6

2.8K 173 27
                                        


Czuła się jak stalker obserwując Ślizgona, który samotnie siedział przy drzewie i wpatrywał się w jeden punkt. Stała za drzewem, czekając aż zrobi coś interesującego co mogła zapisać w swoim notatniku. Powoli zaczęła zastanawiać się czy nie popada w obsesję. Przynajmniej dla kogoś z boku tak to mogło wyglądać. Zdenerwowana spojrzała na zachmurzone niebo, z którego zaczął padać deszcz. Z każdą chwilą się nasilał, więc Aurora już miała iść, jednak Regulus nie poruszył się ani o milimetr. Nadal nie spuszczał wzroku z trawy, jego ciemne włosy były już mokre i lepiły mu się do czoła. Zdawał się tym nie przejmować. Przegryzła wargę, miała w głowię mętlik, bo nie wiedziała czy uciec czy zacząć rozmowę. Westchnęła, była już cała przemoknięta i marzyła tylko o ciepłej herbatce i kocyku. Jeden krok - mógł ją już zauważyć, więc ucieczka byłaby nie najlepszym wyjściem, drugi krok - ryzyko jeszcze większe. Szatynka pokręciła głową, w końcu jest Gryfonką, musi być odważna. Ruszyła już szybciej w jego kierunku, nawet nie wiedząc jak zacząć rozmowę. 

- Co ty tu jeszcze robisz? - wypaliła pierwsze co jej ślina na język przyniosła. Black podniósł na nią wzrok. 

- A nie widać? - odparł marszcząc brwi, przeszedł go dreszcz spowodowany zimnem. - Zamyśliłem się.

- I nie poczułeś tego, że jesteś cały zmoknięty? 

- Możliwe, a ty co tu robisz? 

A tak tylko cię obserwuję. Nic ciekawego.

- Um... byłam się przejść kiedy zaczął padać deszcz. - skłamała, wzruszając ramionami. Widząc, że chłopak nie ma zamiaru iść, przysiadła się do niego. - Co? Zdziwiony? 

- Dlaczego nie idziesz do zamku? - mruknął.

- Nie wiem, lubię deszcz. 

- Powiedz, że jeszcze lubisz w nim biegać i czujesz się wtedy wyzwolona. - sarknął, wywracając oczami. Aurora uśmiechnęła się delikatnie.

- Lubię biegać w deszczu i czuję się wtedy wyzwolona. Czuję tak zwaną wolność. 

- Też chciałbym tak się poczuć. - wypalił niekontrolowanie, po chwili doszło do niego co powiedział i dodał - Em... to znaczy...

Nim się obejrzał, Aurora pociągnęła go za rękę tak, aby wstał. Był szczerze zdziwionym tym co robi Gryfonka.

- Ścigamy się? - zapytała, ustawiając się do startu. Regulus parsknął ironicznym śmiechem.

- Zdajesz sobie sprawę, że i tak wygram? 

- Nie bądź taki pewny. - zaśmiała się. Chłopak również ustawił się do biegu. - Raz, dwa, trzy!

Wystartowali, ale cóż... Nie była to czysta i prosta gra. Deszcz ciągle padał, zrobiło się mgliście, a błoto uniemożliwiało szybki bieg. Aurora przewróciła się dwa razy, przez co została wyśmiana przez ucznia domu Slytherinu. Szatynka w pewnym momencie przystanęła, łapiąc duże oddechy. Zaśmiała się pod nosem, nie wierzyła w to, że Regulus jest taki... normalny. Wyobrażała go sobie raczej jako wyrafinowanego sztywniaka, a on był po prostu taki jak wszyscy. Tylko to ukrywał. Miała ochotę położyć się na tym błocie, aby móc odpocząć. Black stał kilka metrów dalej i przyglądał się jej z wyższością. W końcu był wygranym. 

- Żałuję, że się o nic nie założyliśmy. - przyznał, kiedy Aurora do niego dobiegła. Robinson przewróciła oczami.

- Mój tor był bardziej zabłocony. - wytłumaczyła, zakładając ręce na piersi. Chłopak uniósł jedną brew.

- Jak chcesz możemy biec jeszcze raz... 

- Nie! - krzyknęła, machając ręką. - Chyba muszę popracować nad kondycją. 

- Rzeczywiście. Biegasz gorzej niż Severus. - przewrócił oczami, on w porównaniu do dziewczyny wyglądał jakby po prostu szedł, a nie biegł. Aurora nabrała powietrza oburzona.

- Nie przesadzaj! Nie jest tak źle! - burknęła.

- Masz rację, jest tragicznie. - zadrwił, poprawiając mokre włosy. Stali przed wejściem do zamku, starając się jakoś ogarnąć, żeby woźny na nich tak nie krzyczał. Cóż, w wejściu od razu ich zaatakował razem ze swoją kotką. Robinson przewróciła oczami, miałam dość tego mężczyzny. 

Już otwierał usta, żeby zacząć krzyczeć swoim skrzekliwym głosem, ale zamiast tego usłyszała do bólu znajomy głos.

- Aurora? - dziewczyna spojrzała na Remusa, który wydawał się strasznie zmieszany. Ona sama miała ochotę zapaść się pod ziemię. Bała się, że chłopak coś źle sobie pomyśli. - Cco ty z nim robiłaś? 

- Ścigałam się... To znaczy, nie ważne. - wydukała, zaczęła się trząść z zimna, bo pomimo że byli już w środku, nadal było jej nie najcieplej. - Później przyjdziemy po szlaban. - mruknęła w stronę Filcha, po czym ruszyła w stronę wieży Gryffindoru. Nie wiedziała czy mówić o tym wszystkim przyjacielowi, czy raczej sprzedać jakieś kłamstwo. 

Wiedziała jedno. 

Syriusz nie mógł się dowiedzieć.

Look at your star ☆ Regulus Arkturus BlackOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz