🥀~Rozdział 38~🥀

246 21 2
                                        

🥀~Tron~🥀

Perspektywa Dali

Gdyby ktoś powiedział mi jak będą wyglądać moje przyszłe miesiące, na pewno bym mu nie uwierzyła, a już prędzej bym stwierdziła, że chciał się ze mnie pośmiać. Można to wiele razy powtarzać, jednak zaskakujące jest to ile może dać nam drugi człowiek.

Kiedy przebrałam się i byłam gotowa do wyjścia, pamiętałam, żeby trzymać się blisko chłopaków. Sala tronową była przepięknie udekorowana. Ławki były ozdobione czerwonymi kwiatami, tak samo dywan, zajęłam miejsce na końcu sali, nie chciałam, żeby ktoś mnie rozpoznał.

Kiedy zobaczyłam Connona uśmiechnęłam się. Dobrze było go znów zobaczyć. Kiedy nasze spojrzenia się ze sobą skrzyżowały, moje serce zaczęło mocniej bić. Zaczęłam łapać się na tym, że od pewnego czasu zaczęłam to czuć.

Koronacja przebiegała spokojnie, jednak gdy Connon wszedł w słowa, zaczęłam się obawiać. Nie byłam nigdy na koronacji, ale na pewno nie powinno się tak stać.

Kiedy zaczął opowiadać o tym co się stało kilka lat temu, nie mogłam w to wszystko uwierzyć. W pewnym momencie zrobiło mi się słabo. Jak można być tak okrutnym i pozbawić kogoś rodziny. Gdy prawdziwy król przyszedł na salę...

Nie mogłam uwierzyć, że to był mężczyzna z mojego bloku. Często do niego przychodziłam i pomogłam mu w różnych rzeczach. Pamiętam, że na początku nie chciał mojej pomocy, ale zmieniło się to szybko.

— Nie mogłem się widywać że swoją córką, która tutaj z nami jest. Najbardziej to bolało, ponieważ nie mogłem patrzeć jak dorasta, jednak co było to było. Nie warto rozpamiętywać przeszłość, najważniejsze jest tu i teraz, dlatego Dalio czy możesz do nas podejść? — powiedział, a ja zamrugałam oczami.

Ściągnęłam maskę, po czym nie pewnie wstałam. Na początku myślałam, że chodzi o inną dziewczynę, która ma takie samo imię jak moje, ale tak się nie stało.

— Przepraszam, że nie było mnie przy tobie tyle lat. Bałem się, że mogą coś Ci zrobić, pewnie mnie nie pamiętasz, ale rodzic nigdy nie zapomni o swoim dziecku. Dlatego zgromadziliśmy się tutaj, żeby ukoronować prawdziwą księżniczkę, a nie jej podróbę — powiedział, a łzy stanęły mi w kącikach oczu.

— Tak naprawdę bardzo często się zastanawiałam nad tym dniem, gdy poznam rodziców. Myślałam, że jest to mało prawdopodobne, jednak naprawdę tutaj jesteś. Żałuję, że nigdy już nie poznam mamy, ale cieszę się, że wróciłeś na odpowiednie miejsce - wyszeptałam i przytuliłem się do niego.

Kiedy się od siebie od sunęliśmy, uklękłam przed biskupem, bałam się tego, że będę okropną księżniczką i wszystko zepsuje, jednak gdy korona spoczęła na mojej głowie, czułam się silniejsza i na pewno nie pozwolę na to, że to wszystko co stworzyli rodzice upadło, dlatego wstałam i delikatnie się uśmiechnęłam.

— Chociaż nie byłam wychowana na księżniczkę, postaram się was nie zawieść — powiedziałam,po czym zaczęły się oklaski i wesołe krzyki.

W końcu byłam na sowim miejscu i odnalazłam tatę...

******************
Witajcie kochani
Kolejny rozdział dla was. Mam nadzieję, że wam się spodoba przepraszam za błędy. Bardzo bardzo dziękuję za czytanie i dawanie gwiazdeczek ❤️

"𝐊𝐬𝐢ęż𝐧𝐢𝐜𝐳𝐤𝐚"Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz