(Rozdział nie sprawdzony, pisany na przerwach w pracy)
Wiem, masakryczne opóźnienie.
Chciałam dodać rozdział w środę, ale inwentura w pracy mi na to nie pozwoliła.
(Spokojnie, jeszcze dwa tygodnie i wracam do regularności, bo nie będę już jako zastępstwo za brata u niego w pracy)
W każdym razie, rozdział jest skończony i życzę wam miłej lektury, bo sporo się dzieje!
Stanęłam obok mamy, która wkładała właśnie naczynia do szafki. Nie puścili mnie do domu o tej godzinie, bo wiedzieli, że morderca jest nadal na wolności, dlatego zatrzymali mnie na rodzinnym obiedzie. Już zadzwoniłam do Gavina, czy po mnie przyjedzie, a on od razu powiedział, że niedługo będzie. Spojrzałam z kuchni na tatę i Graya, który mu skarżył, że „napuściłam" na niego moich znajomych z pracy. Zaśmiałam się, kiedy spojrzał na mnie i próbował zabić wzrokiem.
— Mamo. — Zwróciła na mnie wzrok, a przy tym się uśmiechnęła dla zachęty. — Ostatnio coś mi zaprząta głowę. — Wyraźnie ją zaciekawiłam, czego dowodziło to, że oparła się tyłem o blat w kuchni.
— Co takiego? — Dopytała, a przy tym widziałam, że lekko się zaniepokoiła.
— Mężczyźni nie mogą mieć mocy magicznej, bo nie posiadają w ciałach źródeł energii, ale przez coś jeszcze prawda? — Wyraźnie ją zaskoczyłam tym tematem, a przy tym zauważyłam, że Gray się lekko przeraził.
Nie zamierzałam nic powiedzieć o tym mamie czy tacie, bo on powinien to wytłumaczyć.
— Czemu pytasz? — Zadała pytanie, dlatego ponownie spojrzałam w jej oczy.
— Bez powodu. — Wzruszyłam ramieniem. — Z czystej ciekawości. — Dodałam, na co się uśmiechnęła.
— W księga było napisane, że mężczyźni nie mogą posiadać mocy, ponieważ nie mają źródła. — Przytaknęłam. — To nie do końca tak. Nim się urodziłaś, a raczej, nim poznałam twojego ojca, znałam mężczyznę, który posiadał magię w ciele. — Założyłam ręce pod biustem. — Początkowo wolał jej nie pokazywać i się ukrywał, ale ujawnił mi ją, kiedy byłam w niebezpieczeństwie. Uratował mnie, ale przepłacił za to dużą cenę. Własne zdrowie. Dlatego mężczyźnie nie posiadają mocy. Ich organizm nie jest w stanie znieść tyle, co nasz. Po jednym użyciu magii wyniszczają się tak jak wiedźmy z limitem. Nie są w stanie utrzymywać magii, dzięki której byliby w stanie normalnie funkcjonować, a użycie jej tylko ich zabija, ale w tym przypadku nie powoli. — Przełknęła ślinę. — Natychmiastowo. — Powtórzyłam jej wcześniejszy gest, a przy tym opuściłam głowę i spojrzałam kątem oka na Graya, który właśnie szedł do swojego pokoju. — Zmieniając temat, co z suknią ślubną? — Spojrzałam na nią i się lekko uśmiechnęłam.
— Pojutrze jestem umówiona w jednym z salonów. Nikki też pasuje. — Kiwnęła głową, a ja się odsunęłam od blatu. — Pójdę na moment do Graya. — Ponownie przytaknęła, a ja ruszyłam do pokoju mojego brata.
Powoli weszłam do pomieszczenia, a tam zastałam go siedzącego na łóżku i przytulającego poduszkę. Było ciemno, ale i tak dostrzegłam, jak wyraźnie się trząsł ze strachu. Podeszłam bliżej i usiadłam obok, a on na mnie spojrzał zaniepokojony.
— Bella, czy ja umrę? — Zapytał, a ja się lekko uśmiechnęłam i go do siebie przytuliłam.
— Wszystko będzie dobrze. — Powiedziałam cicho. — Na pewno... — Dodałam, a on się we mnie wtulił z całej siły.
***
Przeciągnęłam się, a w tym samym momencie poczułam, jak do moich pleców się przytulił Gavin. Dał mi całusa w odkryte ramię, na co się cicho zaśmiałam. Nie dawał mi wytchnienia, bo jego usta przesunęły się na moją szyję. Zaczęłam wiercić nogami, starając się przy tym uwolnić z jego uścisku, jednak nie byłam w stanie tego zrobić.
CZYTASZ
The Most Powerful Magic
FantasyCzęść II Nastał spokój. Wszyscy są w komplecie. Każdy jest w końcu szczęśliwy. Jest kolorowo jak w bajce. Wspaniale, prawda? Nie do końca, ponieważ jest to jedno wielkie kłamstwo. Wyrzuty sumienia nie dają spokoju Belli, jednak coś gorszego się szy...
