Rozdział 8 - "Zaproszenia"

73 6 36
                                        

Wiem, kilka dni się spóźniłam z rozdziałem, ale zaczęłam pracę i nie mam przez to za dużo czasu na pisanie, bo każdego dnia idę na inną godzinę.
Chwilowo zmieniam częstotliwość pojawiania się rozdziałów na dwa razy w tygodniu, ale nie wiem kiedy dokładnie.
Na końcu czeka na was mała niespodzianka i pytanie na które bardzo chętnie poznam odpowiedź!
Miłej lektury!
BTW będę wdzięczna za komentarze.
(
Rozdział nie sprawdzony)


Potrząsnęłam lewą ręką, która mnie zaczęła boleć od wypisywania już ostatnich zaproszeń. Spojrzałam na Gavina, który miał to samo ze swoją prawą dłonią. Zaśmiał się lekko.

- Za dużo tego... - Zauważył, na co kiwnęłam głową i zwróciłam wzrok na Graya, który siedział na krześle przy wyspie kuchennej.

Minęły ctery tygodnie, od kiedy wróciłam do pracy, jednak w dniu dzisiejszym dostałam wolne. Znowu...

Rodzice i Gray wprowadzili się do tamtego mieszkania, które im znalazłam, ale dzisiaj oboje mieli coś do załatwienia, dlatego zostawili najmłodszego pod moim okiem. Niby ma te siedemnaście lat i w najbliższych dniach ma iść do szkoły, ale od kiedy nie mieszkamy pod jednym dachem, nieco bardziej się odsunął. Niby z Gavinem często tam bywamy, ale mimo wszystko on potrzebuję chyba jakiejś osoby w swoim wieku, żeby z nią porozmawiać. Widziałam to, jak przerzucił kartkę w książce.

Zwróciłam swój wzrok z powrotem na Gavina, który też się nieco o niego martwił. Ostatnio zauważyłam u swojego brata coś dziwnego. Odczytywał czyjeś uczucia, jakby był w jakimś transie, a potem kompletnie nie wiedział co się stało. Dostawał gorączki, bólu głowy i szedł się położyć. Nie wiem co się z nim dzieje, ale martwi mnie to. Już chciałam coś powiedzieć, ale mój krok przerwało otwieranie drzwi do mieszkania.

Mój narzeczony ruszył sprawdzić co się dzieje, a mi pokazał gestem dłoni, żebym została z Grayem. Po chwili zauważyłam to, że się uśmiechnął, po czym zwrócił ponownie do nas.

- Ryan i Bryce wrócili. - Powiedział, a ja do niego podeszłam, aby przywitać się z chłopakami.

- Gavin, Bella, bo widzicie, jest mały problem... - Zaczął Ryan, a ja i mój narzeczony na siebie spojrzeliśmy.

- Problem? -Dopytał Gavin, jednak w tym samym momencie stało się coś, czego kompletnie się nie spodziewałam.

- Gavin! - Wyskoczyła przed braci dziewczyna o krótkich włosach, po czym wskoczyła na chłopaka.

Mój narzeczony zrobił kilka kroków w tył, kiedy to się w niego wtuliła, a przy tym obwiązała go nogami w pasie.

- Ten „problem" przyjechał z nami i zostanie na jakiś czas. - Uśmiechnął się zakłopotany Bryce, który dodatkowo podrapał się po swoim karku.

- Rodzice stwierdzili, że chcą po świętować którąś tam z rzędu rocznicę ślubu, a nie zostawią Gwen samej w domu, skoro jest niepełnoletnia. Dodatkowo trafiła do wymiany uczniowskiej, bo miała dobre oceny i trafiła akurat do Bostonu. Po prostu żyć, nie umierać... - Odezwał się najstarszy, który brzmiał na lekko załamanego.

- Mi to nie przeszkadza, Belli też, bo my i tak pewnie niedługo będziemy szukać jakiegoś wspólnego lokum, skoro już wypisujemy zaproszenia na wesele... - Mówiąc to, odłożył nastolatkę na ziemię, a ja w końcu mogłam się jej przyjrzeć.

Była urocza. Miała okrągłą twarz, ale przy brodzie wpadała nieco bardziej w kanciasty kształt. Duże oczy, których kolor był przeciwieństwem barwy rodzeństwa, które chwilowo zamarło, kiedy to Gavin im oznajmił wielkie wieści. Były zielono szare, ale dość ciemne. Usta pełne, można powiedzieć, że „napompowane". Włosy ciemno brązowe i niesięgające nawet ramion. Dodatkowo miała przy nich prostą grzywkę.

The Most Powerful MagicOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz