Nie zdążyłam

126 4 0
                                        

( piosenka nada klimatu, jak się skończy, proszę, włączcie ją od nowa. Piękna jest.)

Następnego dnia wieczorem, gdy się już ściemniało ruszyłam do mojego "domu". Miałam nadzieję, że jest tam Tata. Chciałam go spotkać i osobiście zabić.

- Via! - kiedy wychodziłam, zawołał mnie Jimin. Odwróciłam się do niego. Byłam ubrana w długą płachtę z kapturem...nie chciałam aby ktoś mnie rozpoznał, a plotki o córce pana Jonesa, już krążyły po mieście. To miejsce jest przeklęte. Będę musiała porozmawiać z Jiminem o ucieczce do innego miasta. Jimin patrzył na mnie smutnym wzrokiem. - jesteś tego pewna?

Odwróciłam wzrok i zaczęłam się zastanawiać nad odpowiedzią. Oczywiście, że nie byłam pewna. Ale czy ja mam wybór? Muszę go zabić, taki dostałam znak, zadanie. Wciąż nie wiem kim ta osoba była, ale wyboru nie miałam.

- Muszę Jimin. - powiedziałam.

- To też jest człowiek. Tak jak ja i ty.

- Molly też była człowiekiem.

Jimin nic nie odpowiedział. Milcząc, cofnął się do domu. W końcu ruszyłam dalej, ale za nim zrobiłam kolejny krok, Jimin pojawił się obok mnie. Również miał na sobie płachtę i pistolet w ręku.

- Idę z tobą. - powiedział.

Uśmiechnęłam się delikatnie i po paru minutach znaleźliśmy się przed moim domem. Dałam znak Jiminowi, żeby schował się za domem, a ja sama wparowałam do domu bez pukania. Drzwi były zamknięte, ale ja je magią rozwaliłam. Szeptem przywołałam Husky'ego i razem pojawiliśmy się na korytarzu. Zrobiłam sporo hałasu wchodząc do domu. Moje oczy były już pewnie czarne. Usłyszałam kroki po schodach i krzyk, męski głos.

- Co tu się dzieje! - rękoma zakrywał twarz, aby kurz i pyłki mu nie wpadły do oczu. Ja już znajdowałam się w salonie. Nastraszę go trochę, na koniec zabije. Nie mam pojęcia co we mnie wstąpiło. Mężczyzna wszedł do salonu i spojrzał na mnie. - kim ty do diabła jesteś!!??

- Hm, nie poznajesz mnie? - spytałam z pogardą. Jego wzrok przeniósł się na Husky'ego. Był przerażony. Widać to w jego oczach. Mężczyzna zaczął wyciągać coś z tyłu ze spodni. To był nóż. Czy się przeraziłam? Nie. To był tylko nóż. Ja byłam dużo potężniejsza.

- Kim jesteś!?

- To nim zabiłeś Molly? - spytałam odsłaniając twarz.

- Via! - wykrzyknął moje imię. W moich oczach pojawiły się łzy.

- TO NIM ZABIŁEŚ MOLLY? PYTAM SIĘ!

- Tak, to nim zabiłem Molly i myślę, że teraz nim zabije ciebie. - powiedział.

- Nie.

Moja szata zaplątała się mi pod nogami, odwróciłam się na chwilę by ją poprawić. Kiedy to zrobiłam, poczułam ogromny ból. Wzięłam duży oddech, który później był zastępowany mniejszymi i urywanymi. Odwróciłam głowę i spojrzałam na mężczyznę. Miał szeroko otwarte oczy i patrzył się na mnie przerażony. Łzy zaczęły mi lecieć po policzkach. Złapałam za jego ręce, które trzymały nóż. Zimny metal rozsadzał mnie od środka. Wrzasnęłam z bólu i upadłam na ziemię. Mężczyzna puścił rękojeść noża i odszedł ode mnie krok przerażony. To ja miałam go zabić, a wyszło zupełnie inaczej. Oddech był coraz trudniejszy do zdobycia. Nagle w drzwiach wejściowych pojawił się Jimin. Spojrzał na mnie, a później na ojca. Bez żadnego wahania zaczął strzelać w kierunku ojca. Ten zaraz leżał martwy na ziemi. Jimin podbiegł do mnie i położył moją głowę na swoich kolanach.

- Via. - wyszeptał moje imię. Z moich ust zaczęła lecieć krew, a Jiminowi z oczu łzy. Nie żyje mój ojciec, zabił go Jimin, chociaż to było moje zadanie...a to skończy się tak, że ja też umrę? Chociaż zrobię to bez wyrzutów sumienia i z poczuciem, że Jimin już będzie bezpieczny. Nic nie zdołałam odpowiedzieć, chciałam mu powiedzieć jak bardzo go kocham, ale nie mogę. Brak mi sił. Cały zapłakany Jimin wziął mnie na ręce i zaczął gdzieś ze mną biec.

Nie dowiedziałam się gdzie.

Nie zdążyłam...

Odmienna (BTS, EXO)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz