- Jak to jesteście razem?!- zapytała chyba najbardziej zszokowana ze wszystkich Zoe.
- Gratulacje! - poszła Lily uściskać Grace.
Każda dziewczyna cieszyła by się z tego faktu, że ma chłopaka (przynajmniej tak mi się zdaje) a odniosłam wrażenie, że Grace nie jest z tego zadowolona. Dziwne...
*DING DONG*
- Kto to?
- A tak w ogóle która jest godzina?
- 11:32
- Spodziewamy się kogoś Sophie?
- No właśnie nie. Nikt miał nie przychodzić w weekend a zwłaszcza rano. Idę sprawdzić.
Nie powiem, bo trochę się zaniepokoiłam. Niby już prawie południe, ale kto ma czelność nam przerywać i nachodzić mnie w domu? Po drodze chwyciłam jakąś lampkę, tak na wszelki wypadek i zaczęłam kierować się w stronę drzwi. Teraz wychodzą minusy, kiedy nie ma się w drzwiach wizjera i nie możesz sprawdzić, kto to. Dziewczyny stanęły w wejściu do salonu obserwując wszystko zza rogu. Dzwonek ponownie zadzwonił. Dobra, otwieram na trzy. 1.2.3...
- NIESPODZIANKA!
Ja to na prawdę nie wiem, czy to dzisiaj wszyscy chcą mnie zawieźć do szpitala czy ja jakaś strachliwa się zrobiłam od wczoraj. To już czwarty raz, kiedy mam zawał...
- ARIA! - krzyknęłyśmy i razem się na nią rzuciłyśmy.
- Miałaś przyjechać w niedzielę!
- Czemu nas nie uprzedziłaś?
- Musisz nam to wszystko wynagrodzić!
- Haha, spokojnie, mamy cały dzisiejszy dzień i na dodatek jutro a znając was, pewnie przez ten tydzień dużo się wydarzyło.
- Ojj, nawet nie wiesz jak bardzo.
Zadzwoniłam do mamy i uprzedziłam ją, że dziewczyny zostają u mnie do wieczora w niedzielę, bo jak się okazało, mama miała wrócić rano, ale chce nam dać swobodę, abyśmy mogły spokojnie porozmawiać, także na szczęście nic się nie zmieniło. Kochana mama. Sobota minęła nam bardzo szybko. Aria była tak pochłonięta naszymi historiami, że momentami miałam wrażenie, że jest zahipnotyzowana albo jakaś opętana. Położyłyśmy się około 3 nad ranem, bo brak dużej ilości snu z piątku dawał o sobie znać. W niedzielę wstałyśmy koło 11 i dokończyłyśmy resztę wydarzeń z tego tygodnia.
- Jak to się stało Grace, że jesteśmy razem z Max'em? Przecież tydzień temu aż tak ze sobą dużo nie rozmawialiście. Nie za szybko?- zapytała się Aria.
- Nie - odpowiedziała zmieszana.
- Grace, wszystko w porządku?
- Tak, czemu pytasz?
- Bo jakoś dziwnie reagujesz, jak wspominamy o tobie i Max'ie.
- Eeee, zdaje ci się. Ktoś chce pizze czy coś?
- Nie zmieniaj tematu...
- Ale kurde wszystko jest okej! - niespodziewanie wybuchła, po czym wstała i wyszła z pokoju.
- Dziwne.
- Bardzo.
- Nigdy się tak nie zachowywała.
- To prawda.
Wstałam i poszłam za Grace. Weszła do toalety i nie chciała otworzyć. Po prostu najzwyczajniej w świecie mnie zbyła. Miło. Po mnie poszła spróbować Zoe. Jej też się nie udało. Nadzieję pokładałyśmy w Lily, z którą ostatnio miała chyba najlepszy kontakt ale i ona poległa. Została tylko Aria i ku zdziwieniu, jej się udało. Grace otworzyła drzwi i kazała jej wejść, po czym z powrotem je zamknęła.
CZYTASZ
Niezależna
Ficção Adolescente- Co powiemy reszcie? - Myślę, że nie musimy im nic mówić. Nie zawsze jakiekolwiek słowa są potrzebne- chwycił mnie za rękę i wyszliśmy. Historia opowiadająca o życiu 5 zwyczajnych przyjaciółkach uczęszczających do liceum, które życie potrafi zaskoc...
