Hmm, dzisiaj będzie krótko, ale chyba ciekawie. Sami zdecydujecie, tymczasem
Miłego czytania!
Siedziałam w salonie i wpatrywałam się w jeden punkt do czasu, aż usłyszałam to, jak ktoś wchodzi do mieszkania. Praktycznie nie odrywałam wzroku od ekranu telewizora, gdzie leciały wiadomości. Objęłam się ramionami, kiedy prezenterka zaczęła mówić o ucieczce z więzienia.
— Bella, powiesz o co chodzi? — Usiadł obok mnie Gray, jednak ja ani na sekundę nie zaszczyciłam go wzrokiem.
Przed moimi oczami odbywały się ciągle dwie sceny.
Czułam to, jak moje serce zaczęło uderzać z całej swojej siły. Przełknęłam ślinę, ale mimo wszystko starałam się iść równym krokiem, aby nie dać po sobie poznać, że wiem, iż ktoś mnie śledzi. Już miałam wchodzić po schodach, kiedy to kroki za mną przyśpieszyły, aż w pewnym momencie usłyszałam, że ta osoba zaczęła biec w moją stronę. Niewiele myśląc przez strach, sama ruszyłam biegiem przed siebie.
Przełknęłam ślinę, kiedy to przypomniałam sobie tamtą chwilę słabości, kiedy to nie byłam w stanie racjonalnie myśleć przez strach.
W tym momencie zobaczyłam to, jak zielone światło na przejściu dla pieszych zaczyna mrugać co znaczy, że za moment zrobi się czerwone. Kilka sekund później już takie było, a ja wybiegłam na ulicę, kiedy to akurat samochód ruszył. Zatrąbił na mnie, ale udało mi się go wyminąć. Nie to, co tamten mężczyzna, który oberwał nieco w bok.
— Bella? — Klęknął naprzeciwko mnie Gavin, który musiał wrócić do mieszkania, dlatego na niego spojrzałam. — Spokojnie — Złapał mnie za dłoń, a drugą ręką pogłaskał delikatnie moje lewe kolano.
— Co jeżeli to — Przełknęłam ślinę, kiedy to wybełkotałam, bo nie byłam w stanie nic powiedzieć.
— Nie myśl o tym, bo dostaniesz ataku paniki. — Starał się mnie jakoś uspokoić, jednak nic nie pomagało. — Musisz mieć nadzieję, że to nie ten sam mężczyzna, który cię gonił. — Pokręciłam głową, po czym się pochyliłam i oparłam o jego lewe ramię.
— Gavin, wprowadzisz nas w sytuację? Nie rozumiemy o co chodzi, a chcielibyśmy jakoś pomóc. — Poprosiła mama, a ja poczułam to, jak Gray pogłaskał mnie po plecach, chcąc mi pewnie dodać otuchy.
— Mniej więcej pół roku temu, gdy Bella wracała z pracy, ktoś ją śledził i gonił. Uciekała przed nim, aż udało jej się dotrzeć tutaj. Do śmierci nie zapomnę tego, jak wtedy wyglądała. Rano się okazało, że tym mężczyzną był ten, który możliwe że uciekł z więzienia — Zaciął się, a ja nieco mocniej ścisnęłam jego rękę, za którą trzymałam. — Ta osoba była i jest seryjnym mordercom. — Słyszałam to, jak cała trójka złapała głębszy wdech. — Gdyby nie to, że Belli udało się go spowolnić — Nie umiał tego wypowiedzieć. — Od tamtego czasu mieszka tutaj. — Przeszedł dalej, bo wszyscy chyba wiedzieli o co mu chodziło. — Razem z Rochelle się do nas wprowadziły po tamtym, jak ten mężczyzna napadł na nie w ich mieszkaniu. Wtedy się dowiedzieliśmy, że Rochelle to wiedźma. Dzięki niej udało im się uciec. Złapali tego mężczyznę, jak akurat próbował zniknąć z miejsca zbrodni. — W tym momencie Gray się do mnie przytulił.
— Bella prawie została — Zaciął się najmłodszy w pomieszczeniu, na co mój narzeczony kiwnął głową.
— Może — Zaczęła mama. — Zrobić ci meliski? Uspokoisz się trochę. — Pokręciłam głową.
Wzięłam głębszy wdech, który od razu wypuściłam. Myśl o czymś innym. Tak jak za każdym razem zbagatelizuj problem i będzie dobrze. Tak jak to robisz zawsze.
CZYTASZ
The Most Powerful Magic
FantasyCzęść II Nastał spokój. Wszyscy są w komplecie. Każdy jest w końcu szczęśliwy. Jest kolorowo jak w bajce. Wspaniale, prawda? Nie do końca, ponieważ jest to jedno wielkie kłamstwo. Wyrzuty sumienia nie dają spokoju Belli, jednak coś gorszego się szy...
