Vivian
Czarna, krótka sukienka do połowy uda, botki na dość wysokim obcasie, dzięki czemu byłam jedynie odrobinę niższa od Aarona. Nie chciałam się zbytnio stroić, ale to w końcu miała być impreza. Zresztą chłopak przyglądał mi się z nieprzeniknionym wyrazem twarzy. Nie wiedziałam czy wyglądałam dobrze czy może trochę przesadziłam. Włosy wyprostowałam, więc były dużo dłuższe niż normalnie, i związałam je na czubku głowy. Nie chciałam się zbytnio malować, więc zrobiłam jedynie czarne kreski na powiekach.
Zaprowadzili mnie do klubu, w którym nigdy wcześniej nie byłam. Wszędzie znajdowała się fluorescencyjna farba, więc doskonale było widać bar, podwyższenie z didżejem, a także ludzi. Niektórzy od stóp do głów mieli na sobie tą farbę. Niesamowite miejsce.
Aaron przyniósł drinki. Wyczułam sok z marakui oraz wódkę. Uśmiechnęłam się do niego i upiłam dużo więcej. Nie chciałam dzisiaj za dużo wypić, ale jednak trochę tego potrzebowałam. Tylko żeby poczuć się jak wszystkie osoby w moim wieku i wreszcie się zabawić, zamiast zajmować wyłącznie „pracą”.
Anton siedział naprzeciwko mnie. W jednej dłoni trzymał szklankę z napojem, a drugą opierał na stoliku. Jednak drżała mu niespokojnie. Uderzał palcami o blat, wydawał się odrobinę podenerwowany. Spojrzałam w nieco rozszerzone źrenice. Chyba coś zaczęło do mnie docierać. Chciałam zrobić to tak, by Aaron niczego nie zauważył. Kiedy zaczął się rozglądać po pomieszczeniu, wbiłam wzrok w jego brata. Wyprostowałam nogę i kopnęłam Antona pod stołem. Spojrzał na mnie, zmarszczył brwi. poruszyłam ustami, które uformowały się w słowo: łazienka.
- Co? - on też jedynie ruszał ustami.
Pospiesznie zerknęłam na Aarona, ale nadal nie zwracał na nas uwagi. Dla pozorów upiłam swojego drinka, po czym się odezwałam.
- Idź do łazienki. - starałam się w miarę powoli przekazać mu każde słowo.
Potaknął nieznacznie, podniósł się z miejsca i poszedł. Chwilę śledziłam go wzrokiem. Odczekałam, tyle ile wydało mi się konieczne. Po czym przekręciłam się przodem do Aarona, więc od razu skupił na mnie wzrok.
- Muszę coś załatwić. Zaraz wrócę.
- Okej. - wzruszył ramionami. - Skoczę przed klub, bo Grady chyba zaginął w akcji.
- Jasne.
Przepchnęłam się obok niego. Otarłam się udami o kolana chłopaka. I miałam wrażenie, że na moment zawiesił wzrok na moim dekolcie. Jednak to zignorowałam. Niemal biegiem udałam się w kierunku toalet. Rozejrzałam się. Kiedy byłam pewna, że nikt mi się nie przygląda, przemknęłam do męskiego, gdzie spodziewałam się zobaczyć Antona. No i rzeczywiście. Opierał się plecami o umywalkę, dłonie splótł na klatce piersiowej. Kiedy weszłam do środka i zamknęłam za sobą drzwi, przyjrzał mi się uważnie.
- Co się dzieje? - zapytałam bez ogródek.
- Nic. - wzruszył ramionami.
Podeszłam bliżej, chwyciłam go mocno za brodę i skierowałam twarz chłopaka w swoją stronę. Prychnęłam głośno.
- Przecież widzę. Co wciągnąłeś i ile tego było?
- Nic nie brałem. - odburknął.
- Nie jestem głupia. Wiem jak wygląda ktoś kto brał narkotyki.
- Skoro to wiesz, to po co pytasz?
- Posłuchaj, Anton. Kazałam ci tutaj przyjść, żeby twój brat nie zauważył tego co ja. Często ci się to zdarza?
CZYTASZ
Save me
AcciónVivian Evans jest twarda. Jak sama twierdzi, ona się nie zakochuje. Do pewnego momentu tak właśnie myślała. A potem kogoś poznała. Chociaż to złe słowo. Już wcześniej się znali, będąc tylko dziećmi. Jednak w pierwszym odruchu go nie poznała. Bardzo...
