przybiegł do pokoju i nim zdołał cokolwiek powiedzieć to Lucjusz złapał go za ramię i ich teleportował pod ogromny dwór.
- Gdzie my jesteśmy? - zapytał buntowniczo młodzieniec.
- W Malfoy Manor, Potter. A teraz chodź, reszta Cię oczekuje.
- Reszta? - zapytał zdezorientowany chłopak - Nie zabierzesz mnie do Voldemorta, będziesz musiał mnie zabić. Nie oddam się bez walki.
- Potter! Posłuchaj mnie, nikt Cię nie zabije, a ja Cię nie zabieram do Czarnego Pana.
- To gdzie?
- Jak będziesz tak stał to się nigdy nie dowiesz. - powiedział pan domu i wszedł do środka. Harry podążył za nim. Kiedy tak szli to chłopak rozmyślał kto na niego czeka. Doszli do salonu i gdy tylko Harry wszedł to rzuciła się na niego dziewczyna o bujnych brązowych włosach.
- Hermiona? - zapytał Harry.
- Panno Granger, bo Pani go udusi. - powiedział Lucjusz.
Dopiero kiedy Hermiona go puściła zobaczył niemal cały Zakon Feniksa. Był w szoku. Nie wiedział co oni robią w domu śmierciożercy.
CZYTASZ
Lumos
RomantikHarry Potter To uniwersum każdy zna. Zapraszam Was na zbiór miniaturek, będą różnorodne shipy 😇 Okładkę wykonała cudowna Howard-Renard
