30.

4.8K 112 2
                                        

W tym samym momencie zdołałam się odwrócić i widziałam jak nieznajomy mężczyzna zadaje ostatni cios nożem Leżącemu już i krwawiącemu Alexandrowi, a następnie ucieka w moich oczach również od razu stanęły łzy podbiegłam do ukochanego razem z Levim, który ciągnął za sobą Codiego

- Xander proszę nie zasypiaj - mówiłam do mężczyzny gdy ten próbował wygrać walkę ze snem

- Tatusiu co ci jest -Levi był bardzo wystraszony i w dodatku mocno płakał

- Kocham was Levi gdyby...- zaczął ale trudno było mówić mu cokolwiek- opiekuj się mamą

- Przestań natychmiast - mówiłam dzwoniąc w międzyczasie po karetkę - Wyjdziesz z tego i to ty będziesz się nami opiekował jak dotychczas- krzyknęłam z płaczem, ale widziałam jak on już po prostu przymyka powieki

Wokół nas przez ten czas zebrało się nieźle zbiegowisko niektórzy ludzie próbowali jakoś pomóc inni po prostu się gapili

Po jakiś pięciu minutach na miejscu zjawiła się karetka, która od razu przejęła nieprzytomnego już Xandera. A ja gdy się od niego odsunęłam od razu wzięłam na ręce synka, do którego się wtuliłam i który równie mocno płakał jak ja

Ratownicy wzięli go do karetki i odjechali na sygnale byłam cała w nerwach nie widziałam co mam robić po prostu byłam roztrzęsiona chciałam jechać za Alexanderm do szpitala, ale wiedziałam, że nie mogę jechać tam z Levim a z drugiej strony nie chciałam go teraz zostawiać samego

- Mamusiu tatuś wyzdrowieje prawda ? Ten pan był zły - zapytał Levi gdy już trochę się uspokił, ale nadal łzy leciały po jego policzkach

- Na pewno syneczku tatuś musi wyzdrowieć wiesz chciałabym teraz do niego pojechać, ale musiałby zostać z babcią zostałbyś? - zapytałam go dalej przytulając

- Dobrze, ale wracaj szybko i mów co z tatą

- Oczywiście, że będę ci mówić a teraz zadzwonię do cioci Maddie może będzie mogła po nas przyjechać

Madison gdy tylko dowiedziała się co się wydarzyło po nas przyjechała w pierwszej kolejności nas przytuliła i zapewniła, że będzie dobrze odwiozłyśmy Leviego, do której Babci również wszystko wyjaśniłyśmy kobieta bardzo przejęła się stanem syna, ale została z wnukami i kazała na bieżąco informować co się dzieje

Meddie oczywiście stwierdziła, że nie zostawi mnie samej więc do szpitala przyjechaliśmy razem

- Dzień dobry może mi pani powiedzieć gdzie jest teraz Alexander Wilson przywieźli go tutaj niedawno- powiedziałam do recepcjonistki stresując się stanem zdrowia mężczyzny

- A kim pani jest dla Pana Wilsona ?

- narzeczoną - wypalilam odrazu nie zastanawiając się

- Cóż Pan Wilson przechodzi obecnie bardzo poważną operacje mogą panie podjeść pod blok operacyjny i tam poczekać na lekarza, ale pod żadnym pozorem proszę tam nie wchodzić

- Nie wejdziemy bardzo pani dziękujemy

Znaleźliśmy z Maddie w końcu ten blok i jak na szpilkach siedzieliśmy aż ktoś z niego wyjdzie

- Boże Maddie tak się boję on nie może nas zostawić - znowu totalnie się rozkleiłam a dziewczyna mnie przytuliła

- Spokojne Lea wszystko będzie dobrze Alexander jest twardy wyjdzie z tego - mówiła ale nie czułam w jej głosie przekonania bardziej brzmiało to jakby przekonywała sama siebie, że tak właśnie będzie

Siedziałyśmy tak dobre 3godiny gdy w końcu drzwi się otworzyły a z nich wyszedł jakiś lekarz, do którego od razu wstałam

- Dzień dobry operowaliście państwo mojego narzeczonego czy wszystko z nim w porządku ? - błagałam w myślach, by usłyszeć pozytywną odpowiedz

- Cóż pan Alexander miał aż 4 rany kłóte, które poraniły wiele narządów operacja była bardzo ciężka, ale się udała jednak to najbliższe doby zdecydują czy pacjent przeżyje jak na razie wprowadziliśmy go w stan śpiączki farmakologicznej, aby jego organizm się regenerował - wyjaśnił mi lekarz a ja byłam rozdarta oczywiście cieszyłam się, że Alexander żyje, ale z dnia na dzień mogło się to zmienić tak bardzo się o niego bałam

- Dziękuje panu

- Nie ma za co bardzo pani współczuje i mam nadzieje, że narzeczony wyjdzie z tego

- Czy ja mogłabym go zobaczyć ? - zapytałam niepewnie

- Oczywiście zaraz przewieziemy go do sali tylko proszę nie siedzieć długo o 18 kończą się odwiedziny

- Dobrze

Przeszłyśmy z Maddie pod sale, do której przewieźli Xandera Maddie powiedziała, że poczeka na mnie przed salą i da mi trochę prywatności, z czego się ucieszyłam

Podeszłam do Xandera i chwyciłam go za rękę z moich oczu znów mimowolnie spłynęły łzy wyglądał jakby po prostu spał, tyle że był podliczony do tych wszystkich maszyn

- Xander kochanie proszę bądź silny Levi czeka na ciebie w domu bardzo się martwi tak samo jak ja - mówiłam po podświadomie czułam, że on mnie słyszy i to mi pomagało - Jest tu nawet Maddie, ale chciała, abym najpierw weszła sama zaraz do ciebie zajrzy - teraz gładziłam jego głowę

Powiedziałam z nim chwile i weszła tez do nas Maddie jednak nasza wizyta nie trwała długo, bo właśnie wybiła 18 i jedna z pielęgniarek kazała opuścić nam sale Xandera

- przyjdę do ciebie jutro z samego rana obiecuje - złożyłam krótki pocałunek na jego ustach i razem z Maddie wróciłyśmy do jej domu skąd musiałam odebrać Leviego i tak tez zrobiłam

- Mamo co z tatą- Levi cały czas był zmartwiony gdy właśnie jadł tosta, którego zrobiłam mu na kolacje

- Lepiej tatuś miał operacje i teraz śpi musi dużo odpoczywać - wyjaśniłam synkowi

- Ale obudzi się prawda?

- Tak synku obudzi się - musiałam w to wierzyć nie widziałam innej opcji...

Czy Xander jest na tyle silny ?

Love Without LimitsOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz