Nie zawsze coś lub ktoś musi mieć tak zwany "happy end" w swoim życiu. Są przypadki, gdzie człowiek ma na prawdę złą sytuację. Nic mu wychodzi po jego myśli, wszystko wali mu się na głowie, wieczne zmartwienia, stres, a także ból. Nie ma człowieka, który nie poczułby chociażby jednej negatywnej emocji, każdy ma jakieś problemy. Każdy musi stawiać im czoło, by pokazać światu, że ten ktoś się nie podda, że posiada w sobie siłę, że ma dla kogo funkcjonować. Niektórzy nie mają tak silnej psychiki.
Witaj, Taehyungie.
Tutaj mogliście poznać historię dwóch młodych chłopaków, którzy byli w sobie zakochani bezgranicznie. Uwielbiali te przyjemne uczucia, emocje, szybsze bicie serca. Uwielbiali patrzeć na siebie z widoczną miłością w ich oczach, trzymać w swoich ramionach cały swój świat.
Wróciłeś.
Niektórzy mogliby powiedzieć, że dosyć zabawnie rozpoczęli swoją znajomość, a niektórzy mogliby współczuć blondynowi. Jungkook zaliczał się do tej pierwszej grupy mimo, że sam był uczestnikiem całej akcji, którą zresztą sam zaplanował jeszcze tego samego dnia, kiedy tylko zobaczył tego pięknego chłopaka, który był jednocześnie totalnie zmartwiony brakiem swojego telefonu i dokumentów, jak i wściekły na młodszego o to, że utrudniał wszystko.
Nie miałem innego wyboru, kochanie.
W końcu doszło do ich pierwszego "oficjalnego" spotkania. Co prawda nie było to w ogóle planowane, obydwoje nie spodziewali się zobaczyć w domu u ich wspólnych znajomych. Mogli dojść do porozumienia mimo, że Taehyung na początku negatywnie nastawiał się do bruneta. Z czasem się to zmieniło. Zmieniło się jego zdanie na temat chłopaka. Pragnął go coraz częściej widywać, aż w końcu w głębi duszy prosił się o bliższy kontakt, który zresztą dostał.
Dlaczego tak mówisz?
Jungkook również szybko zaczął przyzwyczajać się do obecności starszego. Kiedy już miał pewność po ich pierwszym pocałunku, że jego uczucia są odwzajemnione, postanowił wyznać wszystko blondynowi. W dniu urodzin jasnowłosego oficjalnie mogli siebie nazwać parą.
Bo tęsknota za tobą mnie zabijała od środka.
Byli ze sobą bardzo szczęśliwi. Wręcz stanowili związek idealny, lecz nie zawsze było kolorowo. Jak u każdego - są sprzeczki, kłótnie. Niektóre mogą doprowadzić do zakończenia tych wszystkich cudownych chwil spędzonych ze sobą.
Jungkook...
Właśnie taka jedna kłótnia doprowadziło do tego, że brunet zostawił swoją wielką miłość w Seulu, a sam wylądował aż w Chinach. Nie było dnia, ani nocy, żeby chłopaki nie myśleli o sobie odkąd się pożegnali. Taehyung miał wrażenie, że przeżywał to wszystko jeszcze gorzej, niż przed wyjazdem ciemnowłosego. Przyjaciele się bardzo o niego martwili, lecz ten nie chciał im mówić co się stało. Z czasem dopiero odważył się na głos wspomnieć ten wieczór, kiedy Jungkook wyszedł i go zostawił.
Młodszy również czuł się okropnie ze świadomością, jak bardzo skrzywdził chłopaka. Uważał, że taka rozłąka pójdzie im na dobre, lecz po dłuższym czasie zrozumiał, że niszczy nie tylko starszego, ale i siebie.
I kocham cię do pierdolonego szaleństwa, słyszysz?
Przez pół roku Jungkook i Taehyung funkcjonowali bez siebie. Przez sześć miesięcy musieli znieść ten rozrywający ból w klatce piersiowej i pokazać wszystkim, że wcale nie cierpią, że jest wszystko w porządku, a prawda była taka, że obydwoje z dnia na dzień mieli coraz bardziej dość.
Brunet nie wytrzymał. Po pięciu miesiącach odezwał się do starszego. Zadzwonił do niego pewnej nocy, kiedy już naprawdę psychicznie nie wytrzymywał, pragnął go usłyszeć, chociażby na dosłownie chwilę. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jaką ulgę i spokój sprawił jasnowłosemu.
CZYTASZ
jacket // taekook
AcakCo jeśli dwóch chłopaków mają identyczne kurtki i wychodząc z kawiarenki, zakładają nie swoją odzież? "Oddaj mi moją kurtkę, złodzieju" {taekook; pobocznie yoonmin; top!jk; fluff; smut} z a k o ń c z o n e początek 030318 koniec 300918
