Wszystkie produkty dla noworodka Amelii okazały się całkowicie wypełniać bagażnik. Dodatkowo dowiedziałam się, że jednak moje ręce są słabe. Po targaniu wszystkich pieluch i innych produktów dostanę zakwasów w rękach. Nie sądziłam, że aż tak jest ze mną źle.
- Jak się z tym wszystkim czujesz? - pyta Amelia, gdy już ostatnie produkty wnoszę do jej mieszkania.
- Że zostanę ciocią? Wspaniale. -Odpowiedziałam.
- Nie, że Michał jest z Pauliną.
- A co mnie to interesuje. - obawiam się, że mój głos zabrzmiał zbyt teatralnie.
- Przecież wcześniej Michał był dla ciebie ważny.
- No właśnie, wcześniej był. Teraz już nie jest, ma swoje życie. - Rozglądam się po jej mieszkaniu. - Gdzie ci te wszystkie rzeczy przełożyć?
Za każdym razem, gdy Alicja próbowała rozpocząć znów ten temat, próbowałam przerwać jej już na wstępie. Nie chce o nim myśleć, o jego wybrance, a co dopiero o ich wspólnym dziecku. Wiem, że martwi się o mnie i o moje emocje, jednak mam wrażenie, że jak zacznę o nich rozmawiać to rozdmucham je w sobie na dobre.
Przed wyjściem, Alicja namówiła mnie, żebym następnym razem przyniosła jej babeczki. Zaznaczyła jednak, że zamiast cukru, mam użyć erytrol.
- Proszę kakaowe z jakimś ciekawym dodatkiem. Ty w to umiesz, coś dobierzesz. - Mówiła do mnie Amelia, kiedy próbowałam ubrać buty, jak się później okazało, spuchnięte od zmęczenia stopy.
- Pewnie, do zobaczenia później.
Wspólny uścisk był niemalże niemożliwy. Między nami był ogromny brzuch Amelii, który ograniczał swobodne dostanie się do jej ramion. Na tyle ile mogliśmy okazaliśmy sobie i wyszłam z jej mieszkania. Totalnie wykończona fizycznie, ale przez całą akcję z Michałem, również psychicznie.
***
Zastanawiałam się, czy tylko ja tak mam, że pod wpływem zmęczenia mózg wchodzi w inny tryb trawienia pewnych problemów. Szuka rozwiązań, które jako jedyne są logiczne.
W mieszkaniu dotarło do mnie, że spotkanie Michała w sklepie było też pewnego rodzaju szczęściem. Upewnił mnie, że przypuszczenia Witka były i są poprawne. Nie zostało mi nic innego jak zakończyć tą pracę na moich własnych zasadach. Dlatego musiałam to zrobić teraz, póki nie zmienię zdania. Sięgnęłam po telefon i wykonałam połączenie.
- Hej, chciałam tylko powiedzieć, że wchodzę w to. - Powiedziałam, gdy tylko usłyszałam dźwięk potwierdzający odbiór.
- Cześć Chmurko, bardzo się cieszę. Ja w międzyczasie pracowałem dalej. Mam dla ciebie instrukcje jak rozmawiać ze swoim kierownikiem. Zaraz ci podeśle. Dobrze by było, żeby zadziało się to jeszcze w tym tygodniu.
- Czekam więc na instrukcje. - Odpowiadam pewnie.
Dobrze, że nie widzi mojej miny. Próbuje mieć pewną siebie minę sugerującą, że wiem co robię. Chociaż w głowie jeszcze kręci się lekki misz masz.
- A tak w ogóle, jak przygotowania do ślubu? Masz już sukienkę?
W tym wszystkim zapomniałam o tym, że będę osobą towarzyszącą Witka na ślubie, który będzie już w ten weekend. Sukienki nie miałam żadnej przygotowanej. Nie zostało mi nic innego niż kłamać w tej sprawie. Nie chcę go niepokoić.
- Pewnie, wszystko gotowe.
- Świetnie, kupiłem Ci bilet na pociąg na piątek wieczorem. Ślub będzie w sobotę o godzinie 14, więc spokojnie będziesz miała czas na przygotowanie się. Pomyślałem też, że w piątek możemy sobie gdzieś wyjść, pokaże ci miasto.
- Bardzo się cieszę. Już dawno chciałam je zwiedzić.
- A ja już dawno chciałem z tobą spędzić tu czas.
Znów czuje motyle w brzuchu.
CZYTASZ
Nieznany Numer
RomanceCzy wszystkie zdarzenia w życiu dzieją się po coś? Dwudziestoletnia Alicja miała powody, by zadawać sobie to pytanie. Jej życie przebiegało spokojnym rytmem, dopóki nie dostała telefonu od nieznajomego. Niby zwykła pomyłka, ale do Alicji dotarło, ja...
