18. Po prostu chce Cię lepiej poznać...

87 8 1
                                        

Po około dziesięciu minutach drogi zatrzymaliśmy się nad małym jeziorkiem. Wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się w stronę małego pomostu.

- Wiem, że to może nic oryginalnego... Ale z tego miejsca są zachody słońca niczym te nad morzem. A moim zdaniem nawet ładniejsze.

- Przestań. Tu jest pięknie - powiedziałam, wpatrzona w zachodzące słońce.

Usiedliśmy na pomoście tak, że nasze nogi swobodnie z niego zwisały. Mimo tego poziom wody musiał być bardzo niski, gdyż nie dotknęłam nawet wody, a machałam nimi, bo jakoś nie umiałam usiedzieć w spokoju.

Nie, ja wcale się nie denerwowałam. Siedziałam tylko nad jeziorem z przyjacielem. No, może pomijając mały fakt, że byliśmy właśnie na randce. A ja raczej nie przywykłam do randek z przyjaciółmi. Był to moje pierwsze tego typu spotkanie.

- Opowiesz mi jak to było z Anthony'm? - zapytał mnie Jackob, gdy od dobrych kilku minut siedzieliśmy w ciszy.

- A to nie jest tak, że na randce nie rozmawia się o byłych?

- Ojj weź przestań. Wyobraź sobie, że siedzimy tu jako przyjaciele.

- No,bo siedzimy jako przyjaciele.

- Ale przyjaciele na randce. - wyszczerzył się w głupkowatym uśmiechu.

- No, dobra. - dałam się przekonać. - Co chcesz wiedzieć?

- Wszystko?

- A po co Ci to?

- Po prostu chce Cię lepiej poznać... Powiesz mi jak się poznaliście?

Nie wiem, co on ma w sobie takiego, że dawałam mu się przekonać do prawie każdej rzeczy. Nie, nie byłam wcale uległą osobą. Zwykle trudno mnie było przekonać do jakiejkolwiek sprawy. Jednak Jackobowi jakoś nie umiałam odmówić, ja wręcz lubiłam mu się wygadać. Do tego wszystkiego nie umiałam się na niego długo gniewać, mimo naszych częstych sprzeczek o różne głupoty.

- Niech Ci będzie! Opowiem, ale mi nie przerywaj.

(wspomnienia Alex)

*1 września 2014 r. - rozpoczęcie roku szkolnego

Stoję ze znajomymi na sali gimnastycznej. Po długim przemówieniu dyrektora, jestem już nieźle znudzona. Zaczyna się część artystyczna. Na scenę wychodzi piątka chłopaków z równoległej klasy. Kojarzę ich tylko z widzenia. Ubrani są na czarno. Z pewnością nie będzie to kolejna dawka popu, którą funduje nam za każdym razem jakaś dziewczyna z ostatniej klasy, która marzy o karierze piosenkarki.

Po chwili słyszę pierwsze dźwięki piosenki. Tak, jak myślałam nie jest to pop, ale mocny rock, podchodzący nawet lekko pod metal. Lubię taką muzykę. Wsłuchuję się w piosenkę i obserwuję zespół.

Moją uwagę przykuwa wokalista. Chłopak jest mega wysoki i ma kruczoczarne włosy. Zauważam też kolczyk w dolnej wardze jego ust. Jest w moim typie. Jednak nie to sprawiło, że zwróciłam na niego uwagę. Bowiem niebieskie tęczówki chłopaka są wpatrzone we mnie lub kogoś za mną. Odwracam się niepewnie. Lecz za mną stoi tylko puste krzesło naszego wychowawcy, który robi też za szkolnego fotografa i obecnie krąży po sali z aparatem.

Spoglądam ponownie na chłopaka. Nadal wpatruje się teraz już nie mam żadnych wątpliwości, że we mnie. Posyłam mu pytające spojrzenie. Ten w odpowiedzi tylko uśmiecha się uroczo. Po kilku naprawdę świetnych piosenkach, zespół schodzi ze sceny.

Gdy wychodzę już ze szkoły, nagle ktoś chwyta mnie za nadgarstek. Obracam się pewna zobaczyć Lisę. Jednak moim oczom ukazuje się wokalista zespołu.

- Hej, piękna.

- Hej. - odpowiadam lekko zdziwiona. Czego może chcieć ode mnie ten chłopak? - pytam siebie w myślach.

- Piękna, dasz swój numer? - pyta bez owijania w bawełnę.

- Sorry, ale nie umawiam się z nieznajomymi. - mówię, i gdy chce już odchodzić chłopak ponownie chwyta mnie za rękę. Odwracam się ponownie w jego stronę, już lekko wkurzona.

- Gdzie moje maniery. Jestem Anthony. A ty piękna jak masz na imię?

- Skończ z tą piękną. Jestem po prostu Alex.

- Dobrze, piękna Alex. Dasz mi swój numer i dasz gdzieś zaprosić jutro po szkole?

- Zgodziłam się i jakoś tak się zaczęło. - powiedziałam kończąc.

- Po jakim czasie zostaliście parą?

- Jakoś przed gwiazdką. A czemu pytasz?

- Znaliście się tylko niecałe cztery miesiące i już zostaliście parą. My znamy się też już cztery miesiące.

- A o to Ci chodziło! Proszę nie porównuj tych sytuacji do siebie.

- To może ty porównasz mnie i Anthony'ego? Proszę chce wiedzieć na czym stoję.

- No, niech Ci będzie! Anthony zawsze był szarmancki i pewny siebie. Myślę, że właśnie to mnie najbardziej w nim urzekło. Byliśmy parą prawie pół tora roku... Ale okazał się dupkiem, ale to już wiesz, a ja nie chce do tego wracać. Zamknęłam ten rozdział w moim życiu. Mogę Ci zagwarantować, że nic już do niego nie czuję. Szkoda tylko, że nie zobaczę Wenecji, mieliśmy tam jechać po moich osiemnastych urodzinach. - rozmarzyłam się na chwilę, ale zaraz potem wróciłam do rzeczywistości. - A ty Jackob... Jesteś naprawdę dobrym przyjacielem, ale ja naprawdę nie wiem co do Ciebie czuję. Proszę daj nam czas zobaczyć czy to nie jest tylko chwilowe zauroczenie. - powiedziałam, kończąc moją długą wypowiedź.

- Dobrze, czasu mamy dużo - powiedział. Po czym uśmiechnął się i mnie przytulił. Siedzieliśmy tak, wtuleni w siebie i oglądaliśmy słońce chowające się już za horyzontem. Po chwili jednak chłopak ponownie się odezwał.

- A co do tej Wenecji, to chyba mam pewien pomysł. Kiedy masz urodziny?

- 17 lipca, a ty?

- Serio? Ja też.

- Przypadek? Nie sądzę - powiedzieliśmy równocześnie, po czym wybuchnęliśmy śmiechem. Gdy już trochę się uspokoiliśmy Jackob kontynuował.

- Alex, czy zgodzisz się spędzić ze mną tydzień tych wakacji w Wenecji? - zapytał już poważnie.

- Jasne, czemu nie. Może być fajnie.

- Obiecuje, że będzie. No i lepiej się poznamy.

- To kiedy wyjeżdżamy?

- Proponują wspólną imprezę urodzinową 17 lipca, a 20 lipca wyjazd. Co ty na to?

- Zgadam się. - powiedziałam z uśmiechem.

Gdy słońce już całkowicie znikło, wstaliśmy z pomostu i poszliśmy do auta chłopaka. Było już dosyć późno, bo dochodziła już 22:00, więc poprosiłam Jackoba, żeby odwiózł mnie do domu.

Po kilkunastu minutach byliśmy już na miejscu. Zaparkowaliśmy pod moim domem, a ja zastanawiałam się jak mam pożegnać się z chłopakiem. Jednak,gdy zdałam sobie sprawę, że moja mama może być w kuchni, której okna akurat wychodziły na podjazd, w końcu się zdecydowałam. Przytuliłam Jackoba i dałam mu szybkiego buziaka w policzek, po czym wyszłam z samochodu i udałam się w stronę drzwi domu.

___________________________________________________

WOW... Ten rozdział ma prawie 1000 słów! Bez notatki oczywiście ;)

Wiem, że rozdział miał być wczoraj, ale skończyłam moją pracę dopiero po 20 wieczorem i po prostu nie miałam siły i chęci, żeby opublikować ten rozdział i poprawić w nim błędy. Więc dodaje go dzisiaj i mam nadzieję, że się podoba :)

Pozdrawiam, Kiniaaaa

Love Always and ForeverOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz