Poranne promienie słoneczne zaczęły wpadać do przestronnego salonu. Obydwie kobiety do późnego wieczoru rozmawiały i spędzały wspólnie czas. Brudne talerze z kolacji znajdowały się na stoliku, kilka pustych paczek po żelkach i chipsach walały się po podłodze. Scarlett zwisała głową w dół z kanapy, pół przykryta kocem z roztrzepanymi włosami a Meredith ma ziemi z ułożoną głową na puchatej poduszce. Zasnęły w ubraniach kompletnie nie ogarnięte. Głośne pukanie oraz dzwonek do drzwi wyrwał Scarlett ze snu.
– Mer.? – mruknęła niewyraźnie. Kiedy kobieta nie zareagowała, wyciągnęła rękę w jej stronę i ją szturchnęła. – Mer!
– Co? – zapytała cicho w poduszkę.
– Ktoś dzwoni ding-dong, idź otwórz.
W tym momencie po raz kolejny rozbrzmiał dzwonek. Meredith otworzyła oczy i półprzytomna podniosła swoje skostniałe ciało. Jak w amoku otworzyła drzwi. Przed jej oczami pojawił się wysoki mężczyzna ubrany w typowy firmowy uniform.
– Dzień dobry, mam przesyłkę dla pani Scarlett Emerson. – powiedział i podał jej mały tablet oraz rysik.
– Witam. – Meredith chwyciła od niego elektroniczny długopis i podpisała się.
– Tutaj paczka, proszę bardzo. – podniósł średniej wielkości paczkę z ziemi i wręczył jej do rąk. – Do widzenia, miłego dnia.
– Nawzajem. – chrząknęła czarnowłosa i, chwytając paczkę pod pachę, zamknęła drzwi. Trzymała ją w obu dłoniach, a na kartonie widniały wszędzie małe loga YSL.
– Kto tam? – zapytała Scarlett.
– Święty Mikołaj. – odpowiedziała i położyła paczkę na fotelu.
– Do świąt daleko. – powiedziała, podnosząc się do siadu.
– Zostały dwa miesiące, więc nie wiem, czy tak daleko.
Scarlett przewróciła oczami i zerknęła na paczkę, otwierając szeroko oczy.
– Moja paczka!
– Co zamówiłaś? – zapytała, opierając się o fotel.
Scarlett podeszła do pudełka i z uśmiechem chwyciła je w dłonie, po czym powędrowała z nim do kuchni. Sięgnęła do szuflady, aby wyciągnąć nóż.
– Nie zamówiłam. Przysłali mi.
– Przysłali ci? – zapytała podejrzliwie.
– Nie patrz tak na mnie. Wiesz, gdzie pracuję. – wzruszyła ramionami.
– Wiem, ale nie sądziłam, że praca w marketingu ma takie benefity.
– Jestem specjalistką, a ponadto dzięki mnie podpisaliśmy nową umowę z YSL. Stworzyłam dla nich reklamę i nie sądziłam, że ktokolwiek to zobaczy, a teraz chcą, żebyśmy tworzyli dla nich treści na różne przedsięwzięcia, nowe kolekcje i eventy. – powiedziała dumnie.
Meredith przysłuchiwała się przyjaciółce, niedowierzając.
– Naprawdę? – zapytała zdziwiona.
Scarlett pokiwała głową z uśmiechem.
– Boże, nie mówiłaś mi wcześniej. Gratulacje!
Meredith przytuliła Scarlett z całej siły.
– Dziękuję.
– Otwieraj to natychmiast! – powiedziała podekscytowana.
Scarlett przecięła paczkę z góry i otworzyła. Wyciągnęła ze środka dwie materiałowe torby.
CZYTASZ
Apparent
RomanceBezuczuciowa, szorstka i okropnie piękna adwokat Meredith June, poznaje powoda swojej nowej sprawy. A jak to mówią, ocean jest szeroki i głęboki... a także człowiekowi nie do końca znany. ©seamooncx, 2022,2023,2024,2025.
