Tak, staram się wrócić z normalną częstotliwością, pomimo że spóźniłam się w jeden dzień.
Miłej lektury!
Sekrety miał każdy. Mniejsze lub większe. Mroczniejsze czy takie, które nijak nic nie zmieniały, ale czy te, jakie skrywałam w sobie mogłam wyjawić reszcie? Rodzinie, przyjaciołom, mężowi? Nie wiedziałam. Wiadomo było o mnie wiele, jednak niektóre tajemnice wolałam zachować jedynie dla siebie. Szczególnie takie, które pokazałyby, iż nie należałam do wszechpotężnych wiedźm, jakich nie dało się zatrzymać. Prawda, wcześniej, nim straciłam moce, nie pozwałam, by ktokolwiek pomyślał o mnie jako o kimś słabym. Stawałam przed grupą, zamieniałam się w żywą tarczę, próbowałam dokonać rzeczy niemożliwych.
Westchnęłam cicho. Opuściłam wzrok. Przełknęłam ślinę.
Bałam się. Na wierzch wyszłyby słabości, kolejne grzechy i to, co niegdyś sobie robiłam, żeby nie myśleć o bólu spowodowanym samotnością. Szczególnie przerażała mnie wizja reakcji Gavina. Wiedział, że moja psychika była aż nazbyt wiele razy zbierana z podłogi, a przez to dało się wywnioskować, iż mogłam sobie czasami coś zrobić. Jego, tak samo jak reszty, sposób traktowania mnie się zmienił, od kiedy dowiedzieli się o myślach samobójczych, jakie występowały za czasów „Widma".
Czułam na sobie wzrok wszystkich, w tym jeden zdecydowanie nienawistny – ojca Gavina. Nie rozumiałam, co zaszło, ale na pewno musiałam się dowiedzieć.
— Niech Bella zastanowi się do jutra. — Odezwał się Gavin, na którego każdy zwrócił spojrzenie.
— Gavin ma rację. — Powiedziała mama, podnosząc się z miejsca. — Nie możemy oczekiwać, że Isabelle tak po prostu wpuści nas do swojej głowy. Zobaczymy wszystko, co jest związane z samą Isabelle. Jej każdy sekret, słabość, coś, co zrobiła i teraz mogłaby tego żałować. Raczej nikt w tym pomieszczeniu nie chciałby zostać wystawiony na coś takiego.
Większość osób w pomieszczeniu przytaknęło głowami. Spoglądnęli na mnie przelotnie, posyłając podbudowujące uśmiechy, bym dobrze przemyślała decyzję. Dać się poznać doszczętnie czy nadal ukrywać się pod maską niegdysiejszej wiedźmy uznawanej za drugą najpotężniejszą kobietę na ziemi? Musiałam to rozłożyć na części pierwsze. Każdy pewnie zrobiłby to samo, zastanawiając się, czy był gotowy zdradzić o sobie wszystko.
Poznaliby wszystkie aspekty życia, jakie prowadziłam kiedyś. Zobaczyliby na własne oczy, czego się dopuszczałam, by przeżyć i nie zostać zabita przez Wdowę. Dowiedzieliby się o tym jednym incydencie, który przeraził mnie do takiego stopnia, że przez jakiś czas nie chciałam nawet używać magii...
Tej jednej rzeczy wolałam uniknąć za wszelką cenę, ale wiedziałam, że w tej sytuacji nie było wyjścia ewakuacyjnego. Musiałam się zgodzić, jeśli zależało od tego życie mojego i Gavina dziecka, a także naszego wspólnego, jeżeli mój co noc powtarzający się sen miał się wypełnić.
Za każdym razem, gdy zasypiałam, ukazywała mi się imaginacja ze mną, jako nieco starsza kobieta, oglądająca film ze ślubu i opłakująca wszystkich w tym pomieszczeniu. Nie wiedziałam, jak powinnam to interpretować. Od czego to zależało, jeśli to wizja? Jak ją zmienić? Co mogłam zrobić w całej tej sytuacji? Przeczuwałam, że mogło to oznaczać naszą przegraną w walce z Rochelle, ale nie chciałam o tym nawet myśleć. Równie dobrze był to najzwyklejszy strach, który nawiedzał mnie we snach.
Wolałam o tym nikomu nie mówić, choć powinnam. Nie posiadałam magii, nie umiałam z tym niczego zaradzić. Byłam słaba...
Uniosłam wzrok na Lapis, która szalała po ogrodzie, żeby się wyszaleć przed pójściem spać. Pilnowałam jej, bo Gavin zadeklarował, iż sam zrobi kolację. Nie chciał, żebym się nadwyrężała, stojąc przy blacie. Nie obwiniałam go. Miałam lekki problem z chodzeniem po tych kilkunastu dniach z nogą w gipsie i praktycznym uniemożliwianiu jakiegokolwiek chodzenia. Nie chciałam tego po sobie pokazywać, ale byłam mu wdzięczna, że nie pozwalał mi się zatracać w jakichś codziennych czynnościach.
CZYTASZ
The Most Powerful Magic
FantasyCzęść II Nastał spokój. Wszyscy są w komplecie. Każdy jest w końcu szczęśliwy. Jest kolorowo jak w bajce. Wspaniale, prawda? Nie do końca, ponieważ jest to jedno wielkie kłamstwo. Wyrzuty sumienia nie dają spokoju Belli, jednak coś gorszego się szy...
