🥀~Rozdział 39~🥀

252 20 4
                                        

🥀~Odznaczenie~🥀

Perspektywa Connona

Za czasami się zastanawiam nad tym jakby wyglądało moje życie, gdybym nie był wychowany w takiej rodzinie, a nie innej. Nie mamy na to wpływu gdzie trafimy, ale nasza mama decyduje czy chce nas urodzić. Każde życie jest warte, nie powinniśmy go odbierać innym, jednak... Świat jest tak zrobiony, że nie na długo może być dobrze, trzeba coś poświęcić, ale czy to dobrze? Czy kiedyś nadejdą takie czasy, że w końcu nie będziemy się bać, że w każdej chwili może wybuchnąć wojna?

Czasami warto po prostu postawić wszystko na jedną kartę, nie zważać na to czy się uda czy nie. Jeśli przegramy to następnym razem się na pewno uda, najważniejsze jest wstać i iść dalej. Nawet jak mamy w swoim kręgu psychopatę to najlepiej go ignorować, nie dawać się i iść dalej.

Spojrzałem na Dalie, która pakowała jedzenie dla szpitala, minął dopiero dzień, kiedy została koronowana, a już zaczęła się powoli wdrażać. Nadal nie mogłem się na nią na patrzeć. Korona tylko była dodatkiem do wszystkiego. Kiedy pojawiła się na jej głowie, dostrzegłem, że odwaga, która była ukryta w niej, obudziła się.

— Patrzysz, patrzysz i nie możesz się na patrzeć — wyznał król, a ja od razu na niego spojrzałem.

— Witam Wasza wysokość — powiedziałem i skłoniłem się.

— Chodź ze mną, musimy porozmawiać — kiwnąłem głową, po czym ruszyłem za nim. — Cenie cię za wszystko co dla nas zrobiłeś, dla mnie i dla Dali. Pewnie by mnie tutaj nie było, jednak pamiętaj, jeśli ja skrzywdzisz nie będę na nic patrzyć — wyznał, a ja go rozumiałem.

— Oczywiście, Wasza wysokość. Nawet tego nie śmie, nikt jej nie skrzywdzi, nie pozwolę na to — powiedziałem, taka była prawda.

— Dobrze, widzę jak na nią patrzysz, przypomniało mi się jak pierwszy raz spotkałem swoją żonę — westchnął, a ja mu współczułem.

Strata bliskiego zawsze boli, nie ważne, że już tak jest na świecie. Każdy z nas kiedyś odejdzie stąd. Co jest po drugiej stronie ten nikt nie wie, ale miejmy nadzieję, że ludzie tam nie cierpią. Ból, gdy widzimy jak ta osoba się męczy jest najgorsza, tak samo jakby umierała na naszych rękach. To, że ktoś odchodzi nie znaczy, że zapomnimy o nim, w naszych sercach zawsze się pojawi.

— Rozumiem, jestem zwykłym żołnierzem, ale nic n to nie poradzę, że kocham pańską córkę. Uczuć nie da się pozbyć z dnia na dzień. Jeśli to jest prawdziwe. Chociaż spotkałem wiele kobiet, Dalia jest tą jedyną. Zrozumiałem to, gdy mogłem więcej razy jej kie zobaczyć.

— Powodzenia synu, jednak za nim jeszcze stąd odejdziesz, pragnę żebyś przyjął ode mnie to odznaczenie. Wcześniej należało do twojego ojca i dobrze byłoby, żeby wróciło znów do twojej rodziny. Nawet jeśli postępował nie zawsze zgodnie z kodeksem, to lizną było na niego liczyć.

Po tych słowach dał mi przypinkę i odszedł, przełknąłem ślinę, mogłem cały czas włączyć z tym, jednak czasami trzeba zaakceptować zmiany...

*****************
Witajcie kochani
Kolejny rozdział dla was. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Przepraszam za błędy. Bardzo bardzo dziękuję za czytanie i dawanie gwiazdeczek ❤️

"𝐊𝐬𝐢ęż𝐧𝐢𝐜𝐳𝐤𝐚"Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz