Per Karol. ( coś dużo tu tego Karolka )
- Karol co się dzieje, zaczynam się bać - powiedział Hubert gdy od kilku dobrych minut siedziałem w ciszy myśląc jak dobrać to wszytko w słowa.
- dobra do rzeczy, kiedyś już dawno temu gdy zaczynałem swoją przygodę z tym całym światem wampirów i tak dalej to nie mogłem przestać pić krwi....
Na chwilę się zatkałem, momentalnie wyschło mi w gardle a słowa jakby utknęły gdzieś głęboko we mnie.
- przepraszam, ale nie wiem czy wiesz, że ty jesteś wampirem i to normalnie, że pijesz krew - odparł nieco żartobliwie blondyn siedzący obok mnie.
- tak ale.. teraz staram się pić zwierzęca a kiedyś byłem uzależniony od krwi ludzkiej, może nie byłoby z tym problemu gdyby nie to, że mi krew z butelki nie wystarczyła, uwielbiałem krew prosto z żyły, ciepłą z świeżego ciała.. które później padało w moich ramionach, tak w skrócie zabijałem ludzi dla pożywienia... - poczułem ulgę po tych słowach bo widziałem, że teraz już nie mam przed nim żadnych tajemnic.
Lecz moja radość i ulga nieco opadły gdy zauważyłem zmieszaną twarz Huberta, chyba nie przyjął tego dobrze..
- zabijałeś... niewinnych ludzi? dla własnej zabawy? przecież to jest chore...
- wiem ale wampira w cugu krwi trudno od tego odciągać, byłem jak w hipnozie, nie myślałem trzeźwo ale na szczęście miałem chłopaków, którzy....
- stop, przestań... ja.. ja musze wyjść - powiedział a następnie wyszedł tak szybko, że nawet nie zdążyłem nic powiedzieć.
Ups...? Czy ja właśnie zepsułem relacje z ostatnią osobą, na której mogę polegać we wszytkim, którą kocham ponad wszytko i na zawsze. Jedyne co trzeba wiedzieć o nas to to, że nasza miłość jest prawdziwa. Jeżeli zakochamy się, to nie skończy się to tak szybko.
Opadłem na kanapę a z moich oczu poleciały łzy. Czy moja przeszłość może wpłynąć na naszą relacje, czy teraz gdy dowiedział się wszytkiego to dalej będzie mnie kochał i chciał być ze mną?
***
Wybiegłem z domu tak szybko, że mało nie zabiłem się o próg prowadzący na dwór. Szedłem przed siebie nie myśląc o tym zbyt wiele. Po chwili jednak stanąłem, gdy zrozumiałem co właściwie wyprawiam.
No bo gdyby spojrzeć na to wszytko, to napewno Karolowi musi być głupio przez to co robił wcześniej, mimo wszytko to jest jego natura. Każdemu na początku może być ciężko, siłą rzeczy jest drapieżnikiem i musi pożywiać się krwią.
Poczułem upokorzenie oraz wewnętrzną frustrację na raz. Miałem obrzydzenie do samego siebie, ale ja jestem głupi. Tak po prostu zostawiłem go samego nic mu nie mówiąc oraz nie dając mu się wytłumaczyć.
Przez chwilę przez mój umysł przeminęła myśl aby powrócić do biedaka i go przeprosić za tak impulsywny oraz nie przemyślany czyn ale chwilę po tym wpadłem na pomysł aby zadzwonić do Igora, zawsze miał najlepsze rady oraz wyjścia z trudnych sytuacji. Wyszukałem numer przyjaciela i już po chwili usłyszałem w słuchawce chropowaty głos bruneta.
- aż tak szybko się stęskniłeś kochasiu? kłopoty w raju?
- powiedzmy, że coś w tym stylu.... - no i tak Igor dowiedział się o wszytkim, w sumie nawet tego, że ja i Karol chodzimy ze sobą.
- ...wiedziałem, że jestem super przyjacielem ale nigdy w życiu nie posłuchałeś mnie w sprawach miłosnych, jestem pod wrażeniem, ale...
- JAK ZARAZ MI NIE POWIESZ CO MAM ROBIĆ TO TWOJE PORADY MOŻESZ SOBIE WSADZIC W DUPE - przerwałem mu gdy przez jakieś dobre 10 minut analizował i dodawał kilka groszy od siebie do wszytkich sytuacji z ostatnich kilku dni.
CZYTASZ
Never Say Never
Fiksi PenggemarHubert Wydra, zwykły chłopak rozpoczynający nowe życie w Warszawie gdzie spotyka tajemniczego zielonookiego bruneta z którym szybko łapie wspólny język ,niedługo później Hubert dowiaduję się prawdy o mężczyźnie, czy to może wpłynąć na ich relacje ?
