Sven Toveroh rozłożył ręce i przemówił jowialnym tonem.
-Więc Stoik, jak zamierzasz dotrzeć do gniazda?
Mogadon zmarszczył brwi i dodał.
-No właśnie, dlaczego myślisz że uda ci się zrobić coś, co nie powiodło się niezliczonym innym mężnym wojownikom?
Stoik skinął głową i zaczął mówić.
-Od trzystu lat próbujemy bezskutecznie dostać się do gniazda, mgła i niebezpieczny kamienny labirynt w połączeniu z smokami stanowi nieprzekraczalną barierę.
Wódz lava louts zakpił.
-To wszystko wiemy od dawna, masz coś nowego czy po prostu myślisz że jeśli popłyniemy wszyscy naraz to zadziała?
Reszta wodzów zaczęła mamrotać.
-I co to za sposób dostarczenia wiadomości Stoik?
-No właśnie, po co tak skrycie?
Stoik uniósł rękę, wyraz jego twarzy nie zmienił się ani razu od początku spotkania, ale kiedy pozostałych jedenastu wodzów ucichło, rozpromienił się, ukazując więcej radości niż przez większość ostatnich dziesięciu lat.
-Tylko smok może znaleźć drogę do gniazda.
Stoik zatarł ręce i spojrzał się w oczy każdemu wodzowi po kolei, rozradowany.
-Wystarczy pozwolić się im poprowadzić.
Wyrazy realizacji rozprzestrzeniły się z prędkością błyskawicy, wodzowie spojrzeli po sobie, próbując pojąć jak mogli o tym nie pomyśleć wcześniej, do niczego nie doszli.
-Masz jakieś na arenie Stoik? Łapanie ich przy bramie Helheimu byłoby problematyczne.
Zapytała się Berta.
Mogadon otwarcie prychnął, reszta wodzów uśmiechnęła się kpiąco, oprócz Stoika.
-Mam.
Odpowiedział Stoik, Sven skinął głową i zapytał o to, co chodziło mu po głowie.
-Jak wpadłeś na ten pomysł?
Stoik wzruszył ramionami obojętnie.
-Jacyś łowcy smoków chcieli mi sprzedać dwa dziwne, czarne smoki, kiedy na nie spojrzałem to po prostu... kliknęło.
Wodzowie pokiwali głowami zgodnie, po czym zaczęli dokładniejsze opracowywanie planów.
###
Kamikazi ziewnęła, jednak uganianie się za Czkawką w środku nocy było złym pomysłem.
-Czy ty w ogóle słuchasz?
Głos jej matki zagrzmiał, Kamikazi zamrugała, próbując choćby na chwilę przegnać senność.
-Yyyy, tak.
Znad swoich olbrzymich piersi, Berta spojrzała w dół z powątpiewaniem na Kamikazi.
-Stoik da nam jednego z mrocznych smoków, mamy go trzymać pod pokładem i wypuścić kiedy zacznie się bitwa, a ty masz zadbać żeby nikt się nie dowiedział o nim prawdy, czy to jasne?
Kamikazi pokiwała głową i zasalutowała, uderzając się pięścią w pierś, efekt został zepsuty przez ziewnięcie, którego nie zdołała odeprzeć, a zasłonięcie dłonią ust ani trochę nie pomogło w stłumieniu dźwięku.
Berta przewróciła oczami i odeszła dalej nadzorować siły bagiennych włamywaczy.
Kamikazi spróbowała utrzymać skupienie, intensywnie wpatrując się w dwa wozy wyposażone w grube metalowe pręty, dużo dużo i jeszcze więcej łańcuchów a także mroczne smoki, usiadła na pokładzie, kiedy zamknęła oczy i ponownie je otworzyła smok był o połowę bliżej.
CZYTASZ
Ostatnia Kreacja
Fiksi PenggemarLeżąc związany na plaży Czkawka myślał że to jego koniec. Był tego jeszcze bardziej pewien, kiedy złote, gadzie oczy wbiły w niego przenikliwe spojrzenie. Nie mógł się bardziej mylić.
