Shawn
Dzisiaj postanowiłem, że wynagrodzę Ann, to że ją zaniedbałem. Dopiero wczoraj kiedy mnie tuliła i miałem ją tak blisko zrozumiałem jak wielkie szczęście mam na wyciągnięcie ręki. Napisałem jej SMS'a żeby była gotowa na 18 bo zabieram ją na randkę. Oczywiście nie obyło się bez narzekania, że znowu musi założyć sukienkę. Jezu jak ja za nią tęskniłem...
Uszykowałem wszystko i ubrałem się *spójrzcie do góry a padniecie jak ja😂😍* wsiadłem do auta i podjechałem pod dom naprzeciwko. Zapukałem do drzwi i otworzyła mi mama dziewczyny po czym zaprosiła mnie do środka.
- ale się wystroiłeś Shawn-uśmiechnęła się stojąc oparta o framugę drzwi kuchni. -Ana jest u siebie.-pokazuje głową na schody.
-dziękuje proszę pani-uśmiecham się i biegnę na gore. Nie pukam tylko wchodzę od razu i widzę Ann jak siedzącą przy toaletce robiącą loki.
- hej mała-całuje ja w czoło i staje za nią.
- hej duży- uśmiecha się. -jesteś wcześniej czy ja się spóźniam?
-jestem wcześniej. -dziewczyna kiwa głową i wstaje poprawiając białą zwiewną sukienkę do połowy ud.
- wyglądasz ślicznie..- przybliżam się
do niej i kładę ręce na jej biodrach.
- dziękuje- uśmiecha się i kładzie ręce na mojej klatce bawiąc się moim kołnierzykiem i przygląda mi się. -ty też niczego sobie Mendes.- wiesz ze możemy zostać w domu i obejrzeć jakiś film... nie musisz się tak starać ja nie jestem wymagająca- zaśmiała się cicho i spojrzała na mnie.
- może nie jesteś wymagająca ale jesteś tego warta..- pochylam się i całuje ją. Dziewczyna zarzuca ręce na mojej szyi i uśmiecha się w moje usta oddając pocałunek. Całuje ją namiętnie tak żeby pokazać, jej że naprawdę jest tego warta i zasługuje na to wszystko.
Ann
Jak on to robi? Potrafi zrobić ze mną co chce.. może sprawić, że się uśmiecham, śmieję, płacze i odpływam całkiem gdzie indziej, tylko dzięki temu, że jest tak blisko mnie.
Odrywam się od niego z lekkim uśmiechem.
- idziemy?- patrzę na niego.
- idziemy!- chłopak chwyta mnie za rękę i wychodzimy. Prowadzi mnie do auta.
- podjechałeś autem pod mój dom?- śmieje się.- po co jak mieszkamy naprzeciwko siebie?
- bo to ma być najbardziej wyjątkowy dzień w twoim życiu- uśmiecha się i otwiera mi drzwi od auta. Uśmiecham się lekko i czuje, że się rumienię. Chłopak siada na swoim miejscu u ruszamy. Włączam głośniej radio gdzie leci Treat you better.
-zaśpiewasz mi?- patrzę na niego i ściszam radio.
- przecież już lecę-zaśmiał się.
-ale ja chce tak na żywo...
Chłopak kiwa głową i zaczyna śpiewać a ja zamykam oczy i całkiem wyłączam radio tak samo jak swój mózg. Kocham go. Jego głos. Poczucie humoru. To jak mnie traktuje. To jak się śmieje. To jak się uśmiecha. To jak on kocha mnie...
Uśmiecham się pod nosem słuchając go.
Czuje, że chwyta moją rękę i całuje wierzch mojej dłoni na co uśmiecham się jeszcze szerzej. Kiedy chłopak kończy akurat parkujemy.
- jesteśmy mała.- uśmiecha się i wysiada po czym otwiera mi drzwi.
Wychodzę i chwytam jego rękę.
-to wszystko jest zbyt piękne..
-co masz na myśli?
- przyjechałeś i jest idealnie ale niedługo coś się spieprzy.
- kochanie nic się nie spieprzy.. obiecuje ci.- całuje moją rękę i wchodzimy do restauracji, która wyglada na bardzo drogą.
- Jezu Shawn ale tu musi być drogo..
- ja mam na imię Shawn a nie Jezus Shawn.-zaśmiał się na co wywróciłem oczami ze śmiechem.
- głupio mi no.. nie chce żebyś na mnie wydawał.
-ale kochanie to jest niespodzianka i zamknij się już-zaśmiałam się cicho.
- już już.
Siadamy do stolika, a chłopak odsuwa mi krzesło na co uśmiecham się i siadam.
Zaczynamy gadać a Shawn opowiada mi jak było w trasie.
•••
Przepraszam za długą nieobecność ale No szkoła i wgl i nie mogłam się wyrobić mam nadzieje, że się wam spodoba misie ❤️💕 (zapraszam na you don't one me) 😂💕
CZYTASZ
Neighbour • S.M
FanficStare wspomnienia Nowe miasto Nowe znajomosci i... Nie tylko Ania chce żyć inaczej w nowym mieście... Czy uda sie jej to ze swoimi sąsiadami? Tym znanym i tym nieznanym?
