Trzy miesiące później wszystko wyglądało inaczej.
Mieszkanie pachniało świeżym drukiem, bo właśnie wniosłam do niego pudła z moją pierwszą, prawdziwą książką kulinarną. Miała twardą oprawę, piękne zdjęcia, a na okładce widniało moje imię i nazwisko.
Alicja Nowak — O(d)czaruj babeczkę.
Dotknęłam tej okładki ostrożnie, jakby mogła się rozpaść, i poczułam, jak gardło mi się zaciska.
Udało się.
Moje pierwsze spotkanie autorskie odbywało się w lokalnej księgarni. Bałam się jak nigdy w życiu — że nikt nie przyjdzie, że może to była tylko głupia fantazja. Ale już od progu zobaczyłam ludzi: znajomych z pracy, sąsiadów, obcych, którzy znali mnie z reportażu.
Stałam przy małym stoliku, podpisywałam pierwsze egzemplarze, gdy nagle w tłumie mignęła mi znajoma sylwetka.
Witek.
Serce przyspieszyło mi tak, że prawie zabrakło mi powietrza.
Wyglądał inaczej — może dojrzalej, może poważniej. Ubrany skromniej niż zwykle, ale miał w oczach coś, czego nie widziałam od dawna.
Podszedł ostrożnie.
– Gratuluję – powiedział cicho. – Wiedziałem, że ci się uda.
Poczułam, że wszystko się we mnie zaciska. Przez moment chciałam go odepchnąć, ale potem przypomniałam sobie, ile mu zawdzięczam.
– Dzięki – odpowiedziałam spokojnie.
Milczał chwilę, patrząc na mnie.
– Wiem, że zawaliłem. Wiem, że cię zraniłem wtedy na weselu. Nie powinienem był tak się zachować.
Spojrzałam mu w oczy.
– Tak, zraniłeś mnie.
Pokiwał głową, przyjmując to bez słowa sprzeciwu.
– Ale wiesz co? – dodałam – Bez ciebie nie byłoby tej książki. Nie byłoby odwagi, żeby odejść z tamtej firmy. Ty mi to dałeś.
Uśmiechnął się słabo.
– Czyli... wybaczasz mi?
Westchnęłam.
– Tak, Witek. Wybaczam ci.
Poczułam, jak ulga rozchodzi się po moim ciele. Naprawdę to zrobiłam.
Witek przysunął się trochę bliżej.
– Jestem z ciebie dumny, wiesz Chmurko? – wyszeptał.
W tych słowach była szczerość, której potrzebowałam od niego od początku.
Uśmiechnęłam się.
– Dzięki.
Gdzieś obok usłyszałam płacz — to była Ania, którą Amelia przyniosła na spotkanie. Wzięłam ją na ręce i przytuliłam, czując, że mam obok siebie rodzinę.
Patrzyłam na ludzi, którzy przyszli mnie wspierać, na stosy moich książek i na Witka, który nie spuszczał ze mnie wzroku.
Pomyślałam, że może jednak zasługuję na szczęśliwe zakończenie.
I w tej chwili wiedziałam, że wszystko jest dokładnie tak, jak powinno być.
CZYTASZ
Nieznany Numer
RomanceCzy wszystkie zdarzenia w życiu dzieją się po coś? Dwudziestoletnia Alicja miała powody, by zadawać sobie to pytanie. Jej życie przebiegało spokojnym rytmem, dopóki nie dostała telefonu od nieznajomego. Niby zwykła pomyłka, ale do Alicji dotarło, ja...
