Opóźnienie, ale głównie ze względu na zmianę planu.
Jak się do tego przyzwyczaję, to może znowu zaczną się pojawiać w poniedziałki, a nie w środku tygodnia. W każdym raziePrawie się na jednym momencie popłakałam, gdy sobie to pisałam na kartce, ale to zrozumiecie, gdy będziecie czytać!Miłej lektury!
Przeciągnęłam się lekko, mruknęłam cicho pod nosem, by w kolejnej chwili spojrzeć na Gavina wtulającego się w moje plecy. Nie wiedziałam, o której przyszedł spać. W sumie to nawet nie zdawałam sobie sprawy, kiedy ja znalazłam się w łóżku i jak ja się tu przetransportowałam. Pamiętałam, że siedziałam na dole nad tym całym szyfrem, ale nie umiałam sobie przypomnieć, co się stało dalej. Może zasnęłam i Gavin mnie przyniósł? To bym uważała za najbardziej możliwy scenariusz.
W tym momencie chłopak bardziej mnie przytulił, na co się uśmiechnęłam. Lekko odwróciłam do niego głowę, dzięki czemu dostrzegłam, że wtulał się w golf mojego swetra, co było dla mnie tylko dowodem, że musiałam przysnąć przy swojej pracy. Spróbowałam się odwrócić, jednak uniemożliwiła mi to Lapis, która spała w naszych nogach. Lekko się zaśmiałam, by w kolejnej chwili delikatnie przesunąć paznokciami po dłoni Gavina. Mruknął coś pod nosem, a przy tym ruszył swoja ręką i złapał za moją. Wypuścił powietrze w napływie śmiechu, uchylił powieki, po czym na mnie spojrzał.
Zerknęłam na niego, a on się lekko poprawił, żeby dać mi całusa, jednak zatrzymało go to, że się do niego przymiliłam. Wczoraj nie miałam jakoś okazji, żeby móc z nim jakoś spędzić nieco czasu. Przez moment z nim porozmawiać, przytulić lub pocałować. Nie spędziliśmy ze sobą zbyt dużo czasu.
— Zamieniłaś się w kota? — Rzucił żartobliwie.
— Lapis, złaź z moich nóg. Muszę mu dać nauczkę. — Odwróciłam się do niego gwałtownie, a husky zeskoczył na podłogę.
Przewróciłam Gavina na plecy, jednak zamiast mu coś zrobić – pominąwszy fakt, że go lekko ugryzłam – wtuliłam się w jego klatkę piersiową. Zaśmiał się cicho, drapiąc moje plecy i ramię. Mruczałam pod nosem z przyjemności, kiedy przesunęłam paznokciami po jego piersi, by położyć dłoń pod policzek. Było mi dobrze. Ciepło, miło, a to głównie dzięki faktowi, że miałam go ponownie przy sobie. Już od bardzo dawna nie odczuwałam takiego spokoju jak ten teraz.
Uchyliłam powieki, gdy jego ręka znalazła się na moim karku, zaraz pod golfem swetra. Uniosłam wzrok, by się do niego uśmiechnąć, jednak w tym samym momencie złączył on swoje wargi z moimi. Podparłam się na prawym łokciu, przesunęłam lewą dłoń na jego szyję. Mimowolnie znalazła się na nim moja noga. Sunęła przy tym w górę.
Wsunął swoją dłoń pod pościel, złapał moją dolną kończynę, którą chwycił za udo, by bardziej ją podciągnąć. Przewrócił mnie, czym spowodował, że się zaśmiałam. Założył na siebie moją nogę, zsuwając swoje palce po skórze. Objęłam jego kark, a jego język znalazł się w mojej buzi. W ciągu kilku sekund poczułam, jak podwija się sweter, a na skórze pojawiło się jeszcze większe źródło ciepła. To była ręka Gavina.
Ponownie, tak jak kiedyś, jeszcze te pół roku temu, moje serce uderzało w mojej piersi trzy razy mocniej. Po raz kolejny miałam wrażenie, jakbym zakochiwała się w Gavinie na nowo. Że miłość do niego stała się równie silna bądź nawet mocniejsza. Brakowało mi jego bliskości. Nasz związek został wystawiony na próbę, którą wytrzymaliśmy, ale wiedziałam, że to dopiero początek. Rochelle nadal nam zagrażała, ale to nie tylko ona. Przez kilka rzeczy ne byliśmy bezpieczni, a w tym przez jedną szczególną... Coś, co dotyczyło stricte mnie samej, bo ja przecież nie umiałam zapomnieć...
CZYTASZ
The Most Powerful Magic
FantasyCzęść II Nastał spokój. Wszyscy są w komplecie. Każdy jest w końcu szczęśliwy. Jest kolorowo jak w bajce. Wspaniale, prawda? Nie do końca, ponieważ jest to jedno wielkie kłamstwo. Wyrzuty sumienia nie dają spokoju Belli, jednak coś gorszego się szy...
