Rozdział 20

29 5 0
                                        




Poranne promienie słoneczne zaczęły wpadać do przestronnego salonu. Obydwie kobiety do późnego wieczoru rozmawiały i spędzały wspólnie czas. Brudne talerze z kolacji znajdowały się na stoliku, kilka pustych paczek po żelkach i chipsach walały się po podłodze. Scarlett zwisała głową w dół z kanapy, pół przykryta kocem z roztrzepanymi włosami a Meredith ma ziemi z ułożoną głową na puchatej poduszce. Zasnęły w ubraniach kompletnie nie ogarnięte. Głośne pukanie oraz dzwonek do drzwi wyrwał Scarlett ze snu.

– Mer.? – mruknęła niewyraźnie. Kiedy kobieta nie zareagowała, wyciągnęła rękę w jej stronę i ją szturchnęła. – Mer!

– Co? – zapytała cicho w poduszkę.

– Ktoś dzwoni ding-dong, idź otwórz.

W tym momencie po raz kolejny rozbrzmiał dzwonek. Meredith otworzyła oczy i półprzytomna podniosła swoje skostniałe ciało. Jak w amoku otworzyła drzwi. Przed jej oczami pojawił się wysoki mężczyzna ubrany w typowy firmowy uniform.

– Dzień dobry, mam przesyłkę dla pani Scarlett Emerson. – powiedział i podał jej mały tablet oraz rysik.

– Witam. – Meredith chwyciła od niego elektroniczny długopis i podpisała się.

– Tutaj paczka, proszę bardzo. – podniósł średniej wielkości paczkę z ziemi i wręczył jej do rąk. – Do widzenia, miłego dnia.

– Nawzajem. – chrząknęła czarnowłosa i, chwytając paczkę pod pachę, zamknęła drzwi. Trzymała ją w obu dłoniach, a na kartonie widniały wszędzie małe loga YSL.

– Kto tam? – zapytała Scarlett.

– Święty Mikołaj. – odpowiedziała i położyła paczkę na fotelu.

– Do świąt daleko. – powiedziała, podnosząc się do siadu.

– Zostały dwa miesiące, więc nie wiem, czy tak daleko.

Scarlett przewróciła oczami i zerknęła na paczkę, otwierając szeroko oczy.

– Moja paczka!

– Co zamówiłaś? – zapytała, opierając się o fotel.

Scarlett podeszła do pudełka i z uśmiechem chwyciła je w dłonie, po czym powędrowała z nim do kuchni. Sięgnęła do szuflady, aby wyciągnąć nóż.

– Nie zamówiłam. Przysłali mi.

– Przysłali ci? – zapytała podejrzliwie.

– Nie patrz tak na mnie. Wiesz, gdzie pracuję. – wzruszyła ramionami.

– Wiem, ale nie sądziłam, że praca w marketingu ma takie benefity.

– Jestem specjalistką, a ponadto dzięki mnie podpisaliśmy nową umowę z YSL. Stworzyłam dla nich reklamę i nie sądziłam, że ktokolwiek to zobaczy, a teraz chcą, żebyśmy tworzyli dla nich treści na różne przedsięwzięcia, nowe kolekcje i eventy. – powiedziała dumnie.

Meredith przysłuchiwała się przyjaciółce, niedowierzając.

– Naprawdę? – zapytała zdziwiona.

Scarlett pokiwała głową z uśmiechem.

– Boże, nie mówiłaś mi wcześniej. Gratulacje!

Meredith przytuliła Scarlett z całej siły.

– Dziękuję.

– Otwieraj to natychmiast! – powiedziała podekscytowana.

Scarlett przecięła paczkę z góry i otworzyła. Wyciągnęła ze środka dwie materiałowe torby.

ApparentOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz