Mapa rozłożona na biurku nagle stała się czymś więcej niż kawałkiem starego papieru. Była nagrobkiem. Miejscem, gdzie historia mojej rodziny została brutalnie przerwana, a teraz wróg rysował kolejny krzyż. Zapadła ciężka cisza, przerywająca jedynie moje westchnienie. Gniew, zimny i ostry jak ogień, stłumił pierwszy odruch strachu.
– Wiedzą – powiedziałam, a mój głos był nienaturalny. – Wiedzą, że mamy dziennik. To nie jest pułapka na tamtą watahę. To zaproszenie. Dla mnie.
– Nie można tam iść, Rebeko – warknął natychmiast Max. – to samobójstwa. Powtarzają scenariusz, bo uznają, że zadziałało sto lat temu.
– Masz rację – przyznałem, ku jego zdziwieniu. – Oczekują tego. I właśnie dlatego nie dostaną tego, czego chcą,
Oparłam dłonie o pulpit, wpatrując się w zaznaczone na mapie ruiny. Mój przodek poszedł tam, przez zastawienie pułapkę. Pakt Cienia stał przeciwko niemu. Był sam. Ja nie popełniłem tego błędu.
– Jake – zobaczę się do przyjaciela. – Znasz te tereny najlepiej. Jaka jest najszybsza i najcichsza droga do Wrzosowiska, omijając główne źródło?
– Od północnej, przez Cierniste Jary – bez wahania. – Nikt tamtędy nie chodzi. To zdradliwy teren, pełen wąwozów i gęstych zarośli, ale można usunąć ruinę praktycznie niewykrytym od strony klinów.
– Dobrze. Max, wybierz najlepszych wojowników. Zrobicie zamieszanie. Podejdziecie do Wrzosowisk od południowego szlakiem. Macie być głośni , macie być widoczni. Niech pomyślę, że idzie cała nasza wataha. Ale macie się pojawić na skraju lasu, poza zasięgiem widoku z ruin. Będzie moim wsparciem, jeśli coś pójdzie nie tak. Jesteście przynętą, która nie da się zastosować.
Max kiwnął głową, a w jego oczach zapłonął błysk aprobaty.
– A ja ? – zapytał Jake.
– A my dostarczymy przez Cierniste Jary. Tylko ty i ja. Cicho i szybko. To nie jest misja ratunkowa, tylko zwiad. Dowiemy się, z kim mamy do wystąpienia. poznamy ich siłę. Dowiemy się, czy tamci wilcy nadal i wycofamy się. Nie wdajemy się w walkę, chyba że nie będziemy mieć żadnego wyjścia.
W pół godziny wszystko było gotowe. Max i jego oddział ruszyli na południe, a ja i Jake, ubrani w ciemne, nakładające stroje, wślizgnęliśmy się w mrok lasu od północnych stron. Biegliśmy w milczeniu, najpierw jako ludzie, a potem, gdy tylko znaleźliśmy się daleko od domu, jako dwa wilki. Ja, czarna jak noc, i on, o barwie miodu, która w ciemności zlewała się z poszyciem lasu.
Cierniste Jary były koszmarem. Ostre gałęzie chłostały nasze futra, a kamieniste podłoże raniło opuszki łap. Po godzinie forsownego biegu dotarliśmy na skraj urwiska. W dole, skąpane w bladym świetle księżyca, majaczyły ruiny starego klasztoru – Wrzosowiska.
Stanęliśmy na krawędzi klifu, a zapach, który do nas dotarł, sprawdził nasze najgorsze obawy. Woń kundli była tu silna, ale mieszała się z zapachem strachu i krwi należącej do wilków z watahy naszego sojusznika.
Skupiliśmy się. Pomiędzy zrujnowanymi ścianami poruszało się parę postaci. Poruszali się z wojskową precyzją, patrolując teren w parach. To nie była wataha. To był oddział. W centrum ruin, przywiązanych do resztek kamiennego filaru, widzieliśmy dwóch wilkołaków. Byli ciężko ranni, ale nadal żyli. Byli przynętą.
Nagle z największego, na wpół zawalonego budynku powstała dziewiąta postać. była wyższa, od Stanęła w świetle księżyca i została wprowadzona na górę, prosto w nasza stronę dokładnie tam, gdzie byliśmy .
I wtedy się przemieniła.
To nie był kundel. Futro, które pokryło jej ciało, było śnieżnobiałe, czyste i lśniące. Znałam tylko jedną linię krwi zdolną do takiej przemiany. Linia, o której sądzono, że wyginęła ponad sto lat temu, wybita do nóg. Linia, z której pochodzi żona mojego przodka, który zginął w tym miejscu.
Biała wilczyca uniosła łeb i zawyła. Nie był to jednak ryk ogłaszający wezwanie do walki. To był dźwięk czysty, aroganckiej drwiny. Dźwięk, który mówił: „Wiem, że jesteś. Czekałam na ciebie, potomkini tego, który zawiódł".
Nasza misja zwiadowcza właśnie się zakończyła. Prawdziwa pułapka dopiero się zatrzasnęła.
CZYTASZ
She alpha
LosoweWiecie jak to jest być tą inną. Inni na moim miejscu by się cieszyli,a ja zamiast tego uciekłam od obowiązków, które zdobyłam. A teraz muszę wracać z powrotem do miejsca, w którym się wychowała. Okładka mojego autorstwa.
