Dwójka dorosłych ludzi, kiedyś najważniejszych dla siebie nawzajem, spotyka się w sklepie z produktami dla dzieci. Moje życie to istny kabaret.
Mój rozmówca cały czas z niedowierzaniem się na mnie patrzy, chociaż i ja pewnie mam taki sam wyraz twarzy. Postanawiam się pierwsza wytłumaczyć.
- Moja siostra spodziewa się dziecka. - Uśmiechnęłam się.- Pomagam jej w wyprawce.
Skrępowana odwróciłam się by sprawdzić, czy Amelia nie jest gdzieś w pobliżu na potwierdzenie moich słów. Niestety jakby rozpłynęła się w powietrzu.
Ten mężczyzna, którego spotkałam to Michał. Chłopak, który kiedyś był moim obiektem westchnień. Domyślam się, że ja jego też. Teraz jest moim liderem i bezpośrednio współpracuje z kierownikiem Tomaszem.
- Nie wiedziałem, że Amelia jest w ciąży. Przekaż jej gratulacje.
To jest małe miasto, każdy wie wszystko o wszystkich. Naprawdę dziwię się, że Michał jak dotąd nie spotkał gdzieś w sklepie mojej siostry i nie zauważył wystającego brzucha.
Usilnie pragnęłam, żeby Amelia zaraz pojawiła się obok mnie i wyrwała mnie z tej niezbyt przyjemnej sytuacji. Jednak musiałam teraz poradzić sobie sama.
- A Ty, co robisz w akurat takim sklepie.- wielkimi oczami zasugerowałam, że odnoszę się do jego zapełnionego po brzegi wózka z produktami dla dzieci.
- Ja... - Widzę w jego oczach ogromne zakłopotanie, tak samo jak ja, nie chciał się znaleźć w takiej sytuacji. - Nie wiem czy pamiętasz z naszej klasy Paulinę? Jakiś czas temu zaczęliśmy się spotykać i tak się składa, że będziemy mieć razem dziecko. - Jego blada twarz zrobiła się cała czerwona.
Czy do mnie dociera tlen? Mam wrażenie, że przestaje oddychać.
Tak, znam Paulinę, nawet bardzo dobrze. Jej imię rezonuje we mnie tak jak ostrze w każdym wspomnieniu czasów licealnych. Niby była do mnie zawsze uśmiechnięta, serdeczna koleżanka, a za plecami tworzyła dla mnie prawdziwy horror. Chodziła zawsze w perfekcyjnie wyprostowanych włosach, idealnym makijażu i markowych ciuchach. O mnie mówiła, że wyglądam jakbym mieszkała w lumpeksie. W pewnym momencie stworzyła sobie mini armię z pozostałych dziewczyn, które wzięły mnie za cel. Od tamtej pory mogłam uznać, że nie mam przy sobie dobrej koleżanki. Zostałam sama.
Mimo, że już od jakiegoś czasu nie marzyłam o związku z Michałem, poczułam się właśnie jakbym coś utraciła. Wiem, że dla niego Paulina nie jest odpowiednim kandydatem do związku i zaczyna mi się robić żal, że jego życie właśnie tak się powiodło. Mimo to, muszę sprawiać pozory, że mi całkowicie na tym nie zależy.
- Gratulacje! Musisz być naprawdę szczęśliwy z tego faktu.
Michał zaczyna się bawić końcówką swojej koszulki. Widać, jak bardzo się denerwuje.
- Tak, no cóż.- Uśmiecha się skrępowany. - Będę miał dziecko, kto by się nie cieszył.
- Super, życzę Wam wszystkiego co najlepsze. - chociaż nie wiem, czy tak na poważnie myślę.
Łapie za swój wózek i próbuje zmienić jego kierunek. Nie chce kontynuować tej niezbyt komfortowej rozmowy.
- Poczekaj. - Lekko wybiegł w moją stronę.
- Tak?
- Dzwoniłem do Ciebie, po ostatniej zmianie, kiedy to.- Przerwał i spojrzał się na kafelki na podłodze. - No wiesz, zawołałem was na spotkanie w pracy.
Tak, faktycznie ktoś do mnie dzwonił po tamtej zmianie. Jednak wszystkie te akcje z spoofingiem wymusiły na mnie podwójną czujność i obiecałam sobie, że obcych numerów nie będę już odbierać. Michał z kolei nie był dla mnie obcy. W momencie gdy zmieniałam ostatnio telefon musiałam ręcznie wprowadzić wszystkie numery telefonów do nowego sprzętu. Michał wtedy udawał, że zupełnie mnie nie zna. Uznałam, że nie jest już godny miejsca w moim telefonie. Taka prosta historia, zmyłam go z mojego życia.
- Musiałam nie zauważyć. - Kłamałam i nawet nie czułam się z tego powodu źle. - Coś chciałeś mi wtedy powiedzieć?
- Ja...- Zawiesza się coraz bardziej. - Tak, chciałem ci coś powiedzieć. - Jego wzrok wertuje raz na mnie, a później znów skręca na podłogę.
- Więc możesz powiedzieć mi teraz.
- Tomasz ma o Tobie złe zdanie. - Wypuścił to zdanie na jednym wydechu.- Nie wiem co się zmieniło, bo wcześniej cię lubił, jednak teraz już nie.
- To nie twoja sprawa Michał. - Wyrzuciłam z siebie.
- Tak, wiem. Chciałem ci tylko powiedzieć, że powinnaś już szukać sobie nowej pracy. Tomasz nie planuje ciebie zostawić.
Mimo, że Witek domyślał się, że cała moja przygoda z pracą może się tak skończyć to chyba po usłyszeniu tego z ust Michała doleciała do mnie prawda. Za chwilę nie będę miała pracy, a co za tym idzie, dochodu do utrzymania się. Czuje jak krew buzuje mi w mózgu. Co ja zrobię nie mając pracy? Przecież czynsz sam się nie zapłaci.
- O Michał, jak dawno cię nie widziałam. - To nasz drugi wózek?- Pojawiła się Amelia za moimi plecami. Jej spojrzenie było skupione na wózku przy Michale.
- Nie, ja również zostanę rodzicem. Amelia moje gratulacje. - Odparował Michał, widzę w końcu niego uśmiech.
- O i wzajemnie. Nasze dzieci będą rówieśnikami. Świetnie, będziemy się spotykać na placu zabaw. - Jej uśmiech pożera nas wszystkich. Miło, że chociaż ona nie jest świadoma, jaka przed chwilą rozmowa między nami się odbyła.
- Tak, to naprawdę wspaniale. Ciociu Alicjo, mam nadzieję, że ciebie też kiedyś spotkam na placu. - Powiedział szybko Michał i tym samym popchał wózek do przodu odchodząc od nas.
A ja nie mam zamiaru widzieć ciebie uśmiechniętego z Pauliną. Nie tak to wszystko miało wyglądać.
----
Od Autora
Lubicie spotykać przypadkowo ludzi na zakupach/ na ulicy? Ja zdecydowanie nie.
Tym bardziej gdy są takie sytuacje jakie spotkały Alicję.
Dziękuję, że jesteście ze mną przez cały ten czas! Inspiruje mnie do dalszego pisania i tworzenia historii.
CZYTASZ
Nieznany Numer
RomanceCzy wszystkie zdarzenia w życiu dzieją się po coś? Dwudziestoletnia Alicja miała powody, by zadawać sobie to pytanie. Jej życie przebiegało spokojnym rytmem, dopóki nie dostała telefonu od nieznajomego. Niby zwykła pomyłka, ale do Alicji dotarło, ja...
