🥀~Rodzina~🥀
Perspektywa Dali
Czasami nie mamy wpływu na to co się wokół nas dzieje. Wystarczy jeden moment, chwila, a do stajemy w policzek. Bardzo dobrze znamy to uczucie, gdy życie rzuca nam kłody pod nogi. Nie którzy się zamykają w sobie, a inni walczą.
Niestety nie zawsze jest tak, że możemy decydować gdzie mieszkamy. Czy popadniemy w różne używki lub co gorsza alkohol to nie będzie proste z niego wyjść.
Chociaż mieszkałam tutaj gdzie mieszkałam to próbowałam nie narzekać. Niby każdy zasługuje na to kim jest, ale ja wierzyłam, że kiedyś będzie lepiej. Kiedy zobaczyłam ogłoszenie od rodziny królewskiej, że szukają ogrodnika. Uwielbiam kwiaty, można było ich porównać do ludzi.
Kiedy się rodzimy jesteśmy nasionkami, drobnymi, bez żadnych problemów, jesteśmy w ziemi i czekamy na moment, żeby wyrosnąć. Gdy już to się stanie jesteśmy pięknymi pączkami, dzięki słońcu rozkwitamy, ale jednak jesteśmy narażeni na wiatr, który może nas wyrwać o ponieść dalej, ale tak naprawdę to kolejna podróż.
Nie mogłam w to uwierzyć, że mi się udało i w końcu mogłam się wyrwać z tamtej dzielnicy. Nie chciałam nikomu mówić, ale bałam się tam. Było mi szkoda nie których osób, one też zasługiwali na więcej.
Szłam za Connon i to było naprawdę niezwykłe, może dla kogoś może to się wydawać śmieszne, ale prawda była taka, że jak się nie miało nic, a teraz można zacząć od nowa...
— Miałem cię zaprowadzić do twojego domku, ale.. — westchnął, a po jego mienie czułam, że coś jest nie w porządku. — Księżniczka zrobiła sobie w nim garderobę, czy to nie będzie problem jak zamieszkasz ze mną i moimi żołnierzami ?
Spojrzałam niepewnie na niego. O ile Connowi ufałam to czy dam radę z innymi. Nie czułam się pewnie w towarzystwach mężczyzn.
— D-dobrze — wyszeptałam.
— Nie stanie Ci nic złego. Nie dam zrobić ci krzywdy — powiedział i złapał mnie za ramiona. — Jesteś bezpieczna.
Kiwnęłam głową, miałam nadzieję, że tak będzie. Ruszyliśmy ścieżką, a moim oczom ukazał się śliczny domek. Nie był taki duży, ale wygadał przytulnie.
— Jeszcze dzisiaj spakujesz się i wrócimy tutaj — wyznała, a ja się lekko uśmiechnęłam. Cieszyłam się, że jest tutaj ze mną.
— Ale czy to nie będzie problem, pewnie każdy ma swoje pokoje, a ja będę tylko problemem — wyznałam i stanęłam przed bramą.
— Oj uwierz mi na słowo, ucieszą się. Prędzej ty się przerazisz jak tam wejdziesz — odparł i się zaśmiał.
Miło mi się zrobiło, ruszyliśmy do środka, a ja przełknęłam ślinę.
— Kompania! Mamy nowego członka tej rodziny! — zawołał Connon, a ja nie mogłam uwierzyć, że należę do ich rodziny, przecież ja jestem nikim dla nich.
—O kogo mamy tutaj — wzdrygnęłam się, przede mną wyrósł blondyn, który miał chyba z dwa metry.
— Nie strasz jej — warknął Connon, a mężczyzna się uśmiechnął, po czym mnie przytulił.
Czy teraz miałam rodzinę, o której zawsze marzyłam...?
Nie mogłam uwierzyć w to wszystko co mnie spotkało, ale co dopiero miało nadejść mogło zmienić wszystko...
*****************
Witajcie kochani
Kolejny rozdział dla was. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Przepraszam za błędy. Bardzo bardzo dziękuję za czytanie i dawanie gwiazdeczek ❤️
CZYTASZ
"𝐊𝐬𝐢ęż𝐧𝐢𝐜𝐳𝐤𝐚"
Teen FictionKażda osoba zna rodzine królewską, jednak nikt nie zna prawdy. Gdy dochodzi do porwania "prawdziwej księżniczki", ktoś będzie musiał ją zastąpić. Nikt nie wie co się stało parę lat temu. Dalia żyje skromnie, musi walczyć o wszystko, jako jedyna jest...
