21. Kwaśna Prośba

172 33 18
                                        

Witek chyba zauważył we mnie zszokowanie, więc się poprawił.

- To znaczy, chce się zapytać, czy chciałabyś być osobą towarzyszącą na weselu mojej siostry?


Ulżyło mi sercu. Bałam się że wpuściłam do domu jakiegoś wariata.

- Kiedy jest to wesele?

- Za trzy tygodnie w weekend. Wiem, czasu jest dość mało, jeśli nie masz sukienki na tą okazję, chętnie Ci ją sprezentuje.

Za trzy tygodnie powinna się rozwiać sprawa związana z moim zatrudnieniem. To znaczy, że jeszcze nie wiem na czym będę stać. Pomyślałam sobie, że może to szalone, ale przyda mi się jakikolwiek wyjazd z naszego miasta. Mogłabym odciągnąć swoje zmartwienia choć na chwilę na bok.

Z drugiej strony, wciąż nie znam Witka. Jest to nasze drugie spotkanie ale pierwsze planowane. Nie rozmawialiśmy ze sobą długo, nie wiem też jakie on ma zamiary wobec mnie. Na wyjeździe będę skazana wyłącznie na niego. Amelia by mnie zabiła, gdyby dowiedziała się, co ja właśnie planuje.

-O sukienkę się nie martwię, znajdę coś co będzie pasować.- Kłamałam. Nie chce wyjść na naciągaczkę.

Witek rozpromienił się, a następnie chwycił za lampkę wina i skierował ją w moją stronę.

- Czyli się zgadzasz?- podniosłam również swoją lampkę.

- Tak, pójdę z Tobą na ślub.

- Wspaniale - jego ogromne oczy otworzyły się jeszcze bardziej, kiedy wspólnie wznosiliśmy toast za to.

Wydaje mi się, że próbował ukryć swoją radość z mojej zgody jednak nie koniecznie mu się to udawało. W przeciągu paru chwil wahał się, co powinien teraz zrobić aż w końcu postanowił do mnie podejść. Następnie zarzucił rękę za moje plecy.

On mnie przytula.

Postanowiłam, że odzwajemnie jego ucisk jednak czułam dyskomfort. Poprzednio Tomasz też tak właśnie zarzucił na mnie rękę, wtedy też powędrowała na te części ciała, których sobie nie życzyłam. Co jeśli Witek ma podobne zamiary?

- Witek?- podałam to takim tonem by miał pewność, że chciałabym się coś spytać.

- Tak?

-Jak mnie przedstawisz rodzinie?

Dobrze, że w tym momencie przestaliśmy się przytulać, bo by poczuł jak mocno serce chce wyjść z mojej klatki. Witek wyglądał na kogoś kto nie rozumie mojego pytania.

-Wiesz, przedstawię jako. - zrobił przerwę- po prostu przyjaciółkę.

Prawdę mówiąc nie wiem co właśnie teraz czułam. Z jednej strony było to dla mnie ulga, że nie chce mnie wykorzystać, z drugiej strony poczułam rozczarowanie. W głębi serca myślałam, że Witek może obdarzyć mnie uczuciami. W końcu tylko o niego usłyszałam, że jestem piękna.

- Ah, dobrze - mam nadzieje, że nie zauważy we mnie mojego zakłopotania. Nie chcę by wiedział, że liczyłam na coś więcej.

- Hej, lubię Cię, Chmurko. - moje oczy znów skierowałam na niego - Mam nadzieję, że Ty również mnie. Na razie nie chcę się angażować w cokolwiek nowego.

Dlaczego on mi się tłumaczy? Jego mina była smutna i rozżalona. Chyba zrozumiał, że mógł mi zrobić nadzieje.

- Jasne, rozumiem. Czyli będę Twoją przyjaciółką. - mój głos drżał, potrzebuje chwili by przeorganizować wszystkie swoje uczucia.

- Dziękuję.

W tym momencie odgłos dał piekarnik, świadczący o tym, że babeczki skończyły się już piec. Oboje wyrwani dźwiękiem podeszliśmy do nich by wyciągnąć nasz wypiek. W całym mieszkaniu można było poczuć słodki zapaszek. Kąciki ust same szły do góry.

- Dobra, wyszło lepiej niż ostatnio.- podsumowałam to co zobaczyłam.

- Mówiłem, potrzebowałaś mnie do tego - zażartował sobie. - Teraz pokaże Ci jak zrobić najsmakowitsze zdjęcia jakie świat widział.


----
Od Autora

Przyznawać się, komu będzie dane być gościem na ślubach w 2025? U mnie ten wiek, że każdy zaczyna wchodzić w związki małżeńskie.

Jak podoba się Wam ten rozdział? Co byście czuli na miejscu Alicji?

Jeśli podoba się Wam rozdział i chcecie dać mi kopa do dalszego pisania zachęcam do pozostawiania po sobie gwiazdek oraz komentarzy. Może któryś z Waszych znajomych szuka opowiadania do czytania? Będę wdzięczna za wszelkie polecajki.

Nieznany NumerOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz