William po naszej rozmowie, wyszedł z mieszkania. Przez okno widziałam że wsiada do swojego czarnego mustanga i odjeżdża spod bloku. Rano dowiedziałam się że wyjechał do rodziców za miasto, chciał ochłonąć. Nie dziwię mu się, zapewne też bym tak zrobiła.
Szukałam w nocy zdjęć sprzed dwóch lat, tej imprezy. Nie dało mi to spokoju, najbardziej interesowało mnie to dlaczego William się już nie ściga, Diablo słynął z wyścigów. Był na każdym i na każdym wygrywał. Nasze spotkanie miało miejsce gdy William przestał się ścigać i zaczął walczyć. Wtedy też dostałam jego rękawice. Xavier też nie chciał puścić pary z ust, dlaczego zmienił branżę o ile tak to można nazwać.
Nic nie chciało układać mi się w całość, ciągle brakowało mi jakiegoś puzzla do tej jebanej układanki. Ale gdybym wiedziała że ten puzzel którego szukam był cały czas przy mnie, nie wpakowałabym się w takie kłopoty.
Po tygodniu William podobno wrócił, ale w dalszym ciągu nie zjawił się u nas w mieszkaniu. Ciągle ma urazę do mnie i Xaviera, z tego co wiem to do Liama także się nie odzywa. Mój brat wyszedł z mieszkania kilka godzin temu, pojechał z chłopakami załatwić jakieś sprawy.
Po całym mieszkaniu rozległ się dzwonek do drzwi. Może Vanessa wpadła pogadać, albo ktoś pomylił drzwi.
William? - spytałam w szoku.
Przede mną stał William. Trzymając bukiet róż. Pomarańczowych róż. Moich ulubionych.
Pojedziesz ze mną na małą przejażdżkę? - spytał z lekką nadzieją.
Odbierając od niego różę, skinęłam głową.
William wszedł ze mną do mieszkania, poprosiłam aby chwilę poczekał. Wstawiłam bukiet do wiadra bo niestety nigdzie indziej się nie mieścił, bukiet był cholernie duży, w biegu przeliczyłam że było 50 róż a to nawet nie połowa.
Po 15 minut byłam już gotowa, zarzuciłam na siebie kurtkę po czym wyszliśmy z mieszkania.
Przyjechał swoim czarnym mustangiem, obiecałam sobie że kiedyś, pod jego nie obecność ozdobie trochę mu ten samochód aby nie był taki ponury.
Pojedziesz ze mną w pewnie miejsce, w które powinienem zabrać cię już dawno temu – powiedział wyjeżdżając z osiedla.
Podczas jazdy zamieniliśmy kilka zdań, trochę powspominaliśmy dawnych lat. William coś zaczął mówić o wyścigach ale szybko przerwał. I chuj w bombki strzelił że dowiem się czegokolwiek na ten temat.
Po godzinnej jeździe, wreszcie dotarliśmy na miejsce, William wjechał na podjazd wielkiej rezydencji. Brama po chwili otworzyła się i wjechaliśmy do posiadłości.
Tutaj dowiesz się wszystkiego, Rachel – powiedział wysiadając z auta.
Wysiadłam zaraz za nim. Weszliśmy do budynku, William wprowadził mnie do wielkiego salonu, gdzie siedzieli wszyscy. Matthias, Dominic, Liam, Paul, Xavier, Julia, Vanessa i Coralina.
Rachel tylko spokojnie – zaczął Xavier
Co tu się kurwa dzieje? O chuj tu chodzi? - spytałam zszokowana.
Rachel to nie tak.. - powiedział Liam.
No to kurwa jak?! - podniosłam głos, tym samym siadając na fotelu znajdującym się na środku salonu. -Słucham co się tu odpierdala.
To jest nasz dom. - powiedział Matthias. - My tu mieszkamy.
Każde z nas wykonuje swoją pracę, William walczy , Xavier z Liamem ścigają się, Paul z Matthiasem sprzedają narkotyki , Dominic jest naszym informatykiem a dziewczyny zajmują się całym domem. - powiedział ktoś za mną.
CZYTASZ
Broken Game
Misterio / SuspensoRachel Evans nigdy nie była roztrzepaną dziewczyną, która cały czas imprezowała. Większość decyzji, które podejmowała były rozsądne i przemyślane, zawsze miała wszystko zaplanowane ale nie przewidziała jednego - chłopaka z ciemnymi jak noc oczami. W...
