Meredith przesunęła kilka koszulek w walizce, starając się dopchnąć kolejną parę szortów. Jej telefon, balansujący na krawędzi łóżka, wibrował lekko, zanim rozległ się głos Avy.
– Więc mówisz, że Nassau? Brandon się postarał. — w głosie przyjaciółki słychać było uznanie, ale i lekką zazdrość.
– Wiem! Sama nie mogę w to uwierzyć. Powiedział, że chciał, żebym przed studiami miała chwilę relaksu. To tydzień w raju.— Meredith usiadła na walizce, próbując ją zamknąć. – I nie powiem, cholernie się cieszę.
– Zazdroszczę ci, ale w sumie też nie mogę narzekać. — Ava przeciągnęła się. – Rodzice zabrali mnie do Miami, wynajęli jacht. Chcieli spędzić ze mną czas przed moim wielkim startem na studia. Trochę krępujące, ale przy okazji czeka mnie tydzień luksusu.
– Jacht? Serio?. — Meredith uniosła brwi. – To już nie mogli po prostu zabrać cię na jakieś wakacje w hotelu?
– Najwyraźniej uznali, że żaden hotel nie jest wystarczająco dobry. — Ava przewróciła oczami, ale słychać było, że mimo wszystko jej się to podoba. – A poza tym, to sposób na odciągnięcie mnie od ludzi. Myślą, że jak będę dryfować na wodzie, to nie zrobię nic szalonego przed studiami.
– W sumie... znając ciebie, to może i dobrze. — Meredith zachichotała. – Nie narzekaj, będziesz się opalać na pokładzie, pić koktajle i pływać w oceanie. Brzmi jak życie marzeń.
– Może masz rację. — Ava westchnęła teatralnie. – Ale i tak bym się z tobą zamieniła. Nassau i tydzień z Brandonem? Brzmi jak bajka.
– Cóż, mam nadzieję, że tak będzie. — Meredith westchnęła, patrząc na swoją walizkę. –Dobra, muszę kończyć, tata mnie woła. Będziemy jeszcze gadać przed moim wylotem.
– Jasne, baw się dobrze, mała księżniczko Nassau. — Ava rzuciła z przekąsem, zanim się rozłączyła.
Meredith odłożyła telefon i zeszła po schodach, gdzie czekał na nią jej ojciec, trzymający w ręce walizkę. Był gotowy do wyjścia, co zaskoczyło ją bardziej niż jego nagłe oznajmienie.
– Ty też gdzieś lecisz? — spytała, wskazując na jego bagaż.
– Nagłe sprawy biznesowe. — odpowiedział spokojnie. – Muszę wyjechać na kilka dni. Powinnaś zamknąć wszystkie okna i drzwi, kiedy będziesz wychodzić. Nie chcę, żeby coś się stało pod twoją nieobecność.
Meredith zmarszczyła brwi, ale nie przejęła się tym zbytnio.
– To brzmi, jakbyś nie wracał w najbliższym czasie.
– Nie przesadzaj. Kilka dni i wracam. — jego głos był niemal zbyt neutralny.
Meredith spojrzała na niego podejrzliwie, ale postanowiła nie drążyć tematu.
– Dobrze. W każdym razie, miłego wyjazdu. — dodała z lekkim uśmiechem.
– Miłego lotu, kochanie. — odpowiedział, kiwając jej głową.
Meredith uznała, że nie ma sensu ciągnąć tematu. Skinęła głową, pocałowała ojca w policzek i wróciła do pokoju, by dokończyć pakowanie. Myślami była już na plaży, w ciepłym słońcu Nassau. Cokolwiek ojciec przed nią ukrywał, na pewno nie miało to wpływu na jej tydzień w raju.
**
CZYTASZ
Apparent
Storie d'amoreBezuczuciowa, szorstka i okropnie piękna adwokat Meredith June, poznaje powoda swojej nowej sprawy. A jak to mówią, ocean jest szeroki i głęboki... a także człowiekowi nie do końca znany. ©seamooncx, 2022,2023,2024,2025.
