Rozdział 22

53 2 4
                                        







Meredith siedziała na kanapie w salonie zakładając buty kiedy jej telefon zaczął dzwonić na kawowym stoliku. Chwyciła go w dłonie i przyłożyła telefon do ucha. Przetarła zmęczone oczy, kiedy w końcu usłyszała głos ojca po drugiej stronie.

– Halo? – powiedziała cicho.

– Cześć Mer, jak się trzymasz? – jego ton był poważny, ale pełen troski. – Dzwoniłem kilka razy, ale nie odbierałaś.

Westchnęła, opierając głowę na oparciu kanapy.

– Praca, tato. Dużo na głowie.

– To nie jest wymówka. Kiedyś zawsze oddzwaniałaś. – jego głos zabrzmiał ostrzej.

– A ty kiedyś się mną interesowałeś. – odparła z przekąsem. – Odkąd mieszkam w Nowym Jorku, kontaktujesz się tylko wtedy, kiedy coś się dzieje.

Zapadła chwila ciszy, po której ojciec westchnął.

– Po prostu się martwię.

– Nic mi nie jest. – rzuciła, zerkając na zegarek.

– Myślałaś o tym, żeby przylecieć?

Meredith zacisnęła usta.

– Nie mogę teraz. Mam ważną rozprawę za kilka dni.

– Wiem o niej. Rozmawialiśmy o tym. – przerwał jej stanowczo. – Pytam, bo chcę się upewnić.

– Tak, przylecę. – powiedziała w końcu. – Ale dopiero po rozprawie. Odezwę się, jak kupię bilet. – odparła podnosząc swoje ciało. – Czy to jest aż tak pilne?

– Dosyć z tego co wiem od informatora ma to mieć miejsce na początku listopada. – odpowiedział.

– Okej. Muszę kończyć.

Skierowała się w stronę drzwi.

– Dobrze. – odparł ojciec, a jego głos brzmiał odrobinę lżej. – Uważaj tam na siebie, Meredith.

– Nic mi nie jest .– rzuciła, zerkając na zegarek.

– No dobrze, pa córeczko. – odrzekł.

– Pa tato. – nie czekając ani chwili dłużej, rozłączyła się.

Zabrała potrzebne rzeczy i kiedy wyszła z domu czekał już na nią Uber. Kilka minut później była już w drodze do salonu Mercedesa, gdzie czekała na nią Scarlett opierając się o filar.

– Gotowa zobaczyć cudo na czterech kołach? – zapytała Meredith, podchodząc do przyjaciółki.

– Oczywiście. – Scarlett uśmiechnęła się i ruszyły do środka.

Kilka minut później Meredith wyjeżdżała z salonu nowiutką, czarną G-klasą. Auto lśniło w słońcu, a ona z zadowoleniem przesunęła dłonią po kierownicy.

– Totalnie do ciebie pasuje. – rzuciła Scarlett, przyglądając się samochodowi. – Idealne połączenie klasy i siły. Zupełnie jak ty.

– Może trochę. – uśmiechnęła się Meredith i ruszyła w stronę głównej ulicy. – Wiesz co, jest już południe. Może zjemy coś na mieście? – zaproponowała.

– Brzmi jak plan. Masz coś na myśli?

– Jest dobra restauracja obok firmy Gabrie.. Gabriela.

– Gabriela? – Scarlett uniosła brew. – Kto to?

Meredith westchnęła i zaczęła tłumaczyć. Wcześniej nie poruszała tego tematu z blondynką. Nie było to dla niej coś nadzwyczajnego, tym bardziej, że Scarlett wiedziała, że Meredith niezbyt rozmawia o swoich klientach.

ApparentOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz