Wiem, wiem...
Dawno nie było rozdziału, ale luty = Sesja na studiach, także coś czuję, że do ich skończenia co ten miesiąc zagości w kalendarzu, tak będę nieco do dupy z pisaniem...
Dzisiejszy rozdział, co prawda chciałam go wstawić wczoraj, jednak się nie wyrobiłam z dokończeniem go, temu go wstawiam o 02:37 w nocy!
Wiem, pogrzało mnie...W każdym razie, przy tym miałam dość sporo zabawy, bo jednak stworzenie własnego szyfru...
Albo nie, nie spojleruje
Dowiecie się, co się dzieje, gdy będziecie czytać!
Miłej lektury!
Mruknęłam pod nosem, gdy chłopak zostawił całusa na mojej prawej łopatce. Odsunął włosy z mojego karku. Jego usta wylądowały na mojej szyi, potem kolejno na moim uchu, którego płatek delikatnie przygryzł. Skuliłam się, a on cicho zaśmiał na moją reakcję. Już w kolejnej chwili poczułam jego palce na moich plecach. Zaczął je lekko drapać.
Wzięłam głębszy wdech. Powoli odwróciłam się w jego kierunku, wtulając się przy tym w zgięcie jego szyi. Bardziej mnie przykrył pościelą i dał całusa w lewą skroń.
— Jest ósma trzydzieści. — Oznajmił, jednak w odpowiedzi jedynie mruknęłam coś pod nosem. — Wstajemy? — Spytał.
Pokręciłam głową i ponownie wydałam z siebie dźwięk.
— Dostałem wiadomość od taty. Nie powiedział, o której, ale daje znać, że dzisiaj też wpadną. — Dodał, jednak dalej nie uchyliłam powiek. — Bella, budzimy się. — Pogłaskał mnie po policzku.
— Jest za wcześnie... — Wyszeptałam, na co się zaśmiał.
Już w ciągu kilku kolejnych sekund chłopak mnie przewrócił na plecy, na co pisnęłam zaskoczona. Uwiesił się nade mną. Uchyliłam powieki, kiedy chłopak nachylił się w moim kierunku i ucałował mój lewy obojczyk. Mruknęłam cicho pod nosem, przy tym z powrotem zamykając oczy. Ręka Gavina powoli przesunęła się po mojej lewej nodze, potem kolejno po brzuchu, aż na ramię. Przy tym powoli zjeżdżał ustami coraz niżej. Wzdrygnęłam się lekko, a on uniósł się na rękach, by spojrzeć mi w oczy.
— Nie dasz mi odpocząć, prawda? — Spytałam zaspana, na co się zaśmiał i pokręcił głową, po czym wszedł pod pościel. — Jesteś niemożliwy! — Krzyknęłam, jednocześnie się śmiejąc, kiedy odsłonił mój brzuch pod pościelą.
Zaczęłam wierzgać nogami, jednak uspokoiłam się, gdy rozłożył je i znalazł się między nimi. Głośniej westchnęłam, a przy tym delikatnie uniosłam się ponad materac. Zagryzłam dolną wargę, czego już naprawdę dawno nie robiłam, bo wyszło mi to z nawyku, a przy tym starałam się naprawdę uważać, by nie jęknąć zbyt głośno. Wiedziałam, jak to się skończy i, jak się rozpocznie ten poranek.
Zaśmiałam się, kiedy się odsunął, by ucałować moje wagki, jednak w tym samym momencie przewróciłam go na plecy. Docisnęłam swoje usta do jego, a przy tym poczułam, jak chwycił za moje biodra. Uśmiechnęłam się, by w kolejnej chwili pociągnąć za jego kark i zmusić do tego, by usiadł. Niemal od razu wplątał swoje palce w moje włosy. Uśmiechnęła się, kiedy przesunęłam dłonią po jego policzku i karku, by przeczesać jego złote kosmyki.
Z powrotem mnie przewrócił, unieruchomił mi ramiona nad głową, przez co się zaśmiałam. Jak raczej łatwo się domyślić, kochaliśmy się od rana. Miałam przez to wrażenie, jakby wszystko wróciło do czasu, gdy zaczynaliśmy nasz związek.
Weszłam do łazienki. Przetarłam swój kark, a przy tym poczułam, jak dłonie Gavina przesunęły się po mojej talii, by ucałować moje odkryte ramię. Uśmiechnął się do mnie w odbiciu lustra, na co mu odpowiedziałam tym samym. Bardziej mnie objął, a ja podniosłam prawą dłoń i przeczesałam delikatnie jego włosy.
CZYTASZ
The Most Powerful Magic
FantasyCzęść II Nastał spokój. Wszyscy są w komplecie. Każdy jest w końcu szczęśliwy. Jest kolorowo jak w bajce. Wspaniale, prawda? Nie do końca, ponieważ jest to jedno wielkie kłamstwo. Wyrzuty sumienia nie dają spokoju Belli, jednak coś gorszego się szy...
