23. Cierpki wiatr

166 32 8
                                        

Dni wolne od pracy mijały zupełnie inaczej po wizycie Witka. Jego aura, zachowanie wzbudziły we mnie jakąś radość do działania. Może do życia. Sama nie potrafię tego nazwać, natomiast mój wścibski nieznajomy okazał się być dla mnie porządnym kamieniem do oparcia.

- Użyj programu Cavnax. On służy do tworzenia ebooków ale myślę, że jako tradycyjną książkę też się nada. - dyktował mi Witek przez telefon.

Odkąd musiał wrócić do swojego miasta, jesteśmy w stałym kontakcie telefonicznym jak i SMS. Zaczął się ten kontakt głównie od niego, Pisał do mnie o swoich codziennych trudnościach z kontaktami z politykami. Twierdzi, że są wyjątkowo marudne i nie chcą opowiadać na zbyt wiele pytań. Już rozumiem, dlaczego Witek tak bardzo nie lubi swojej pracy. Tam też musi się napocić by coś z nich wyciągnąć.

Z kolei jego doświadczenie w prowadzeniu social mediów, tworzeniu treści dostępnych dla szerszej publiczności okazała się być dla mnie bardzo pomocna. Poradził mi jak dobrze opisywać swoje przepisy, a teraz namawia mnie jak technicznie przygotować taką książkę do wydania.

- Ja nie znam tego programu Cavnax, jak mam sobie z tym poradzić?- odpowiadałam mu na jego przekonanie.

- Oj Chmurko, on jest idiotoodporny. Spróbuj. a sama się przekonasz.

Nie zostało mi nic innego jak sama wypróbować program polecany przez Witka. Te zdjęcia, co on zapozował były naprawdę dobre. W związku z tym postanowiłam, a raczej on mnie do tego namówił, że wizualizuję swój cel, jakim jest utworzenie swojej książki. Chce stworzyć chociaż jeden przepis na babeczki tak, by był gotowy na udostępnienie odbiorcom. W zeszycie miałam już spisany przepis, należało go jedynie przeredagować by tworzyć idealną opis tego, co należy zrobić. Postanowiłam, że jednak posłucham Witka i skorzystam z programu, który on mi poleca.

- Dobra, spróbuje. Ale proszę, nie śmiej się jak mi coś nie wyjdzie. - odpowiedziałam.

- Jasne, uciekam robić obiad, a później muszę stawić w siedzibie telewizji. Czekam na Twoje wypociny. Pa!

Pożegnałam się z Witkiem i odłożyłam telefon. Teraz jest czas na pracę nad książką.

Cavnax okazał się być platformą rzeczywiście bardzo intuicyjną. Utworzyłam nowy projekt, a następnie wybrałam kolory w jakich chciałabym identyfikować moją książkę. Następnie zaczęłam tworzyć bazy. W jednej stronie powinny znajdować się zdjęcia wypieków, na drugiej z kolei przepis. Nie sądziłam, że będzie to na tyle łatwe, że będę mogła to zrobić sprawnie.

Już nie tak łatwe było wybranie zdjęć. Otworzyłam folder podpisany jako ,,Zdjęcia Witka" i moim oczom ukazały się wszystkie kadry jakie wykonaliśmy podczas naszego wspólnego wieczoru. Na samo patrzenie na te fotografie zaczynam się śmiać. Był to jeden z lepszych wieczorów jakie miałam, będąc osobą dorosłą. Jego zmysłowość, ale także inteligencja poruszania się sprawiały, że chciało się z nim być, patrzeć na niego. Uwielbiam to uczucie.

Było trudno, ale udało mi się wybrać kilka najbardziej trafnych kadrów z naszej sesji. Umieściłam je w swoim projekcie a następnie szczegółowo opisałam przepis, którym powinni się kierować podczas pieczenia tych babeczek. Powiem nieskromnie, wyszło bosko! Nie mogłam się doczekać, kiedy usłyszę opinię Witka na tym co skomponowałam.

Zbliżała się godzina dziewiętnasta piętnaście, więc to oznacza, że w telewizji której pracuje Witek powinny zaraz lecieć wiadomości. Postanowiłam, że włączę telewizor z nadzieją, że go tam zobaczę.

Nie pomyliłam się.

Tym razem Witek prowadził reportaż o silnym wietrze przymorskich miejscowościach. Zapowiadał, że mogą również pojawiać się sztormy. Sam był ubrany w przeciwwiatrową kurtkę, a momencie, gdy nadawał na żywo dla telewizji TV'S, wiatr walczył z nim kto jest silniejszy.

Współczułam mu, sama bym nie chciała tam stać.

Poczekałam jeszcze chwilę by wszystkie wiadomości na ten dzień już się zakończyły, a dopiero po tym zdecydowałam się do niego odezwać.

You: Jak tam? Nie urwało Ci głowy?

Czekałam chwilę na odpowiedź. Jeszcze nie wiem na jakich zasadach kończy swoją pracę. Odpowiedź nadeszła po kilku minutach.

Wścibski nieznajomy: Wiatr może nie, ale może to zrobić szefowa. Zadzwonię do Ciebie jak wrócę do domu.

Czyli nie tylko u mnie źle w pracy. Ciekawa sprawa. Byłam na tyle mocno zaintrygowana wiadomością od Witka, że każda następna minuta dłużyła mi się niemiłosiernie.


----

Od Autora

Ostatni rozdział w tym roku!

Jak Wam się podoba? Co myślicie że przyniosą rozdziały udostępnione w nowym roku?

Macie swoje postanowienia noworoczne? Ja zawsze je sobie ustalam. W roku 2024 jeden z moich celów brzmiał:

,,Napisać coś z czego będę dumna, odważyć się pisać"

Oficjalnie mówię - spełniłam ten cel. I jestem z siebie ogromnie dumna <3

Jeśli macie ochotę ostatni raz w tym roku obdarować mnie gwiazdkami, to czujcie się swobodnie. Mi również będzie bardzo miło.

Powodzenia w nowym roku i mam nadzieje też, że do zobaczenia!

Nieznany NumerOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz