Po tamtej rozmowie Alec oprowadził go po swoim domu. Pokój na dole był jego gabineto-biblioteką, było tam niesamowicie wiele książek, najczęściej sci-fi i fantasy, ale były też wszystkie Philippy Gregory, kryminały i horrory. A całe trzy półki zajmowały mangi. Magnus lubił sobie poczytać, od czasu do czasu, ale zwykle były to jakieś książki, który były razem z gazetami lub bardzo znanego, modnego autora. Musiał jednak przyznać, że te zadbane, obłożone okładkami książki zachęcały do sięgnięcia i zatonięcia w ich świecie. Od razu pożyczył zarekomendowaną trylogię Metro i pierwszą część Pana Lodowego Ogrodu.
Na górze była jego sypialnia (do której nie został wpuszczony), łazienka, jego domowa siłownia, sypialnia dla gości a la pokój do odpoczynku gdyż było tam z paręset poduszek. WTF?
No, ale w końcu wyrzucił go z domu i wrócili do jego mieszkania. Alec zaczął przygotowywać jedzenie, ale Magnus nie mógł mu pomagać bo został wyrzucony z kuchni. Chłopak uznał, że Bane'owi odbija gdy siedzi za długo w tamtym pokoju. Zaczął więc czytać Metro w salonie.
Alec znalazł go na fotelu, wczytanego w książkę, którą trzymał za blisko twarzy.
- Podoba się?
Magnus zamrugał jakby się obudził i spojrzał na niego nieobecnie.
- Jest świetna.
- Pierwsza część jest najlepsza.Te opowiadania ludzi mieszkających w tym metrze... - Odparł siadając na drugim fotelu i rozkładając się wygodnie. Z kuchni ulatywały przecudowne zapachy i Magnus zaczął być głodny.
Rozmawiali przez chwilę o książce aż przerwał im dzwonek do drzwi. Bane spojrzał na zegarek. Nie mógł uwierzyć w to co widział - było już po osiemnastej. Nic dziwnego, że burczało mu w brzuchu skoro nie jadł obiadu.
- Już są! - Uśmiechnął się Alec i pobiegł otworzyć.
Gospodarz został w salonie, słyszał wesołe głosy z korytarza, ciche śmiechy, szuranie ubrań zwierzchnich i stukot butelek. Do salonu wpadła Aline, za nią Jack i umiarkowanie zadowolony John.
- Cześć! - Zawołała dziewczyna i rzuciła się na fotel. - O Boże, ale tłok w metrze... masakra! Mmmm! Ale tu pachnie! Alec gotuje? - Zamknęła oczy i zaczęła wąchać.
- Raczej nie on. - Odparł chłopak z krzywym uśmieszkiem. - Nie jestem pewien czy byśmy to przeżyli.
Ludzie zaśmiali się.
- Nie polecam kanapy, została wczoraj zmoczona, nie wiem czy już wyschła. - Powiadomił ich
Alec, gdy zaproszeni mężczyźni ruszyli usiąść.
- Co, mamy stać? - Zapytał Jack.
- W sumie to może chodźmy zjeść do kuchni.
Wszyscy wydali odgłos aprobaty. Magnus się nie dziwił, po wczorajszym jedzeniu można było zgadnąć, że jest wyśmienitym kucharzem, no w końcu od lat musiał sobie radzić sam. Zrobił genialne sajgonki z warzywami i ryżem w sosie własnym oraz Curry z kurczakiem. Normalnie niebo w gębie. Wszyscy mruczeli i wychwalali kucharza, wpychając w siebie ile wlezie (było tego dużo, a i tak zostało mało resztek). W końcu wszyscy zbyt pełni by się ruszać. Zaczęli żartować, jak to dobrzy znajomi. Choć Magnus się nie odzywał dobrze się czuł otoczony ludźmi. Kiedy ostatnio spotkał się z przyjaciółmi w większym gronie? Chyba kiedy przyszli go zastraszyć... Catarina ciągle zajęta w szpitalu, Ragnor uczeniem młodych umysłów, Izzy miała swojego chłopaka i rodzinę, Raphael wyjechał na wakacje do Hiszpanii i w ogóle chyba tylko Magnus uważał ich znajomość za przyjaźń bo chłopak cały czas narzekał jaki to przypał spotykanie się z nim. Rodzice zapraszali go do siebie, ale był zbyt zajęty pokazem, a teraz nie miał ochoty znowu słuchać narzekań ojca ani w ogóle podróżować.
CZYTASZ
Wariatkowo --- Malec AU
FanfictionPowalona historia, powalonych ludzi. AU: Magnusa po raz kolejny zdradzono. Traci chęć do projektowania mody, kochania, a wkrótce i do życia. W końcu jego przyjaciele zmuszają go do pójścia na terapie. Podobno bardzo pomogła już bratu Izzy, modelki i...
