Miłej lektury!
Gavin
Wszedłem do mieszkania koło godziny dziewiętnastej. Światło nadal było zapalone, ale na parterze nigdzie nie zastałem Belli. Widziałem coś w piekarniku, czemu zostało koło piętnastu minut do końca pieczenia. Rzuciłem klucze na szafkę rozebrałem się z wierzchnich ubrań. Nim włożyłem kurtkę do szafy, przeszukałem kieszenie w poszukiwaniu telefonu. Wyjąłem z niej coś jeszcze, czemu się przyjrzałem.
— Złe samopoczucie jej kompletnie nie przechodzi? — Dopytała pani Minerva, gdy do mnie zadzwoniła.
Tata musiał ją poinformować, że coś mu wspominałem, że Bella jest chora. Pokręciłem głową, choć tego nie widziała.
— Każe mi się nie martwić, ale jak mam niby to zrobić? Cały czas źle się czuje, a nie chce nic z tym zrobić. Twierdzi, że jej samo przejdzie, ale coś mi się to nie widzi. — Powiedziałem.
— Poczekaj momencik. — Poprosiła, a ja w pewnym momencie poczułem, jakby coś pojawiło się w mojej kieszeni. — Przerzuciłam ci coś do kieszeni.
Pogrzebałem w niej, by kolejno zobaczyć, co to takiego. Zobaczyłem flakonik z jakimiś ziołami.
— Co to jest?
— Mieszanka ziół. Można powiedzieć, że wynajdują problemy w organizmie. Jeśli naprawdę z Bellą się coś dzieje, po prostu zaśnie. Nic więcej się nie stanie. Obudzi się kolejnego dnia, a my będziemy mieli dowód na to, że to coś poważniejszego, aniżeli tylko złe samopoczucie. — Wytłumaczyła.
— Dobrze, ale co ja mam z tym zrobić? — Dopytałem dla pewności.
— Cóż, najlepiej, gdyby wypiła z nich herbatę, ale raczej się zapyta, co to takiego, gdybyś jej to podał. Posyp tym jej jedzenie, jak nie będzie patrzeć. Pomyśli, że to pewnie jakaś bazylia albo oregano.
— Jasne...
Westchnąłem niepewnie, kiedy wróciło do mnie to wspomnienie. Nie byłem pewien, czy powinienem to robić. Nie chciałem, żeby zadziałało. Bałem się, że coś naprawdę poważnego działo się z Bellą.
Z drugiej jednak strony zdawałem sobie sprawę z tego, że musiałem się upewnić. Spojrzałem na salon i nasłuchiwałem, czy nie nadchodziła. Cisza...
— Bella?! — Zawołałem.
Isabelle
Objęłam się ramionami i podkuliłam nogi. Swoim ruchem naruszyłam powierzchnię wody, w której siedziałam. W przypadku drugiego testu ciążowego wyszedł ten sam, identyczny wynik. Pokazywał mi, że byłam w ciąży. Zaczesałam włosy do tyłu, a przy tym poczułam spływające po mojej twarzy łzy, które mieszały się z przezroczystą substancją w wannie. Przełknęłam ślinę, przetarłam twarz i złapałam się za kark.
Schrzaniłam na całej linii. Nie wiedziałam, co powinnam zrobić. Jak powiedzieć o tym wszystkim. Co w ogóle mówić.
— Bella?! — Usłyszałam Gavina, na co szeroko uchyliłam powieki przerażona.
Przełknęłam ślinę, nie wiedząc, co robić. Czułam swój przyśpieszający oddech, który zrobił się jeszcze szybszy, kiedy do moich uszu doszedł dźwięk pukania do drzwi, a w kolejnej chwili przekręcanie klamki. Oparłam się o brzeg wanny, kiedy to drzwi się uchyliły.
CZYTASZ
The Most Powerful Magic
FantasyCzęść II Nastał spokój. Wszyscy są w komplecie. Każdy jest w końcu szczęśliwy. Jest kolorowo jak w bajce. Wspaniale, prawda? Nie do końca, ponieważ jest to jedno wielkie kłamstwo. Wyrzuty sumienia nie dają spokoju Belli, jednak coś gorszego się szy...
