Erwin pov
Minęło parę dni..
Widywałem się z Monthaną i przyjaciółmi. Każdy na swój sposób mnie "wspierał".
W sumie rzecz biorąc bardziej mnie niańczył. Ciągle słyszałem zakazy i nakazy. Miałem już powoli tego dosyć.
Wszyscy namawiali mnie abym zaczął się leczyć. Za każdym razem odmawiałem.
Jaki jest tego sens? Sam lekarz powiedział że przez leki jedynie pociągnę trochę dłużej, jedynie przeszczep który ciężko jest załatwić może mnie uleczyć. Może.
Jest na to jakaś mała szansa..
-Erwin... Możesz mnie już odwieść? Muszę wrócić na komendę.- mówił Grzesiu krzyżując ręce na klatce piersiowej.
Właśnie byliśmy w kolejnym ładnym miejscu. "Porwałem" go z przed komendy. Siedzieliśmy na klifie już od dobrych dwóch godzin.
-Posiedźmy jeszcze chwilę..- wydąłem dolną wargę jak małe dziecko.
-Mówisz to już piąty raz.- westchnął.
-No ale nie chcę jeszcze jechać.- skrzyżowałem ręce jak on.
-Muszę uzupełnić papiery.. Nie mogę tego zlać bo w końcu mnie wywalą.
-Okej, ale najpierw..- powiedziałem i ułożyłem usta w dzióbek wskazując na nie palcem.
Mężczyzna przewrócił oczami i się do mnie zbliżył i delikatnie zetknął nasze wargi ze sobą.
Brunet chciał się po chwili odsunąć ale wziąłem jego ręce i zawiesiłem sobie na karku, a sam go objąłem przedłużając pocałunek.
-Erwin..- zaśmiał się przez pocałunek.
-No co?- spytałem głupio odrobinę się od niego odsuwając.
-Czasem mam wrażenie jakbyś był ośmiolatkiem..- parsknął.
-No to w takim razie to podchodzi pod pedofilię Grzesiu.
Chłopak ponownie przewrócił oczami. Ale nie odsunął się ode mnie dalej trzymał ręce na mojej szyi.
Zacząłem kreślić kółka na jego plecach. Patrzyliśmy sobie w oczy.
-Nie chcę wracać..- rzekłem.
Brunet westchnął głośno.
-Skarbie masz dzisiaj lekarza, musisz iść na wizytę kontrolną.. - powiedział spokojnie.
Kurwa, czy on powiedział do mnie "skarbie"? Czułem jak moje serce zaczyna bić szybciej. Skręcało mnie w żołądku na samą myśl o tym.
Wyszerzyłem się w jego kierunku.
-A pójdziesz ze mną?- spytałem.
-Tak, zrobię przerwę w pracy na ten czas. Chodź bo naprawdę mnie wywalą.
Przytaknąłem lekko wzdychając. Złożyłem na jego ustach jeszcze jeden pocałunek i dopiero go puściłem.
-Teraz możemy iść.- uśmiechnąłem się. -Przestań przewracać oczami bo ci tak zostanie.- parsknąłem w jego kierunku.
***
Stałem pod komendą czekając aż Brunet z niej wyjdzie. Paliłem papierosa opierając się o samochód.
W końcu zobaczyłem jak wyszedł z budynku trzymając w ręce jakieś teczki i telefon.
Podszedł wolnym krokiem w moją stronę. Przytulił mnie na przywitanie. Mimo że widzieliśmy się dzisiaj trzy godziny temu.
CZYTASZ
I'm Alone ~ Morwin
Hayran Kurgu"-W co ty się wplątałeś? Dlaczego to robisz?- spytał. -Co robię? -Okradasz banki, kasetki, samochody. Do tej pory mało ci udowodniono. Ale przyjdzie taki czas że cię złapią. Naprawdę chcesz tak żyć?- spytał zdenerwowany. -A co ci tak na mnie zależ...
