🥀~Rozdział 29~🥀

227 25 2
                                        

🥀~Strach ~🥀

Perspektywa Connona

Kiedy wyszedłem z samochodu i zobaczyłem Dalie, uśmiechnąłem się szeroko. Złapałem ją, po czym przyciągnąłem do siebie. Dobrze było znów mieć ją przy sobie.

— Bałam się, że już mogę ciebie nie zobaczyć — wyszeptała, wtulając się w moją klatkę.

— Zawsze do ciebie wrócę — powiedziałem i pocałowałem ją w czubek głowy.

Jednak tą chwilę zmieniła jedna osoba, o której już dawno zapomniałem. Miranda wyszła z samochodu, po czym zaczęła się rozglądać. Kiedy jej spojrzenie spoczęło na nas, widziałem jak zmieniła jej się mimika twarzy.

— To przez nią mnie porwano! Jak śmiesz zajmować moje miejsce! — zaczęła krzyczeć, a kiedy Dalia się idę mnie od sunęła, zakryłem ją swoim ciałem.

— Nie wiesz co mówisz. Ona niczego złego nie zrobiła — warknąłem. Czułem jak dziewczyna, która była za mną zaczęła drzeć.

— Wiem co mówię! Straże! — krzyczała, a ja zamarłem.

Kiedy moi ludzie złapali Dalie za ramiona, myślałem że serce mi pęknie. Jej łzy doprowadzały mnie do szału.

— Co ty robisz! Przestań! — warknąłem i już chciałem podjeść do Mirandy, ale ta wystawiła w moją stronę rękę.

— Bo ciebie również mogę każąc aresztować — powiedziała, a ja stanąłem jak wryty.

To, że byłem dowódcą chłopaków i musieli wykonywać moje rozkazy... Nie liczyło się się z imieniem władców. Wtedy nie miałem nic do gadania. Przykre, jednak prawdziwe.

—Zabrać ją — warknęła, a ja spojrzałem na chłopaków. Wymieniliśmy się spojrzeniami, na pewną nie wezmą jej do lochów.

Spojrzałem jak chłopaki nie są Dalie, a ja nie mogłem nawet się ruszyć. Dałbym wszystko, żeby móc choć przytulić ją i wyrwać. Jednak wiedziałem, że gdy bym był tam z nią niczego nie mógłbym zrobić. Nie dość, że Miranda już pokazała swoją twarz to ja zaczynałem wierzyć tym mężczyzną.

Coś tutaj było nie w porządku, gdyby nie dziwne zachowanie Mirandy, może nie wróciłbym do tej rozmowy. Ale teraz czułem, że może być w tym prawda. Przecież Dalia zrobiła to, żeby zachować bezpieczeństwo dla kraju, żeby obywatele mogli spać spokojnie.

Kiedy prawdziwa księżniczka ruszyła do zamku, a j pobiegłem od razu w stronę miejsca gdzie zabrali Dalie. Od razu ich zobaczyłem, chłopaki już nie trzymali. Widziałem, że była przerażona. Podszedłem do niej i od razu przytuliłem.

— Wyciągnę cie stąd, obiecuje — powiedziałem z mocą i spojrzałem na chłopaków. — Pilnujcie, żeby jej się nic nie stało. Ja muszę coś załatwić.

Spojrzałem ostatni raz na nich. Wiedziałem, że chłopaki nie dadzą jej skrzywdzić. Była dla nich tak samo ważna jak dla mnie. Pocałowałem ostatni raz Dalie, po czym ruszyłem do celi gdzie byli inni więźniowie.

Nie pozwolę, żeby Dalia była tutaj, zasługuje na więcej...

**************
Witajcie kochani
Kolejny rozdział dla was. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Przepraszam za błędy. Bardzo bardzo dziękuję za czytanie i dawanie gwiazdeczek ❤️

"𝐊𝐬𝐢ęż𝐧𝐢𝐜𝐳𝐤𝐚"Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz