Obudziłam się w ciemnym pomieszczeniu. Głowa mi pęka przez co nie umiem się na niczym skupić. Nie wiem gdzie jestem, nie mam pojęcia co tu robię. Ostatnie co pamiętam to to, że do naszego wszedł jakiś mężczyzna, ojciec Damiena i Damona czyli niejaki Emilio Salvatore. A później nastała ciemność, nie ma pojęcia czy straciłam przytomność, czy może ktoś mnie uderzył w głowę.
Spróbowałam podnieść się do pozycji siedzącej, strasznie kręci mi się w głowie. Poczułam coś ciężkiego przy moich nogach. Łańcuch, moje nogi są przywiązane łańcuchem. Staram się jakoś wyswobodzić, niestety mój wysiłek idzie na marne.
Zapach stęchlizny i wyczuwalna wilgoć, utwierdza mnie w przekonaniu, że znajduje się w jakiejś piwnicy. Tylko co ja tu robię? Pytam sama siebie.
Strach przejął kontrolę nad moim ciałem, czuje silne uderzenia serca o klatkę piersiową. Boje się. Boje się tego, co się ze mną stanie. Najbardziej boje się tego co nastąpi w najbliższym czasie.
Mimowolnie złapałam się za łokieć, wyczułam pod palcami ciecz. Przez otaczającą mnie ciemność nie mam pewności czy to jest krew, ale przeczuwam że tak. Moje oczy w jakimś stopniu przyzwyczaiły się do ciemności, staram się wyszukać jakikolwiek punkt zaczepienia.
Jest tam ktoś?! - krzyknęłam.
W odpowiedzi dostałam jedynie echo swojego krzyku, ból głowy co raz bardziej się nasilał. Czułam, że zaczyna kręcić mi się w głowie, wszystko zaczęło dookoła mnie wirować. Mam wrażenie, że zaczyna brakować mi powietrza, ciężko oddycham przez co odczuwam ból w klatce piersiowej. Modlę się w duchu, aby ktoś otworzył te drzwi i powiedział, że to był jebany żart albo straszny sen z którego się za chwilę wybudzę. Niestety, nic z tych rzeczy się nie dzieje.
Po policzkach spływają łzy, które skapują na materac pode mną. Moje ciało przestało jakkolwiek ze mną współpracować, czuje że każdy element mojego ciała żyje swoim własnym życiem. Dłonie zaczynają się trząść, staram się nie wpaść w atak paniki. Patrzę pusto w czarny punkt przede mną, szukając czegokolwiek.
Proszę.. niech to okaże się pieprzonym żartem – powiedziałam szeptem pod nosem.
Usłyszałam jakiś szelest za sobą, co przeraziło mnie jeszcze bardziej. Czułam jakby ktoś stał za mną z uśmiechem na ustach, albo mój umysł płata mi figle albo faktycznie ktoś za mną stoi. Cała zesztywniałam, ręce zaczęły trząść się jeszcze bardziej. Zaczęłam wyobrażać sobie najczarniejsze scenariusze, że ktoś wywiezie mnie do domu publicznego, albo zabije po czym sprzeda organy.
Przez te wizje, do moich oczu ponownie zaczęły napływać łzy. Nie chcę tu być, chcę do domu. Chcę do Damiena.
Usłyszałam cichy śmiech za sobą, wiedziałam że to był już koniec. On przyszedł mnie zabić. Poczułam kawałek jakiegoś materiału przy ustach nasączonego jakąś gorzką substancją, a po chwili odpłynęłam.
Miałam wrażenie, że ktoś przykłada mi do skóry coś zimnego i ostrego, robi delikatne ruchy. Poczułam delikatne szczypanie, a po chwili czułam w tym miejscu coś miękkiego i ciepłego.
Nie wiem czy to mi się śni czy tak jest naprawdę, czułam czyjeś zimne i szorstkie dłonie na swoim ciele, które cały czas po nim błądziły. Raz były na brzuchu, raz na ramionach, a chwilę później na udach. Każde miejsce mnie paliło, miałam wrażenie, że to nie była jedna para dłoni a co najmniej trzy.
Miałam chwilowy przebłysk, że nade mną stoi czwórka mężczyzn z obleśnymi uśmiechami, ułamek sekundy późnej miałam wizję, że stoję w samej bieliźnie w jakiejś klatce a wokół jest pełno ludzi. Następnie, leżałam całkowicie naga a nade mną wisiał jakiś mężczyzna. A ostatnim przebłyskiem była chwila, że stałam naprzeciw jakiejś osoby z kominiarce, która z całej uderzyła mnie czymś w głowę. To wszystko powtórzyło się w mojej głowie kilka a może kilkanaście razy.
Słyszałam czyjś głos, cały czas powtarzał, że mnie kocha, że jestem jego największym pragnieniem, że mnie potrzebuje. Przerażał mnie ten głos, nie chciałam go słyszeć. Jedyne czego chciałam to to, aby ten cały koszmar się już skończył i abym obudziła się w swoim łóżku pod ciepłą kołdrą.
Już nie wiedziałam co jest wytworem mojej wyobraźni a co jest prawdą, nie mam pojęcia ile czasu spędziłam w takim stanie. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, nie wiedziałam nic. Przez pewien moment przed oczami stanął mi obraz, twarzy z białymi tęczówkami, taki sam jaki widziałam na telewizorze w domu.
Od razu zerwałam się do siadu, wokół nadal panowała ciemność. Musiałam stracić przytomność, dotknęłam mojego łokcia. Czułam pod palcami opatrunek, ktoś opatrzył ranę. Bezwarunkowo przyciągnęłam do siebie nogi, okazało się że łańcuchy zostały ściągnięte, czułam jedynie pod palcami ślady po nich.
Mimowolnie przejechałam palcami po łydkach, poczułam dziwne szlaczki. Miałam wrażenie, że są to strupy po jakiś ranach. Tylko, że ja nie miałam żadnych ran na nogach.
Nie wiem ile czasu tu spędziłam, nie wiedziałam czy ktoś zaczął mnie szukać. A co jeśli Emilio zabrał tylko mnie a ich spalił razem z domem, od razu odgoniłam od siebie tą myśl, gdzieś w głębi duszy wierzyłam, że nie jest takim psycholem. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie jeszcze sprawy z tego jak bardzo się myliłam.
W mojej głowie zaczęły się odtwarzać wspomnienia z tamtej nocy gdy on mnie zgwałcił. Czułam wszystko tak samo, zimne ostrze, szorstkie dłonie. Pamiętam to wszystko, leżałam przywiązana do łóżka a on zaczął składać mokre pocałunki na moim ciele. Wyjął z szafki stojącej przy łóżku coś błyszczącego, położył to na pościeli obok. I wtedy wszystkie wspomnienia, jakby ktoś wyciął. Nic więcej nie pamiętałam.
Zaczęłam odczuwać dziwną potrzebę zaśnięcia, staram się nad tym zapanować ale niestety na marne. Przymykam oczy, po czym co raz bardziej oddaje się błogiemu stanu nieświadomości.
Moje powieki atakuje jasność, a ja przez trzask drzwiami od razu otwieram oczy. To był impuls, miałam nadzieje, że ktoś mnie znalazł. Jak powiadają nadzieja matką głupich.
Nadal znajdowałam się w ciemnym pokoju i nikogo prócz mnie prawdopodobnie tu nie było.
Poczułam coś chłodnego na mojej lewej kostce, przez co od razu zerwałam się do siadu przyciągając nogi do klatki piersiowej.
Uniosłam wzrok z myślą, że zobaczę co to było. A jedyne zobaczyłam na drugim końcu materaca to była postać ubrana cała na czarno z kapturem na głowie. Dopiero gdy podniósł wzrok, zorientowałam się kto to był.
Białe tęczówki.
Białe tęczówki wskazujące tylko na jedną osobę - Emilio Salvatore.
To już był mój koniec.
Rosyjska ruletka właśnie wystartowała – powiedział z uśmiechem na ustach.
Wydałam z siebie przeraźliwy krzyk, przez który jego uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył.
CZYTASZ
Broken Game
Mystery / ThrillerRachel Evans nigdy nie była roztrzepaną dziewczyną, która cały czas imprezowała. Większość decyzji, które podejmowała były rozsądne i przemyślane, zawsze miała wszystko zaplanowane ale nie przewidziała jednego - chłopaka z ciemnymi jak noc oczami. W...
