18. Subtelny Znajomy

184 36 10
                                        

Po pracy postanowiłam wziąć szybki prysznic, a następnie odpocząć na kanapie. Czułam się padnięta. Do tego dochodziła złość wywołana ogłoszeniem kierownika. W pracy daję z siebie wszystko. Doskonale wiem, że firma płaci mi za wywiązywanie się z zadań jakie mi przydzielają. Celowo obniżył moje wskaźniki produktywności byle mieć pretekst do wywalenia mnie z pracy. A ze mną poleci jeszcze kilka osób. Gdyby nie ja pewnie nie musieliby się martwić o swoją pracę. Co ja właściwie zrobiłam?Czuję się winna wobec tych, którzy stracą pracę z mojego powodu. Może powinnam pozwolić się na wykorzystanie przez niego?

Nie. Nie jest to warte mojej godności.

Jakiekolwiek bym nie miała.

Mimo to, ja również stracę pracę. Moje jedyne źródło dochodu. Wiem, że siostra mi pomoże jeśli ją poproszę ale tego nie chce. Jej pieniądze też są potrzebne. Niedługo będzie jej dziecko na świecie. To ja powinnam być ciocią, która dokłada się do pieluch. Nie mogę być kulą u nogi.

Przypomniałam sobie, że kierownik przekazał też, że jeśli ktokolwiek z nas chce porozmawiać o swoich wynikach, może go znaleźć w jego gabinecie. W tym pomieszczeniu nikt inny nie pracuje. Dostaje ciarki na myśl, że miałabym znów znaleźć się z nim jeden na jeden. Może chcieć znów mnie wykorzystać. Uznaje, że to nie był najlepszy pomysł.

Ze wszystkich możliwych rozwiązań tylko jedna wchodziła tu w grę. Muszę jeszcze ciężej pracować. Osiągać wyniki znacząco przewyższające wskaźniki produktywności, tak by podczas zwalniania HR mogło to zweryfikować. Jedyne komfortowe rozwiązanie mojego problemu.

Odblokowałam telefon, żeby móc się odmóżdżyć na portalach społecznościowych. Oglądanie śmiesznych kotków, pranie dywanów czy krojenie mydła to jest jedyne, co teraz potrzebuje. Na Facebooku czeka na mnie powiadomienie. Zaakceptuj zaproszenie: Witold Konieczny.

Znalazł mnie na Facebooku. Odruchowo sprawdziłam, czy mamy wspólnych znajomych. Na szczęście okazało się, że nikt nas nie łączy. Przeszłam do jego profilowego, ujrzałam go, takiego naturalnego. Uśmiechał się pełną buzią, jego wielkie oczy były przymknięte. Siedział na tle palmy. Pewnie to zdjęcie z wakacji.

Mogę patrzeć na to zdjęcie cały czas. Jest taki magnetyzujący. Moje kąciki ust same podskoczyły do góry.

Te zdjęcie poprawiło mi humor. On go poprawił.

Natychmiast nacisnęłam zaakceptuj zaproszenie i postanowiłam napisać do niego SMS.

You: Chyba oficjalnie jesteśmy znajomymi.

Minęło parę chwil zanim odpisał, z niecierpliwością patrzyłam się w ekran i oczekiwałam powiadomienia.

Wścibski nieznajomy: Rany, nie mogłaś napisać do mnie na Messengerze? Tak jak każdy to robi?

You: Sorry, chyba podoba mi się tutaj.

Wścibski nieznajomy: Jak sobie życzysz chmurko. Jak tam mija dzień? Odliczasz godziny do naszego spotkania?

Nawet nie wiesz jak bardzo.

You: Dzień okropny, ale faktycznie pociesza fakt, że się spotkamy.

Sama nie wierze, że mu to piszę. Może powinnam być bardziej niedostępna?

Może coś powinnam wysłać na zasadzie ,,jak chcesz to przyjedź". Ponoć faceci lubią bardziej niedostępnych.

Wścibski nieznajomy wysłał mi MMS.

Zdjęcie przedstawiało jego twarz. Miał na nim minę, jakby w środku rozrywała go euforia. Palcem wskazywał na kalendarz powieszony na ścianie. Tam była zakreślona czerwonym kółkiem data naszego spotkania z napisem ,, Odwiedziny Alicja!". Z kolei od dnia, w którym umówiliśmy się na spotkanie, były przekreślone wszystkie dni aż do dzisiejszego. Sugeruje to, że to on odlicza dni do naszego spotkania.

Po chwili napisał SMS.

Wścibski nieznajomy: Wcale nie jest tak, że nie mogę się doczekać.

To on nie ukrywa tego, że chce się ze mną spotkać. Znów śmieje się jak wariatka.

Z racji na to, że on wysłał mi swoje zdjęcie, może i ja powinnam to samo zrobić? Spojrzałam jak wyglądam i uznałam, że to nie jest najlepszy pomysł. Chłopak się przerazi moimi worami pod oczami.

Poszłam do kuchni i wyciągnęłam podstawowe produkty do przygotowania babeczek takie jak mąka, jajka, proszek do pieczenia. Położyłam też kilka owoców obok. Zrobiłam całej kompozycji zdjęcie, a później wcisnęłam wyślij.

You: Ja jeszcze trochę w rozsypce.

Odliczałam sekundy, aż ujrzałam wiadomość od niego.

Wścibski nieznajomy: Taką też Cię chętnie zobaczę.

Robi mi się ciepło. Uwielbiam jego styl żartowania. Może jednak zaczepiania? Flirtowania?

Znów czuje wibracje mówiące o nowej wiadomości.

Wścibski nieznajomy: Ja uciekam, muszę dzisiaj jeszcze trochę popracować. Natomiast Ty szykuj się na nasze spotkanie. Do zobaczenia chmurko.

Mój tydzień zapowiada się jak połączenie ognia z wodą. Ogień będzie w pracy, oczekiwanie na Witka będzie koić jak woda.


----

Od Autora

Mamy kolejny "17" rozdział z mojej poprzedniej listy. 

Jak jest u Was? Też używacie Facebooka? Ja nie będę ukrywać, że coraz rzadziej. 

Dzisiaj mamy Mikołajki! Macie dla siebie lub na swoich bliskich prezenty? U mnie Mikołajki będą trwały cały weekend z tej racji, że jadę wspólnie z znajomymi do Pragi. Byliście kiedyś tam w okresie świąt? Ja nigdy więc nie mogę się doczekać.

Czujcie się swobodni udostępniając komentarze do tekstu. Proszę też o jak największą ilość gwiazdek. Miłego weekendu.

Nieznany NumerOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz