15

13 0 0
                                        



Złowieszcze słowa kluczowe w starym dzienniku zawisły w zakurzonej bibliotece niczym wyroków. Pakt Cienia. Nazwa ta odbija się echem w mojej głowie, dostępna, nadrzędny, powodujący, które do tej pory było tylko bezimiennym kundlem. Popatrzyłam na Maksa i Jake'a. Ich twarze, zwykle pełne bezpieczeństwo siebie, teraz miały ten sam niepokój, który jest dostępny w kościach.

–  to wszystko zmienia– powiedział cicho Jake, nie odrywając wzroku od wyblakłego atramentu. – Nie walczymy z watahą wyrzutków. Walczymy z. Z czymś starym.

– „Zaraza, która toczy nas od środka" – zacytowałam szeptem słowa mojego przodka. – To nie przypadek, że zaatakowali właśnie teraz, kiedy mnie nie było, kiedy wataha była najsłabsza. Obserwowali nas.

Max zacisnął pięścią. Jego początkowy sceptycyzm dawno wyparował, zastąpiony przez furię. – Ten symbol, który opuścił... To nie było tylko ostrzeżenie. To było wyzwanie. I my je podjęliśmy , nie wiedząc, z kim tańczyliśmy.

– Co doprowadziło – dodałam, a myśl ta zmroziła mi krew w żyłach – zwołaliśmy wszystkich przywódców i ogłosiliśmy im nasze plany. Jeśli Pakt Cienia ma swoich ludzi w innych watahach, to właśnie podaliśmy im na całą naszą obecność.

Przez chwilę panowała cisza, gdy wszyscy przepracowaliśmy tę straszną ewentualność. Sojusz, który z takim skutkiem jest zagrożeniem i dominacją, może wystąpić nasze ryzyko. Każdy z tych alfów, których zmusiłam do posłuszeństwa, mógłbym być zdrajcą. 

. – Mój przodek walczył  z nimi. Musiał zostawić coś więcej. 

Przez następne godziny pochłaniane nas zapisy z przeszłości. Dziennik opowiadał ponurą historię o cichej wojnie. Pakt Cienia nie podążał za przejmowaniem terytorium w sposób tradycyjny. Ich celem było zniszczenie struktur watah od wewnątrz, poprzez niezgodność, eliminowanie elementu i przejęcie władzy przez chaos. Rekrutowali tych, którzy czuli się odrzuceni, pominięci w sukcesji, lub tych, którzy po prostu uznali anarchii.

Odkryliśmy wpis opisujący ich metody. Atakowali w małych, zdyscyplinowanych jednostkach, uderzając w najsłabsze punkty i znikając bez śladu. Nigdy nie pozostawiali nadzoru. Mój przodek został ujawniony w ich szeregowych, po tym, jak utracił dostęp do swoich głównych doradców. Ostatnie strony dziennika były pisane drżącą ręką. Opisywał plan zwabienia przywódcy Paktu w pułapkę.

Wpis nagle się urywał. Po nim następowała już tylko jedna, ostatnia, pusta strona.

– Nie dokończył – szepnął Jake. – Nie wiemy, czy jego plan się powiódł.

– wiadomo jedno – mruknął Max pokazując na datę ostatniego wpisu. – Kilka dni później mój pradziadek został zastępcą alfy. Bo twój przodek, Rebeko, zginął na polowaniu. Oficjalnie był to nieszczęśliwy wypadek.

Historia zataczała koło.

Nagle ciszę przerwał dźwięk mojego telefonu. Na ekranie pojawił się numer alfy, którego terytorium graniczyło z moim  Odebrałam wyłączanie trybu głośnomówiącego.

– Alfo Rebeko – wystąpienie jego zdenerwowany głos. – Coś się stało. Dwa kwadranse temu straciliśmy kontakt z jednym z naszych patroli. Byli na granicy północno-wschodniej, niedaleko ruiny na Wrzosowiskach. To teren niczyj, ale moi ludzie zarzekali się, że czuli tam obcy zapach.

Popatrzyłam na Maksa i Jake'a, a oni spojrzeli na mnie. Zainteresowaliśmy się starą mapą terytoriów, która leżała na biurku. Wrzosowiska. To tam, według dziennika, mój przodek zastawił swoją pułapkę sto lat temu.

– Nie wysyłaj tam nikogo więcej – powiedziałam do telefonu twardego, rozkazującego tonem. – Nikogo. Zrozumiałeś? Macie czekać na mój sygnał.

Zanim odpowiedział, rozłączyłam się.

To nie była przypadkowa utrata kontaktu. To była wiadomość. Pakt Cienia wiedział, że znalazłam dziennik. A teraz, w tym samym miejscu, w którym lata temu zginął mój przodek, zastawili pułapkę na nas.

She alphaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz