Przepraszam, że nie było drugiego rozdziału, ale nie dałam rady.
Mam nadzieję, że dzisiejszy rozdział wam to nieco wynagrodzi, pomimo tego, co zrobiłam na końcu...
Miłej lektury!
Obudziłam się przed budzikiem. Miał zadzwonić jakoś o dziewiątej, jednak podniosłam się już o siódmej. Gavin jeszcze wcześniej. Oboje wciąż mieliśmy w głowach sytuacji z nocy, kiedy moje oczy zabłysnęły. Nie wierzyłam, że kiedykolwiek znów będzie mi dane, abym zobaczyła moje tęczówki w takiej formie. Myślałam, że swoje moce straciłam już na dobre i prawdopodobnie się nie myliłam, bo tak szybko, jak się pojawiły, tak prędko ponownie zniknęły.
Ustawiłam pralkę na odpowiedni program, po czym podniosłam się z pozycji kucającej i sięgnęłam do suszarki znajdującej się nade mną. Zabrałam z niej suche już ubrania, aby w kolejnej chwili wynieść je do sypialni. Położyłam je na posłaniu. Wróciłam do łazienki, wrzuciłam poprzednie, świeżo uprane ciuchy do maszyny, żeby teraz ta partia pozbyła się wilgoci. Wróciłam do pokoju, gdzie natychmiast zajęłam się prasowaniem i składaniem ubrań.
Potrzebowałam czegoś, co mogłoby sprawić, że zacznę myśleć o czymkolwiek innym, niż tamta sytuacja i sprawa z Gavinem oraz resztą członków mojej rodziny. Oczywiście nie szło mi to najlepiej. Cały czas w głowie miałam ostatnią rozmowę Gavina, a za tym podążały kolejne obawy i podejrzenia.
Z moich czynności wybił mnie dźwięk dzwonka do drzwi, który usłyszałam pomimo słuchawek w uszach i włączoną w nich głośną muzyką. Wyłączyłam żelazko, by następnie ruszyć piętro niżej i wpuścić gości. Już schodziłam po schodach, kiedy zauważyłam Gavina uchylającego powłokę, aby wpuścić moich rodziców i swojego ojca. Przywitał się z nim, a on zamknął za nimi zamki.
— Wypoczęliście? — Zapytała mama, kiedy tylko weszła do salonu.
— Wystarczająco, żeby zabrać się za szukanie Rochelle. — Odezwałam się, tym samym zwracając uwagę wszystkich w salonie.
Mama i tata uśmiechnęli się na mój widok. Ojciec także uczynił ten sam gest.
— Dobrze wyglądasz. — Powiedział tym razem tata, do którego podeszłam, aby się z nim przywitać.
Wtuliłam się w niego. Kolejno zrobiłam to samo z mamą, a potem z ojcem mojego męża. Chciał coś powiedzieć, ale w tym samym momencie ponownie zadzwonił dzwonek do drzwi. Gavin ruszył w tamtym kierunku.
— Chcecie może coś do picia? — Zaproponowałam, jednak podziękowali.
W tej samej chwili do pomieszczenia wkroczyli Ryan i Bryce, do których podeszłam, aby ich uściskać. Oddali powitanie, a przy tym byli wyraźnie szczęśliwi, że znowu nas widzą. Wszyscy po chwili usiedliśmy w salonie. Początkowo pytali o nasz miesiąc miodowy, aż w pewnym momencie po raz trzeci rozbrzmiał dzwonek. Wstałam z kanapy i ruszyłam w ich kierunku, tym samym zostawiając wszystkich. Uchyliłam powłokę, dzięki czemu zobaczyłam rozmawiających ze sobą Graya i Gwen.
Mój młodszy lat szeroko się uśmiechał. Miał na sobie czarne jeansy, białą koszulę i marynarkę – włosy nieco roztrzepane, a buty to hebanowe w kolorze trampki. Gwen za to była ubrana w czarną sukienkę, a na niej jasną, luźną koszulę zawiązaną w talii. Oboje na mnie spojrzeli, aż w końcu Gray do mnie podszedł oraz uściskał z całej siły.
— Cześć, przystojniaczku. — Zażartowałam, na co oczywiście się zaśmiał.
— Stęskniłem się za tobą, siostra. — Odsunęłam się od niego zaskoczona.
— „Siostra"? Nigdy mnie tak nie nazywałeś. — Uśmiechnął się szeroko.
— Zmieniłem się nieco. — Oboje weszli do środka.
CZYTASZ
The Most Powerful Magic
FantasíaCzęść II Nastał spokój. Wszyscy są w komplecie. Każdy jest w końcu szczęśliwy. Jest kolorowo jak w bajce. Wspaniale, prawda? Nie do końca, ponieważ jest to jedno wielkie kłamstwo. Wyrzuty sumienia nie dają spokoju Belli, jednak coś gorszego się szy...
