* 54 *

1.8K 210 159
                                    

Lily pierwsza zmieniła temat. Widziała jak Remus zielenieje ze stresu i ze naprawdę mało brakowało by zjechał pod blat. Wiedziała doskonale jakie to było dla niego trudne. Wiedziała jak to go zniszczyło wtedy i niszczyło jeszcze mocniej przez kolejne lata, w tej chwili wzbierało i tylko impuls wystarczył by spaliło go doszczętnie. Och i to spojrzenie Syriusza, miała wrażenie że ten zdaje sobie sprawę ze coś jest mocno nie tak. Było to spojrzenie zatroskania i jednoczesnego poddenerwowania. Jedno było pewne Syriusz jeszcze o niczym nie wiedział, Remus mówił jej że chce mu powiedzieć dopiero gdy ten w zupełności stanie na nogi... Ale czy to w ogóle dojdzie do skutku? Przecież Remus mógł do końca życia zasłaniać się stanem Blacka? 

- Aaa... A Wy nie macie lepszych zajęć niż zabawy w detektywów? - zapytała Ane i Harrego którzy spodziewali się chyba większych fajerwerków po swoim odkryciu. Tym samym przerwała ciszę która zebrała się w śród nich. Była zbyt ciężka i przynosiła za wiele nowych pytań. 

- Skończyłem lekcje! - powiedział Harry.

- A ja skończyłam moją karę. - wzruszyła ramionami młoda Rosier. - A teraz jeszcze jedna sprawa gdy jedno mamy ustalone. - zaparła się o stół i pochyliła nieco nad nim spoglądając raz na Syriusza raz na Jamesa. - Czy możecie mi, Harremu i innym dzieciakom pomóc w treningach?

Harremu zalśniły oczy zaraz odpadł do ojca by wzmocnić dar przekonywania Any nawet jeśli ta go nie używała. Pomysł był genialny! 

- Mówicie o Quidditchu? - zapytał Syriusz zerkając na przyjaciela.

- Tak! - Ana cała promieniała, to był pomysł z ostatniej chwili - I nie tylko w ogóle... Nie żebym narzekała ale ciągle mamy za mało nauczycieli. Quidditcha nikt nie uczy, latanie na miotle zostało dosunięte na dalszy plan. A to ważny aspekt! 

Dziewczyna się bardzo mocno rozkręciła, do tego stopnia zagadała Syriusza i Jamesa ze Remus wyślizgnął się z objęć swojego mężczyzny. Wyszedł szybko z kuchni a Lily zaniepokojona poszła za nim. Syriusz zauważył to oczywiście, odprowadził ich zaniepokojonym spojrzeniem. Wiedział, po prostu wiedział że coś jest nie tak. 

- Remi? - Lily złapała przyjaciela za rękę kiedy już byli poza kuchnią, poza spojrzeniami ich bliskich. - Wszytko gra? Dobrze się czujesz?

- Tak. Musiałem po prostu wyjść. - wysilił się by jego głos brzmiał zupełnie normalnie. - Nie jestem gotowy... Na Merlina nigdy nie będę. - powiedział odsuwając się z nią nieco dalej. 

- Rozumiem... - Lily starała się go jakoś pocieszyć ale sama nie miała pojęcia jak, nie potrafiła się też postawić w jego sytuacji chociaż bardzo chciała. - Chyba nie będzie już lepszego momentu? Nie uważasz? 

- Wiesz czego się boję najbardziej? Tego że on się załamie, ze będzie na mnie zły że nie dałem sobie rady... Przecież mogłem wtedy poprosić o pomoc, przecież czułem że jest bardzo źle. To była moja wina... Mojego ciała. Mojej słabości. 

- Nie. Nie była twoja wina, nie wmawiaj sobie tego! To się po prostu stało. Sama też się o to obwiniam bo mogłam zauważyć. Remi... Wiedzą tylko trzy osoby w całym zakonie, ty, ja i Pani Flamel. To może nadal zostać tajemnicą bo ani ona ani ja nie zdradzimy tego ale widzisz że Ciebie to wykańcza. - pogładziła go po głowie obejmując zaraz - Poprę każda twoją decyzję o ile nie będzie dla Ciebie niebezpieczna. Wiesz jednak ze należy mu się prawda? W końcu on...

W tym samym czasie tuż za rogiem przechodził Jan i zupełnie przypadkowo słyszał całą rozmowę. Nie wiedział czemu przystanął i podsłuchiwał, to było niegodne robić coś takiego współtowarzyszą. Dotyczyło jednak Syriusza, bezpośrednio... Los chciał ze zdawał sobie sprawę o czym mówili, był tam przecież wtedy, to przecież on sam wyważył drzwi do pokoju. Widział to. Widział to morze krwi, widział Remusa w tym morzu. Widział... Zacisnął powieki chcąc wymazać akurat ten widok z pamięci. To było zbyt przykre nawet dla niego, osoby która na co dzień zajmowała się likwidacją i czarą magią. 

Gdy płoną kwiaty [WOLFSTAR (Syriusz x Remus) - Harry Potter - AU]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz