Ucieczka i odkryty znak

177 8 0
                                        

Biegłam ile sił w nogach i momentalnie przed tym, jak ziemia rozstąpiła się centralnie pod nami, zdążyłam złapać Victorię za rękę i pociągnęłam ją w przeciwną stronę. Przewróciłyśmy się, ale biegłyśmy dalej.

- Gdzie idziemy!? - spytała.

- Do twojego prawdziwego domu. - odpowiedziałam jej. Dziewczynka już nic nie mówiła po prostu biegła ze mną. Ściany zaczęły się rozwalać pod wpływem ognia i siły Sehuna jako smoka. Leciał centralnie za nami. Przed nami rozciągała się długa ściana, pomyślałam, że zrobię ostry zakręt przed nią, a wtedy Sehun w nią walnie. Przyspieszyłam kroku i centralnie przed ścianą skręciłam w prawą stronę. Za sobą usłyszałyśmy głośny huk. Biegłyśmy dalej, aż trafiłyśmy na korytarz, którym tu przyszłam. Przed nami lawina, uniosłam Victorię, a następnie usiłowałam ją zanieść na samą górę. Straciłyśmy równowagę i przewróciłyśmy się na ziemię.

Zastanawiałam się jak zamknąć to koło. Wtedy na myśl mi przyszło, że rzucę te mniejsze wilki do środka i na szczęście to zadziałało. Koło się zamknęło. Lecz Sehuna to nie powstrzymało.

- Via! - usłyszałam Isabell.

- Uciekaj z Victorią, ja muszę go pokonać!

- Zrób to szybko, Jungkook słabnie.

- Co?

Nie usłyszałam już nic więcej. One uciekły, a ja zostałam sam na sam ze smokiem.

- W mojej ręce pojawił się miecz, ale poczułam też w sobie przypływ jakiejś silnej energii. Sehun zionął ogniem, a ja odskoczyłam na bok.

- Traw go w serce. - usłyszałam głos w głowie. - celuj w serce. - ciągle mi podpowiadał. Nie wiem kto to był, domyślałam się, że Husky.

Wzięłam rozpęd i jak najszybciej mogłam, biegłam w stronę smoka i kiedy chciałam przeciąć mu skórę, ten mnie odepchnął na bok. Teraz czułam, że słabnę. Leżałam i nie mogłam się podnieść. Nagle Sehun pojawił się nade mną. Spojrzałam mu w oczy, a on mi. Dokładnie się sobie przyglądaliśmy. W moich oczach pojawiły się łzy słabości.

- Nie muszę cię zabijać. - powiedziałam. Próbowałam wstać, ale po prostu już nie mogłam. Coś mnie zatrzymywało przed zabiciem go. Nie mam pojęcia co to takiego. Smok stanął na ziemi i po chwili się położył. Zaczął zanikać i pojawił się normalny Sehun.

- Aaa, zraniłaś mnie! - krzyknął.

- Sam się o to prosiłeś! - krzyknęłam w jego stronę.

Później popatrzył na mnie, a po chwili przeniósł wzrok na mój nadgarstek. Otworzył szeroko oczy i popatrzył na swoją rękę. Po chwili jego wzrok znowu począł na mnie i ledwo wypowiedział to słowo.

- A-alice?

Odmienna (BTS, EXO)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz