I kolejny rozdział!
Dzisiaj jest ciekawie, także miłej lektury!
Mama kazała mi się położyć. Tym razem wszyscy się zbliżyli, bo chcieli sami zobaczyć, jak Moc mamy dostaje się do mojego ciała, by je przeskanować. Tym razem użyła nieco innego sposobu, niż poprzednim razem. Zaklęcie działało niczym duży skaner. Gdy łuna światła przechodząca po moim ciele zniknęła, mama zmarszczyła brwi. Usiadła na stoliku od kawy, a duchowa wersja Enigmy musiała uciekać, by nie zostać zgniecioną. Wskoczyła na kanapę, najeżyła grzbiet i wyglądała tak, jakby chciała wydać z siebie jakiś dźwięk, jednak nie słyszałam nic.
Mama założyła palec wskazujący w zastanowieniu, a przy tym skrzyżowała ręce na piersi. Przełknęłam ślinę, widząc, jak zamknęła oczy i oparła palec wskazujący o swoje czoło. Po kilku sekundach warknęła.
— Nie mam bladego pojęcia, co się stało, że twoje oczy znowu mają taki kolor, jak kiedyś. Twoje źródło energii nadal jest obumarłe, co wyklucza całkowicie możliwość, że coś się z nim stało, gdy wypędzałyśmy z ciebie to cholerne Voodoo. — Złapała się za głowę.
Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek usłyszę, jak ona coś przeklina, ale stało się. Uniosłam się do siadu, a przy tym poczułam, jak ktoś położył na moim ramieniu dłoń. Zobaczyłam Gavina, który lekko się do mnie uśmiechał.
Po chwili, po kilku dniach, w końcu ruszyłam sama do łazienki, nie musząc prosić Gavina o to, żeby mnie nosił. Wszyscy uznali, że powinnam się nieco ogarnąć po tych katuszach, jakie przeszłam, więc zmusili mnie do tego, żebym poszła się na szybko umyć i przebrać. Przez całą drogę towarzyszyła mi duchowa wersja Enigmy, której kompletnie nie słyszałam, co było dla mnie naprawdę niezrozumiałe. Wcześniej ją słyszałam bez żadnego problemu, a teraz nie mogłam.
Wzięłam głębszy wdech, łapiąc w garderobie za pierwsze lepsze ubrania. Trafiło na najzwyklejsze jeansowe spodnie w białym odcieniu, szarą bluzkę z golfem, długimi rękawami i otworami znajdującymi się na ramionach, a także mój szeroki sweter zapinany na guziki. Weszłam do łazienki, zamknęłam ją na zamek, żeby mi się tu nikt nie wpakował, po czym podeszłam wpierw do wanny, do której puściłam wody. Stanęłam przy szafce, by kolejno zacząć się rozbierać.
Po kilku chwilach, gdy już związałam swoje włosy w wysokiego, niechlujnego koka, z którego wystawało kilka krótszych pasm, weszłam do wody.. Spojrzałam pod ścianę, gdzie usadowił się duszek. Uważnie mi się przyglądał, a ja nie byłam mu dłużna i także mierzyłam go wzrokiem.
— Ty tu naprawdę jesteś czy mam jakieś chore przywidzenie? — Zapytałam szeptem, a ona przebiegła po ściance wanny, by podejść do zaparowanej szyby.
Zaczęła po niej jeździć noskiem i coś pisać.
Nie słyszysz mnie?
— Właśnie o to chodzi, że cię tylko widzę, ale nie słyszę. Jakim sposobem ja cię w ogóle widzę? Myślałam, że nie uda mi się ciebie znowu zobaczyć, dopóki nie uda mi się odzyskać mocy. — Odpowiedziałam szybko i równie cicho, co wcześniej.
Nie wiem jak to działa
Próbuję ci coś powiedziećAle mnie nie słyszyszBez sensu
— Znowu gadasz o sałacie? — Uśmiechnęłam się i oparłam na swoich rękach.
Umiem myśleć o czymś innym
CZYTASZ
The Most Powerful Magic
FantasyCzęść II Nastał spokój. Wszyscy są w komplecie. Każdy jest w końcu szczęśliwy. Jest kolorowo jak w bajce. Wspaniale, prawda? Nie do końca, ponieważ jest to jedno wielkie kłamstwo. Wyrzuty sumienia nie dają spokoju Belli, jednak coś gorszego się szy...
