Polecam piosenkę do góry i sorkiii za długą nie obecność. Miłego czytania muffiny!!
Nie widziałam go dwa tygodnie. Dwa pieprzone tygodnie. Podobno wyjechał do Nowego Jorku.
Ale oczywiście dowiedziałam się o tym dwa dni po jego wyjeździe.
Przemyślałam to wszystko sobie i zdecydowałam, że porozmawiam z nim jak wróci. Nie będę go słuchać. Nie chce słyszeć żadnych tłumaczeń.
Zerwę z nim.
Tak, zerwę. Nie chce łudzić się, że to ma sens. Wzięłam sobie do serca słowa Pati. On jest wschodzącą gwiazdą, a ja zwykłą dziewczyną z Polski, która można powiedzieć, że się przyczepiła.
Chce mi się płakać.
Wyć.
Ryczeć.
Ale ja jestem głupia. Strasznie głupia.
Zakochana i głupia.
Problemy piętnastolatki.
Od tych pieprzonych dwóch tygodni leżę w łóżku i oglądam seriale. Moje kanadyjskie życie ssie.
Po pokoju rozległo się pukanie.
-Wchodzić.- odezwałam się, a do pokoju weszła Lauren. Co?
-Czego chcesz?- Odkładam laptopa.
-Porozmawiać.- uśmiecha się sztucznie.- O Shawnie.
- Super. - odwzajemniam jej sztuczny uśmiech.
- Posłuchaj mnie dziecko myślisz, że jak tu przyjechałaś i jesteś taka słodka i zakochana i wszystkie inne pierdy to możesz mi odebrać mojego chłopaka? On jest mój i masz go zostawić. Ostatnio z nim rozmawiałam i powiedział, że jak tylko się spotkacie to z tobą zerwie.-mówiła powoli i spokojnie ale widziałam jak jej żyłka chodzi na czole.
- Ja też chciałam z nim zerwać.-przerwałam jej.
- Czekaj co?
- No to. Zerwie z nim bo wiem, że to nie ma sensu więc nie nadwyrężaj się myśląc co dalej powiedzieć i po prostu wyjdź ok?
Wiem dokładnie jaki miała cel. Chciała mi zrobić na złość żebym zrobiła scenę zazdrości. Nie ma tak dobrze ze mną kochana, oooo nie.
Trzasnęła drzwiami i wyszła. Ups?
Przynajmniej zapukała. Phi.
***
Następnego dnia obudziło mnie oślepiające słońce, które nie dawało mi dalej spać. Podniosłam się ale prawie pisnęłam ze strachu kiedy zobaczyłam Shawna siedzącego na końcu materaca.
- A czego ty chcesz?- przecieram oczy.
- Pogadać.
- Shawn.. Oszczędź mi i zakończmy to już.. Ja dobrze wiem, że to nie ma sensu.. Ty jesteś sławny, a ja.. Ja to ja.. Ty masz swoje życie na salach koncertowych, a ja w domu przy książkach i laptopie.
- Ann co ty pieprzysz? -przerwał mi ale ja dalej mówiłam.
- była u mnie Lauren i rozumiem stara miłość uczucia powróciły bla bla bla.- chciało mi się ryczeć ale starałam się być twarda i nie okazywać emocji.
- Ann czy ty siebie słyszysz?
- Shawn daj mi skończyć.. Nie chce cierpieć kiedy cię nie ma i nie chce być sama kiedy jesteś bo ty i tak jesteś cały czas zajęty.. A Lauren ma jakby pierwszeństwo.. Kocham cię.. I nie tylko jako idola ale będę musiała pokochać jako przyjaciela.. O ile będziesz chciał się przyjaźnić..
- Uh zamknij się już bo gadasz jak kataryna i totalnie bez sensu. Kocham ciebie nie Lauren. Lauren jest psychiczną zazdrośnicą, a ja kocham ciebie przyswoisz sobie tą i formacje?
- Ale Shawn..
- Nie ma ale Ann.. Nie chce być z nią rozumiesz to?
- To dlaczego nie mogłeś się spotkać ze mną ale poszedłeś z nią do galerii?! Dlaczego nie powiedziałeś mi o Nowym Jorku?! Jestem, noc chyba, że byłam twoją dziewczyną ale i tak dowiedziałam się ostatnia. Czemu? Nawet Lauren widziała Shawn, nawet ona a ja siedziałam jak idiotka i oglądałam transmisje z twoich koncertów. Czekałam na ciebie, aż się nie doczekałam.
- Ta cała sława i wszystko inne jest popieprzone. Nie mam na nic czasu, nie mogę wyjść sam żeby jakiś aparat mnie nie złapał. Tylko tutaj przy tobie czuje się bezpiecznie... Ann błagam zrozum: nie chce nikogo innego tylko ciebie. Dzięki tobie mogę się od tego całego gówna oderwać, zapomnieć o tym wszystkim. Mogę być normalnym nastolatkiem, który ma normalną ale zarazem niezwykłą dziewczynę. Najpiękniejszą, najzabawniejszą, najbardziej inteligentną, wyrozumiałą, mądrą, kochaną... Moją. Proszę bądź nadal moja...
Aż zaszkliły mi się oczy. Miałam go nie słuchać ale ja chyba za bardzo go kocham...
- Ale czy to ma sens..? Shawn ty i ja to dwa różne światy i..- nie dokończyłam bo przerwały mi usta na moich i namiętny pocałunek ze strony Shawna. Całował mnie namiętnie, delikatnie i uczuciowo jednocześnie, a ja rozpłynęłam się przez jego usta. Kocham go. Kocham tego pieprzonego dupka.
Shawn
Nie wiem jak ona mogła tak pomyśleć... I dlaczego Lauren tu była?... Nie powinna tu być.
Oderwałem się od niej dopiero kiedy brakuje mi powietrza.
- Kocham cię, a jak ty nie chcesz być ze mną to ja i tak zrobię wszystko żebyśmy byli razem bo nie wyobrażam sobie życia bez ciebie rozumiesz? Nie wytrzymam bez ciebie. Ten czas bez ciebie był męczarnią, nie mogłem spać ani nic innego. Nie mogłem normalnie funkcjonować. Błagam nie zostawiaj mnie.. Bądź nadal moja.
Widziałem, że jej oczy się szklą i nie wiedziałem czy to dobrze czy źle. Położyła ręce na moich policzkach i przyciągnęła do siebie w pocałunku.
- Zawsze byłam i będę twoja idioto..- szepnęła do mnie na co cicho się zaśmiałem. -kocham cię..
- Kocham cię.
CZYTASZ
Neighbour • S.M
FanfictionStare wspomnienia Nowe miasto Nowe znajomosci i... Nie tylko Ania chce żyć inaczej w nowym mieście... Czy uda sie jej to ze swoimi sąsiadami? Tym znanym i tym nieznanym?
