Wczuwasz się w rolę głównej bohaterki - jesteś dziewczyną, która pędząc za marzeniami wylądowała na studiach w Korei Południowej. Nowe życie, nowe znajomości, a także trudności postawione przed Tobą. Studia nie są łatwe, a utrzymanie się jeszcze tru...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Początki bywają trudne, szczególnie jeżeli nie planowało się pewnych sytuacji. Szczególnie takich sytuacji jak ciąża. Wierzyłaś jednak w lepsze jutro i starałaś się nie zaprzątać głowy zbędnymi myślami. A obawiałaś się całego procesu ciąży i tego co z tego wyniknie. Czy robisz wszystko dobrze, czy dziecko będzie zdrowe. Wiele myśli przewijało się przez Twoją głowę, czasami nie dając Ci zmrużyć oka. Chciałaś być jak najlepsza, jak najlepiej sprostać nowym zadaniom. Jednocześnie czułaś, że nie jesteś na to gotowa. Że zabrakło Ci cennych paru minut, które uleciały Ci gdzieś między palcami.
W takich sytuacjach przychodził jednak Twój książę na białym koniu, żeby Cię uspokoić. Żeby dać Ci oparcie, którego tak bardzo potrzebowałaś momentami. A tym samym coraz częściej, bo czytałaś coraz więcej i miałaś co rusz więcej obaw.
- Wiesz... boję się tego co będzie... jak to będzie... - powiedziałaś niepewnie, kiedy oboje leżeliście w łóżku. SeokJin bawił się Twoimi włoskami, zakręcając je na swoich zgrabnych, krzywych palcach.
Była to niedziela, więc pozwoliliście sobie po obiedzie położyć na chwilę i obejrzeć jakieś głupoty w telewizji. Szczególnie, że na następny dzień znów miał się zacząć maraton pracy, gdzie mieliście mało czasu dla siebie. A Ty coraz bardziej potrzebowałaś go blisko siebie. Z drugiej strony widziałaś jak bardzo starał się ze swoją firmą, która rosła w siłę. Byłaś z niego naprawdę dumna. Sprawował się jako szef i wiedziałaś, że w kolejnych miesiącach zdobędzie tyle zleceń, że będzie musiał zatrudnić nowych pracowników!
- Strach nie jest niczym złym - powiedział spokojnie. - To normalne, że masz obawy, kochanie. Myślisz, że ja ich nie mam? - zaśmiał się słodko. - To poważny dla nas temat, ale wierzę, że sobie ze wszystkim poradzimy! Będziesz wspaniałą mamą a ja wspaniałym ojcem~ - szeptał czule. - Nie masz czym się martwić, nasi rodzice nam z pewnością pomogą. Mają w końcu w tym doświadczenie. A my będziemy się od nich uczyć i będziemy coraz to lepsi, hm? Nie masz czym się martwić, w końcu to jest dla nas nowa sytuacja. Ja też mam wiele obaw, ale trzeba spoglądać na to z innej perspektywy. Z tej lepszej, optymistyczniejszej~! - zaśmiał się i połaskotał Cię na co się zaśmiałaś.
- Nie mogłam sobie wyobrazić lepszego ukochanego od ciebie, SeokJin... Zawsze przy mnie jesteś i wiesz co powiedzieć, żeby podnieść mnie na duchu. Jesteś jak mój anioł dany mi z nieba za nie wiem jakie zasługi... - wyszeptałaś, wtulając się w jego rozbudowany tors. Ostatnio wziął się nawet za siłownię! - Tak się cieszę, że ciebie mam - zaszlochałaś przez emocje, którą Tobą targały.
- Oh skarbie... - cichutko westchnął i objął Cię ramionami. To tak jakby chował Cię przed zmartwieniami, które Cię dręczyły. - Shhhh, już jest dobrze, tak? Nic złego się nie dzieje, misiu~ Poradzimy sobie ze wszystkim. Dotarliśmy w końcu do tego punktu, więc poradzimy sobie ze wszystkim. Mamy tyle oparcia dookoła, nie jesteśmy w tym sami. Taehyung już z pewnością wybiera ubranka dla malucha, nawet nie znając płci! YoonGi ma w planach, że będzie uczył malucha pisania tekstów! A my wychowamy go albo ją na fantastycznego człowieka~