20. Soczysty Taniec

168 32 16
                                        

Wyciągnęłam telefon z tylnej kieszeni i weszłam na swoją galerię. Miałam nadzieję, że w między czasie nie robiłam dziwnych innych zdjęć, co przez przypadek mógłby zobaczyć. Na szczęście były tam zdjęcia wyłącznie moich wypieków oraz screeny związane z zbiórką pieniędzy dla poszkodowanych. Podałam mu telefon do jego ręki, a następnie przesuwałam po kolei zdjęcia.

- Tu masz babeczkę z lukrecją i malinami- przesunęłam w prawo. - Tu zrobiłam babeczki z herbatą earl grey z nadzieniem z białej czekolady i trufli. - Kolejne zdjęcie w prawo. - Tu jest na wytrawnie czyli babeczki z gruszką i orzechami włoskimi.

Niespodziewanie Witek wyciągnął swój telefon. Odblokował go tylko tak by spojrzeć na ekran startowy. Chyba sprawdzał aktualną godzinę.

- Okej, naprawdę chcesz wrzucić te zdjęcia - zaakcentował ostatnie słowo - do swojej książki kucharskiej?

Zaczęłam żałować tego, że mu pokazałam moje wypociny. Chyba nie byłam gotowa na jakąkolwiek krytykę. Tym bardziej, że zależało mi również na nim.

-Tak, planowałam ich użyć.

Witek znów się zamyślił patrząc na mój ekran telefonu.

- Hm, okej. Masz te wszystkie składniki w domu czy musimy iść do sklepu?

Nie koniecznie wiedziałam, co chce osiągnąć ale odpowiedziałam mu zgodnie z prawdą.

-Oczywiście, że mam wszystko.

- W takim razie bierzemy się do roboty.- upił łyk wina, a następnie wstał z krzesła - pokaże Ci jak zrobić bardziej smakowite zdjęcia.

Przystaliśmy na przepis babeczek z herbatą earl grey z nadzieniem z białej czekolady. Wyciągnęłam swoje pomoce kuchenne i zaczęłam mieszać składniki na babeczki. W tym czasie Witek dopadł do mojego Spotify zainstalowanego w telewizorze i puścił muzykę z playlisty zatytułowanej ,, Cooking and dancing in the kitchen". Za oknem zaczynało się już ściemniać więc i w mieszkaniu zrobił się lekki jesienny klimacik. W tle leciała przyjemna muzyka, a ja razem z Witkiem dodawaliśmy kolejne potrzebne składniki do misek.

- Ile tego cukru dodać?

- Pięćdziesiąt gramów.

Do miski przesypał cukier z torebki zamiast go najpierw odmierzyć na wadzę.

- Ups, będzie troszkę więcej. - Zaczął się śmiać, a ja do niego dołączyłam.

Nie umiem się na niego zezłościć. Jest na tyle miła atmosfera, że kłócenie nie jest tu wskazane. Dodatkowo, nigdy nie piekłam z nikim innym niż moja siostra. Miła odmiana w moim życiu.

W czasie gdy nasze babeczki już się piekły, mogliśmy usiąść wspólnie na kanapie i nieco odpocząć. Witek podał nam nasze kieliszki wina by z nich napić się trunku.

- Wychodzi na to, że wyjdą nam ładniejsze niż sama je robiłam.

- A widzisz, dodałem do nich tajemniczy składnik. - powiedział to tak jakby chciał się tym pochwalić.

Na spotify leciała właśnie piosenka ,,Dancing with myself".

- Jaki niby?

- Urok osobisty

- Oh błagam - chcę się z nim podroczyć, a wychodzi, że oboje się z tego śmiejemy.


Witek wstaje z kieliszkiem wina i zaczyna poruszać swoimi nogami do rytmu piosenki.

,,Oh oh, dancing with myself
Well, there's nothing to lose"

- Ale z Ciebie sztywniara. - rozpoczął - Trzeba się w życiu trochę bawić.

- Że niby ja sztywniara?

Nie wiem czy to wino uderzające do mojej głowy, czy jednak towarzystwo Witka zmieniło mi nastawienie na te spotkanie, ale doskonale wiedziałam, co on teraz ode mnie chce. Z lampką wina wstałam z kanapy i podobnie jak on zaczęłam kręcić biodrami do piosenki. Nie wiem czy moje ruchy były normalne, jednak tu i teraz czułam się tak niesamowicie. Bawiłam się, czułam się niesamowicie wolna od wszystkich zmartwień jakie noszę na codzień. Obok mnie robił to samo Witek.

Przy nim właśnie poczułam się wolna.

- Oh oh, dancing with myself. - zaśpiewał w stronę mojej twarzy. - Oh oh, dancing with myself.

A ja powtarzałam słowa za nim. Tu i teraz, czułam się niesamowicie szczęśliwa.

Przy kończącej się piosence Witek skierował swój wzrok na moje niezbyt zgrabne ruchy. Po chwili dotarło do mnie, że on przestał już się poruszać, a całe skupienie skumulował na mnie.

- Co powiesz na wesele?- Do moich uszu dociera jego pytanie, a ja nie wiem czy śnię czy zwariowałam.

Że co?


----

Od Autora

A Wy? Zatańczylibyście z Witkiem i Alicją? 

Nie macie pojęcia jaki fun miałam z pisaniem tego rozdziału. Swoją drogą, ta playlista naprawdę istnieje. Ja, jako Silent_and_Writer szczerze polecam!

Wasze gwiazdki i wyświetlenia to dla mnie ogromna motywacja do dalszego pisania – dziękuję za każdą! 😊

Nieznany NumerOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz